Bądź na bieżąco - RSS

Nick, Manuel i Arsene przed niedzielnym meczem

04-02-2010 o 09:14 | Przemyślenia | Mariusz

Środek tygodnia z całą pewnością mija naszym chłopakom przy solidnych treningach. Jestem przekonany, że wszyscy wyczekują niedzielnego meczu z nadzieją, by móc pokazać się z lepszej strony i zmazać wspomnienia z ostatniego meczu przeciw Man Utd.

Przeciw silnym, wysokim graczom Chelsea będziemy musieli znaleźć jakieś rozwiązanie, które dałoby nam szansę na równą walkę. Nie będzie chyba tajemnicą, gdy powiem, że Bendtner może być jednym z tych zawodników, którzy mogliby dać nam oddech (ale tez nadzieję) w walce o wysokie piłki. Duńczyk w jednym z wywiadów mówi, że z dnia na dzień czuje się w treningu coraz lepiej. Kiedy już wróci do swojej formy, będzie zdolny na wywarcie wielkiego wpływu na zespół i odnoszone przez niego wyniki. Ponieważ w drużynie każdy z napastników prezentuje inny styl gry, według Nicka, jego nieobecność była dla zespołu dość odczuwalna:

I still feel progress from day to day, so I definitely thinks that I soon will be completely fit.
When I get back to full strength, I’ll be able to make a major impact.
We have different types of striker who can do different things, and I think the team has missed a type like me.

Bendtner nie ukrywa, że przeciw Manchesterowi United widzieliśmy nie ten Arsenal, który widzieć powinniśmy. Podkreśla jednak, że w najbliższą niedzielę dostaniemy następną szansę, którą powinniśmy wykorzystać w stu procentach. Jak mówi rosły napastnik: jeśli wygramy ten mecz, wciąż będziemy mieli szansę na sukces. Trudno jednak przewidzieć co się stanie, gdy nie zdołamy osiągnąć w niedzielę naszego celu:

We didn’t get going against Manchester United but now we get another chance on Sunday [against Chelsea] which we must take 100 per cent.
We’ve still got a chance if we win that match. If not? Well, then it’s hard to say how it will develop.

Sądzę, że nie tylko ja pokładam nadzieje w Bendtnerze. Wspominamy ostatnią porażkę z The Blues odniesioną na Emirates. Pamiętamy także, jak trudno było nam znaleźć naszego zawodnika w polu karnym rywala. Nicklas może być powodem, dla którego nasze centry staną się sensowniejsze i dające nadzieję na bramkę. Jeśli dorzucimy do tego Diaby’ego (o ile dobrze pamiętam, może on być gotowy na Chelsea), automatycznie wzrasta także nasza szansa na wygranie górnych piłek przy stałych fragmentach gry – ofensywnych i defensywnych. Od Bendtnera nie oczekuję jeszcze, by był prowadzącym nas w ataku graczem. Strzelenie gola w niedzielę nie musi być wyznacznikiem jego poziomu gry. Wystarczy, że część z kierowanych w jego stronę wysokich piłek przyjmie, lub zgra do kolegów. Będzie to już wystarczającym wzmocnieniem naszej ofensywy.

Zaskoczyłoby Was to co, możecie usłyszeć z ust Almunii. Także nasz bramkarz zabrał głos przed potyczką z Chelsea. Manuel uważa, że mamy przed sobą korzystny terminarz, który daje nam szansę na dokonanie czegoś pozytywnego w tym sezonie. Brakuje nam tylko jednego kroku, by znów znaleźć się na szczycie tabeli. Po listopadowym przegranym meczu z Chelsea traciliśmy do nich wiele punktów. Obecna sytuacja jest dowodem na to, jak wiele udało nam się w tym okresie osiągnąć. Czasami lepiej jest atakować lidera z miejsca 3-ego lub 4-tego, niż być na pierwszej pozycji przez cały czas:

We are on schedule to do good things this season, we have only a little step to get back to the top of the league,
When you think about where we were after the Chelsea game [in November], that
is a great achievement.
Sometimes it is better to come back from third or fourth to challenge than to be at the top all the time.

Zapomnijmy na chwilę o tym, co Almunia prezentuje w ostatnim czasie między słupkami i skupmy się jedynie na jego słowach. Osobiście podpisałbym się pod każdym zacytowanym wyżej zdaniem. Włącznie z tym mówiącym o atakowaniu lidera z tylnego siedzenia. Odnoszę takie wrażenie, że akurat Arsenalowi to odpowiada. Chyba wolimy grać swoją piłkę wtedy, gdy nikt nie nakłada na nas presji, a nawet uważa, że nasz zespół nie jest zdolny do zwycięstwa ligi.

Fakt, że słowa te padają ze strony bramkarza, który zbiera ostatnio kiepskie recenzje. Człowiek odruchowo czyta to z podejrzliwym pytaniem: „o co mu chodzi?”

Gdyby dodatkowo Hiszpan zaczął nawoływać kolegów do koncentracji i zminimalizowania swoich błędów – mogłoby to brzmieć w jego ustach nieco groteskowo. Bo o ile nie zabraniam nikomu wierzyć w sukces, spoglądać z pozytywnej strony na życie i wykonywaną przez siebie robotę, o tyle Manuel powinien być chyba ostatnim z tych, którzy mogliby zagrzewać i motywować do zwycięstwa. To trochę tak jakby Kaczyński zapewniał Polaków, jak intensywnie pracuje i nadzoruje każdy element budowy stadionów i przygotowań związanych z Euro 2012. Nie ta persona, nie to miejsce, nie ten czas.

No ale przyznajmy, że przynajmniej w sferze analiz Almunia spisuje się lepiej niż na boisku…

Gdybym chciał tchnąć dodatkowy optymizm i wiarę w naszych kibiców, z całą pewnością zacytowałbym także Wengera, który (jak mówi) zawsze myślał, że mecze między big4, opisują siły czołowych zespołów ligi i mają wpływ na ostateczne miejsce tych dużyn na koniec sezonu. Jednak w ostatnim sezonie Manchester Utd wygrało ligę, zdobywając tylko 5 punktów we wszystkich 6 meczach przeciw najgroźniejszym rywalom:

I always felt the games against the rest of the top four would determine the league.
But last year Manchester United proved me wrong on that – they won the title after taking just five points from those six games.

Podkreślmy, że poprzedni sezon był znacznie bardziej zdominowany przez lidera, niż ma to miejsce w tym roku. Arsenal faktycznie notuje dziś szczególnie słabą formę z dwójką najlepszych drużyn ligi. Z pozostałymi zespołami EPL ma już znacznie lepsze wyniki. Nawet w przypadku niepowodzenia na Stamford, statystycznie wciąż będziemy liczyli się w walce o tytuł. Sęk w tym, że porażka zawsze wpływa demotywująco na zespół, na jego psychikę. To doświadczenie jest tym większe, gdy zostajesz pokonany w bezpośredniej walce z zespołem, który tak jak ty, walczy o majstra.

Oczywiście wolelibyśmy się nie posiłkować w poniedziałek podobnymi statystykami. Jakże kolorowo wyglądałby świat i nasza perspektywa przyszłości po dobrej grze i osiągniętym dobrym wyniku w najbliższy niedzielny wieczór…

Na koniec chciałbym przypomnieć o licytacji koszulki z autografami naszych piłkarzy. Cel szczytny, a pamiątka niezapomniana. Aukcja kończy się za 7 dni, więc radzę się spieszyć.

Do zakończenia loterii Raffle pozostało jeszcze sporo czasu, jednak jeśli komuś bardzo zależy na koszulce polo z autografami legend Klubu, lub na bilecie i wyjeździe na mecz z Man City – sugerowałbym regularne odkładanie pieniędzy lub systematyczne wykupowanie losów. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że warto.

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks

View Comments dla “Nick, Manuel i Arsene przed niedzielnym meczem”

  1. majkel_chu Napisał/a:

    Jeśli Bendtner rzeczywiście jest w dobrej formie fizycznej to chętnie zobaczyłbym go od pierwszych minut. Chelsea straciła zdecydowaną większość bramek po stałych fragmentach a Nikc dobrze gra głową. W poprzednim sezonie udało mu się trafić, może uda się teraz. Diaby jest dostępny – to już raczej potwierdzone. Dobrze by było gdyby zastąpił Denilsona w pierwszej jedenastce…


  2. mroziu Napisał/a:

    Wygramy z Chelsea!!!

    Z Bendntnerem to jest ciezko. On mysle ze jeszcze nie jest gotowy do konca, w sensie nie ma szans zeby mial jakas forme. On czesto sie pewnie siebie wypowiada, ale to jeszcze nie idzie w parze z rzeczywistoscia. Wydaje mi sie ze od meczu z Villa do United nie zrobil wielkiego postepu.A teraz byl tez tylko tydzien przerwy, wiec wydaje mi sie ze az tak wiele nie nadrobi. Jest troche jakby spowolniony, nie ma takiej koordynacji, widac ze jest slaby fizycznie, nie ma tej technikikontroli nad pilka, i czesto jakby nie wyczuwa tempa akcji. Stara sie i chce grac i tak dalej nie mowie ze nie. Tylo ze potrzebuje czasu zeby to nadrobic. Mysle ze i tak z zaangazowaniem i warunkami moze byc nam bardzo potrzebny na 60-70 minut meczu z Cheslea. Chociazby dzieki temu Arsha bedzie mogl grac na boku. A on cos na pewno strzeli!!! Na pewno bedzie mial lepsza forme niz z united wiec moze byc juz troszke lepiej. Licze na jego pomoc w powietrzu, na to ze wrzutki Sagny beda mialy sens, on na glowe , Arsha w polu karnym z Cesciem i pasi.
    Mysle ze on jak i Walcott beda wazni dal nas w tej drugiej czesci sezonu. Arsha bedzie mogl odpoczac sobie czesciej. I jeszcze Robin wroci na ostatnie pare meczy..na final ligi mistrzow z Barca…na ostatnie pare minut!!!trzeba pozytywnie myslec i przyciagac te pozytywne mysli.moze Nick przyciagnie ze bedzie naprawdy dobrym napastnikem. Wkoncu pewnosc siebie jest wazna.


Napisz Komentarz

blog comments powered by Disqus
  • TWITTER



  • KALENDARZ WPISÓW

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  

Arsenalizacja on Facebook