Arszawin: trudno wierzyć. Cesc: musimy wierzyć

Ponieważ nie rozgrywamy spotkania w środku tygodnia, wszystkie komentarze, analizy i pytania w związku z niedzielną potyczką z Man United przeciągną się na kolejne dni. Wspominałem już wczoraj, że wolałbym, byśmy nie wracali do tego meczu i skupili się na następnym trudnym pojedynku. Tak byłoby najlepiej dla nas i naszej psychiki. Sęk w tym, że był to szlagierowy pojedynek i pomeczowe komentarze siłą rzeczy muszą być obszerniejsze. Nie da się od tego uciec.
Arszawin zapytany przez dziennikarzy, jak widzi naszą walkę o tytuł, po niedzielnej porażce, odpowiedział (szczerze jak to ma w zwyczaju), że po takich przegranych meczach jeszcze trudniej jest wierzyć, iż jesteśmy w stanie skończyć ligę na pierwszym miejscu. Rosjanin podzielił sobie ten „czteropak” na dwie części. Pierwsza już za nami. Meczem z Chelsea przystępujemy według Andrzeja do drugiego etapu i ma on nadzieję, że tym razem pójdzie nam lepiej:
It is getting even harder to believe that we can win first place after such defeats.
I divide the games with Aston Villa, Man United, Chelsea and Liverpool into two parts – the first part has been held, there are still two more games. I hope we will conduct them better.
Każdy matematykuje wedle własnych potrzeb. Ja dzielę te spotkania na cztery oddzielne części, gdzie pojedynczy mecz jest osobnym etapem. Ale nie o tym chciałem… Bardziej zainteresowało mnie to pierwsze zdanie. Chcę wierzyć, że odnosi się ono do ogółu, jakiejś ogólnej zasady, aniżeli do tego konkretnego przypadku. Marzę o tym, byśmy jako zespół wyszli na Stamford Bridge bez jakichkolwiek wątpliwości, obaw, czy zastrzeżeń. Marzę, by Arsenal zagrał w niedzielę na 100% własnych możliwości, rzucając na szalę wszystko co ma, z jasnym celem: punkty zdobyte na stadionie Chelsea mogą mieć decydujące znaczenie w obecnym „być lub nie być w walce o tytuł”. Inną korzyścią byłby powrót wiary. Dałoby nam to niesamowitą siłę przed kolejnymi meczami.
Rzeczą normalną jest, że w chwilach trudnych dla drużyny wszystkie oczy zwracają się ku kapitanowi. Cesc już dzień po meczu zaczął robić swoją robotę. Wyszedł przed kamery i powiedział, że powinniśmy patrzyć w przyszłość z pozytywnym nastawieniem. Najprostszym zadaniem byłoby dziś przyznać, że przegraliśmy mecz, po czym zwyczajnie spuścić głowy w smutku. Zespół tymczasem musi być silny i zjednoczony w walce do końca sezonu. Fabregas twierdzi, że nie obchodzi go, co ludzie mówią na temat Arsenalu. Liczy się dla niego to, w co wierzy drużyna. To nie postronni obserwatorzy, lecz piłkarze wychodzą na boisko i do nich należy zadanie pokazania tego, na co ich stać:
I think we have to be positive.
It is very easy to say we lost to Man United and let our heads go down. We have to be strong, be together more than ever and do our best until the end of the season.
With all my respect, I really don’t care what people think about us. It’s about what we believe up until the end of the season. People are not going to play for us and it is up to us to show what we can do.
Cesc ma rację w całej rozciągłości. Nie mamy innego wyjścia jak skupić się na tym co przed nami. A że ludzie ględzą…? Że nie mamy już większych szans na tytuł? To zastanawiające, szczególnie gdy mowa o kibicach Arsenalu. Zakładam, że jeśli nawet oni przekreślają w rozmowach własny zespół, to zasiądą w niedzielę przed telewizorami z nadzieją, że a nuż się uda… Zawodnicy nie mają tak łatwo. Oni zwyczajnie muszą uwierzyć w to, że są w stanie ograć rywala.
Nasz kapitan widzi w nadchodzącym meczu okazję do powrotu na właściwą ścieżkę. Nie jest przy tym jednak naiwny. Przyznaje, że wyjazd do Chelsea i mecz u siebie z Liverpoolem będą niezwykle trudnymi meczami. Nikt jednak nie mówił, że będzie to łatwe. Arsenal powinien być silnych i zobaczyć, jaki będzie tego efekt za tydzień:
We have to bounce back straight away.
We know we have two massive games against Chelsea away and Liverpool at home so it is going to be difficult definitely.
No-one said it is going to be easy. We just have to be strong and see what happens next week.
Według Fabregasa Chelsea nigdy nie jest wygodnym przeciwnikiem – niezależnie od tego czy jesteś 9 punktów przed nimi, czy za nimi. Są silni także dzięki temu, że grają ze sobą już kilka lat. Wiedzą co mają robić na boisku i jak prowadzić grę. By pozostać w walce o tytuł, musimy z nimi wygrać. Nie odnosi się sukcesu, kiedy nie wierzy się w zwycięstwa. Cesc mówi, że nie zamierza oszukiwać siebie ani nikogo innego i wie, jak trudne będzie to spotkanie:
Chelsea is never a good game to have even if you are nine points clear or nine points behind. They are a strong side, they have been playing together for a long time. They know what they do and know how to play. We have to beat them to stay in the title race.
If you don’t believe, you don’t win things. We want to believe we are still there – I am always realistic and I am not going to lie to myself or to anyone. We know it is very difficult.
Ten zespół już raz wykonał kapitalną robotę, gdy podniósł się po ostatniej porażce z Chelsea i po kilku kolejnych tygodniach zasiadł na pozycji lidera. Ci sami piłkarze, którzy byli krytykowani przez własnych kibiców i skreślani w obecnym sezonie, doprowadzili do sytuacji, gdzie fani znów uwierzyli w nasze szanse na końcowy sukces. Sytuacja jakby się powtarza. Nasi chłopcy znów muszą wspólnie usiąść, spojrzeć sobie szczerze w oczy i powiedzieć, w jaki sposób i o co chcą walczyć. Jeśli chemia tej drużyny zadziała raz jeszcze, to wierzę, że urośnie dzięki temu szansa na coś bardzo pozytywnego.
Ze źródeł motywacji możemy czerpać pełnymi garściami. W prasie pojawiają się kolejne artykuły skreślające nasz zespół z dalszego wyścigu. Osobiście uważam, że nic nie motywuje nas lepiej niż wypowiedzi managerów – lekceważące lub traktujące nas z góry. Ancelotti przed dzisiejszym meczem z Hull City zarysowuje już scenariusz na następne tygodnie, przepowiadając nam walkę o 3. miejsce w lidze:
If we win this game [this evening], we then have the possibility to win against them on Sunday. If this happens then Arsenal has to run for third place.
Abstrahując od tego, czy ma racje, czy nie, siłą rzeczy wraca mi przed oczy obraz grudniowej tabeli i przewagi The Blues, jaką później udało im się błyskawicznie roztrwonić. Oczywiście pozostaje nam dzisiaj znacznie mniej kolejek do końca ligi. Z każdym tygodniem topnieją więc okazje do odrabiania punktów. Mimo wszystko jednak, Włoch za pośrednictwem mediów sam dorzuca nam węgla do naszego kotła, co (mam nadzieję) pozwoli nam przystąpić do meczu z jeszcze większym animuszem.
Okienko transferowe zostało zamknięte i tak jak się spodziewaliśmy, żadnego rewelacyjnego transferu w ostatnim dniu nie doświadczyliśmy. Jedyną ważną dla nas informacją była ta, mówiąca o Wojtku Szczęsnym, który został wypożyczony do Brentford, do końca tego sezonu (koniec maja 2010).
Myślę, że to bardzo dobra wiadomość: dla niego, dla nas, ale także dla Klubu. Wojtek notuje tam świetne występy. W 9. meczach wpuścił tylko 6 bramek, notując trzy „czyste konta”. Przypominam sobie moment, gdy gdzieś w listopadzie Polak przenosił się do „Pszczół”, a ja sprawdzałem po raz pierwszy tabelę League One. Jego klub zajmował wtedy miejsce na pograniczu strefy spadkowej. Dziś plasuje się już na 10. pozycji z 8. punktami przewagi nad drużynami zagrożonymi spadkiem. Nikt spośród kibiców Brentford nie ma wątpliwości jak wielką zasługę ma w tym nasz bramkarz.
Wenger, jak i wszyscy fani Arsenalu są pod wrażeniem dojrzałości Szczęsnego i poziomu jego bramkarskiego kunsztu. Już dziś widzą w nim świetny materiał na bramkarza numer 1. Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu… niezbyt odległego czasu.



02-02-2010 o 09:21
Gratuluje blogu. Pomimo, że jestem emocjonalnie związany z waszym rywalem z zeszłej niedzieli zaglądam to regularnie z dużą przyjemnością.
Jak kibic diabłów na pewno po cichu będę trzymał kciuki za Arsenal w ta niedzielę bo z kimś the Blues muszą tracić te punkty. Zwłaszcza, że przez PNA przeszli bez uszczerbku. I myślę że nie będę w tym odosobniony.
02-02-2010 o 09:21
anglia.goal.pl/index.php?dzial=aktualnosci&artykul=163736
Nie wiem co o tym myśleć… Uważam jednak że to kolejna z plotek. Jakoś nie chcę mi się wierzyć w to że Cesc się tak wyraził.
02-02-2010 o 09:21
@trej
Dzieki. Mam nadzieje ze bedziesz zagladal tu nadal a nasz niedzielny mecz dostarczy takze Tobie duzo radosci ;)
@sosek
Nie wierz w to ;) spojrz na zrodlo – hiszpanska prasa. To wszystko tlumaczy ;) Swoja droga… szkoda ze wogole polski serwis wrzuca te glupoty na swoja strone. W newsie wyzej masz cytat z Fabregasa z oficjalnej strony Arsenalu :)
02-02-2010 o 09:21
Ja o tym wiem! Jak to zobaczyłem to wybuchłem głośnym śmiechem, aż oplułem monitor ;)
02-02-2010 o 09:21
Szok, niedawno lider w w ciagu kilku kolejek mozemy byc 11 punktow za liderem. Nawet jesli zremisujemy na SB to bedzie 8 punktow.
Pozniej zostaje 13 spotkan i smiem stwierdzic ze przy dobrym wiatrze mozemy wygrac z 9, 10 z nich. Czyli w 3 sie utrzymamy i powiedzialbym ze wiecej niz 5 punktow za chelsea nie bedziemy no chyba ze oni porozbijaja wszystkich wielkich.
Moje watpliwosci budza oczywiscie mecze
-ze Stoke na wyjezdzie-bralbym remis w ciemno
-Z City u siebie choc remis chyba niemal pewny
-wyjazd do Birmingham City
-wyprawa do Tottenhamu
reszta jest spokojnie do wygranai choc pewnie 1, 2 wpadki sie zdarza ale moze wygrasmy cos z powyzszych spotkan
Przede wszystkim teraz dokladnie widac ze ci ktorzy wolali chociaz o transfer napastnika mieli dwustuprocentowa racje.
O pozycji dm i bramkarza oczywiscie tez sie mowilo.
I tu ukazuje nam sie tragizm Wengera ktory robi naprawde swietna robote, do tego za male pieniadze i 0 bilans transferowy a przez takie 3 bledy na 90% spiepszyl kolejny sezon. Oczywiscie 2 rownorzedny do Songa dm i bramkarz to byly transfery do zrobienia latem co nie dosc ze sprawiloby ze w ostatnich meczach moglibysmy zrobic wiecej punktow to i wczesniej byc moze zrobilibysmy 3-5 punktow wiecej.
Ile goli zawalil w sezonie Almunia?
Ile punktow stracilismy grajac brazylijskim sredniakiem, zwlaszcza w okresie PNA?
Oprocz tych ‘letnich’ transferow mowilo sie jak wspomnialem o pozycji napastnika po kontuzji RvP. Do 20 milionow spokojnie moglibysmy wydac i oprocz bramkarza i dm ktorzy wspolnie spiepszyli minimum 2 bramki z MU zwiekszylibysmy szanse na pokonanie Diablow wysokim dobrym napastnikiem ktory moglby nam rozstrzygnac ten mecz. Moglby dac nam szanse na pokonanie Stoke w FA Cup jak i niedlugo w lidze.
Coz, 10 15 20 milionow zostalo na koncie, szanse dostali i dostana Almunia, Fabianski, Denilson, Bendtner, Eduardo.
Bez watpienia sie oplacalo i oni sa wazniejsi niz klub. Pieniadze na koncie tez sa wazniejsze od sukcesow. Rozumiem gdyby nie bylo nas stac na takie drobne zakupy ktore zreszta powinny byc rozwiazane juz 1, 2 lata temu (bramka i dm).
02-02-2010 o 09:21
…do M, fajny komentarz, taki cisnacy, ale dobrze poparty argumentami…
przeczytajcie sobie na kanonierach – swiat songa..swietny artykul
Co mysle o meczu???
Przedwszystkim nie wyciagnelismy wnioskow z poprzednich meczy z dobrymi druzynami. To samo co Chelsea ostatnio i w lidze mistrzow z United. Jeden z powodow porazki, ze my po pierwszej bramce za bardzo sie odkrywamy, musimy atakowac, ale nie za wszelka cene, jest jeszcze sporo czasu do konca i w 3 meczach popelnilismy ten sam blad.Wszystkie te mecze byly takie same, a zwlaszcza te united , po 2 bramki z kontry chyba w kazdym z nich dostalismy. Za bardzo sie otwieramy.
Jak np. United ogralo nas u siebie??? przegrywali, ale nie rzucili sie na nas tylko spokojnie atakowali, nie odkrywali sie za bardzo ale atakowali!!! I pomimo slabej gry wygrali.Tak samo i teraz przy 0-1 do przerwy. Gdybysmy zadnej bramki nie stracili a strzelilismy jedna to bysmy ugrali cos i nie oddali im punktow.
Atakujmy ale spokojnie , rzucmy sie do odrabiania na ostatnie 30 min, ale nie od razu. Jest jeszcze sporo czasu do odrobienia strat.
Wiadomo byly bledy indywidualne, i to tez mialo wielki wplyw bo united to sromotnie wykorzystalo
Zle zagral Denilson i Almunia tak mysle to dramat jest, z denilsonem to w sumie tez mysle ze obwinial bym Wengera, bo widzial, ze w ostatnich 2 meczach denilson gral slabo, wiec patrzac przed meczem, myslalem zeby nie
gral, i cesc z songiem i nasrim w srodku, albo Ramsey, ale Denilosn nie mial formy i to bylo widac w paru ostatnich meczach Mozna bylo temu zapobiedz, ciekawe czy Wenger po meczu zapytal go czemu tak bieg? czy nie mial sily cz co? przeciez Verma co tam szybko biegl i Rooney, ale przez biegl denilsona zrobilo sie troche miejsca bo za wolno biegl i sie luka zrobila, tak nie mozna, na maxa biegnie ile sil w nogach, nie tyle ze blad ale jakos tak brak zaangazowania!!!A to nie dopuszczalne na tym szczeblu!!!
To samo arsha , mial te setki i sobie je wypracowal w wiekszosci, ale raz …powinien cos strzelic,…a dwa ze czemu tak samoloubnie???? mial fajne okazje i np przy drugiej sytuacji juz Brown na ziemi lezal, gdyby arsha zrobil one more touch, to brown jest na ziemi, nikogo w kolo nie bylo, na bramce tylko van der sar i do tego bylby bardziej w srodku, czyli swietna sytuacja, ale sie pospieszyl,zla decyzja. Nie mowie ze nie walczyl bo tez sie staral, ciagle ma tez problemy z ta noga i to ponoc prawa, wiec moze jak ja nie gra, to nie ma takiego wyczucia czy co. Ale to wtedy zagraj do kogos, np do cesca, on ma forme caly czas.Szkoda tych setek, ale wierze ze Arsha moze sie na Chelsea odegrac. Jeszcze tylko im z TOP4 nie strzlil gola. Teraz bedzie tydzien wypoczynku, wiec moze noge zagoi!!!
Mysle ze warto zebysmy zmienili taktyke na Chelsea.Wyciagajac wnioski mozemy wykorzystac to ze presja jest na chelsea i zagrac , bardziej defensywnie, nie przejmowac kontroli nad meczem , nie atakowac od razu, pozwolic chelsea przejac kontrole nad meczem i zagrac z kontry, a umiemy to robic, to jest najprostsze i dwie kontry i mamy 0-2, czyli zagrac bardzo madrze, wygrac za pomoca broni przeciwnika. Zagrac jak te druzyny przeciwko nam. Mysle ze Arshavinowi cos siadzie w niedziele. Zagrac ta samo 4 w obronie. w pomocy Song z Diabim albo Nasrim bardziej defensywnie, ale 2 z nich, Cesc niech spokojnie mysli o kontrach. I z przodu moze Arsha i Eboue i Bendtner(lub Walcott). Dunczyk musi jeszcze sporo trenowac, bo nawet nie ogarnia czasami jak biegac, widac,ze jest slaby, ale szybkosciowo moze byc gotowy. I jego fizycznosc.Eboue i dobrze bedzie Sagne wspieral a i Diaby moze pomoc Clichemu czy Song drugiemu z nich.Mysle ze ta taktyka by wypalila.Wazne by bronic bo nawet po 0-0 do przewy jest otwartym wynikiem. Postawie na 0-1 i ze Arshavin strzeli bramke, albo ze Arsha strzeli hattricka!!!
napiszcie co myslicie???
02-02-2010 o 09:21
@mroziu
Piszesz, że chciałbyś zobaczyć w niedzielę Arsenal na SB grający defensywną piłkę i czekający na kontry. Nie potrafię stwierdzić czy ta taktyka byłaby świetna czy fatalna. Osobiście czuję jednak, że byłoby to zbyt ryzykowne i (jeśli mogę tak to nazwać) nierozsądne.
Oczywiście, jak piszesz – odkrywać się w żadnym wypadku nie powinniśmy. Tak długo jak na tablicy wyników utrzymuje się wynik 0-0, tak długo to my jesteśmy w korzystniejszej sytuacji niż gospodarze. Dlatego wpuszczanie The Blues pod własne pole karne, to jak zapraszanie ich do atakowania i oddawania strzałów.
Almunia wiadomo – w kazdej chwili może mu piłka wypaść z rąk. Zamknięci w hokejowym zamku (były takie momenty w ostatnią niedzielę przeciw Man Utd) nie jesteśmy w stanie (moim zdaniem oczywiście) bronić się skutecznie i solidnie przed tak fizycznymi graczami jak Anelka i Drogba w polu karnym. Na obwodzie Deco, Lampard czy ktokolwiek inny – mają zbyt wielką siłę rażenia, by pozwalac im na granie ich piłki. Moim zdaniem przyniosłoby to nam więcej szkody niż pożytku – no ale to tylko moje (kto wie czy słuszne) zdanie.
Utrzymywanie się piłce to warunek na jakąś zdobycz w tym meczu. Większe posiadanie my = mniejsze posiadanie oni = więcej czasu dla nas niż dla rywali na ofensywne akcje. Poprawmy to co zawiodło przed 2 dniami i skupmy sie na wykończeniu akcji celnym strzałem. Pamiętając tym samym o tyłach i naszym kacie – Drogbie.
Co byśmy nie wymyślili, czy jaką taktykę ni przygotowałby Wenger – mecz będzie i tak trudny i niezwykle wyczerpujący. Nie zdziwiłbym się gdyby pracowitość i waleczność były tutaj głównymi czynnikami decydującymi o dobrym wyniku.
02-02-2010 o 09:21
Ja przede wszystkim mam przeczucie ze niespodziewanie zagramy wreszcie dobry mecz i z Chelsea przynajmniej zremisujemy. Jakies takie przeczucie. Jeli zagra Diaby a nie Denilson to kto wie.
To moze byc 3, 4 0 dla CFC ale tez niespodziewanie taki mecz jak w poprzednim sezonie.
02-02-2010 o 09:21
Wlasnie wpuszczenie ich w nasze pole karne to samobojstwo jak piszesz. Wiec ich tam nie wpuscic. Bronic na 30-40 metrze.Bronic 9 zawodnikami i przejmowac pilke i wtedy 3-4 z kontra. Po to miec 2 defensywnych zawodnikow w srodku, ze kazdy z nich moglby zejsc do boku, a i tak ktos by byl w srodku. A i kazdy z nich moglby sie wlaczyc bo zawsze ten drugi zostaje. Grajac defensywnie , zageszczesz srodek pola , dobra obrona to byc blisko siebie , nie dac sie rozciagnac! A broniac 9 na polowce mysle ze latwo sie bronic! I pressing od 35 metra i spokojnie. Przejac pare razy pilke, skontrowac, dwie strzelic i po meczu. Nawet jak zaczna cisnac i nasza obrona bedzie na 25 metrze to i tak bedzie ciezko sie przedrzec przez tyle ludzi.
02-02-2010 o 09:21
hull-Chelsea 1-1!!!
02-02-2010 o 09:21
Właśnie Smerfy straciły 2 punkty w meczu przeciwko Hull. Mają 6 punktów przewagi nad Arsenalem. Łatwo policzyć co będzie jeżeli uda nam się wygrać w niedzielę. Wszystko w rękach Kanonierów.
02-02-2010 o 09:21
Dokładnie.
Słowa Ancelottiego:
Pierwsze zdanie warunkowe legło w gruzach. Czas byśmy wykonali swoją robotę.
02-02-2010 o 09:21
Jay aresztowany!!!