Bądź na bieżąco - RSS

Wenger: Powinniśmy być bardziej rozluźnieni

06-02-2010 o 17:03 | Przemyślenia | Mariusz

Dzisiejszy, spóźniony, popołudniowy wpis powinienem zacząć od informacji, która wzbudziła wczoraj niemałe zamieszanie wśród naszych kibiców. Chodzi mianowicie o wypowiedź autorstwa Wengera, która padła na konferencji prasowej przed spotkaniem z Chelsea. Na blogach, serwisach poświęconych naszemu klubowi i wszędzie tam, gdzie szczególnie oczekiwano zimowego transferu, wybite na czołowym miejscu „We were very, very close to new signing” budziło niemałą frustracją wśród autorów, jak i czytelników.

Choć rozumiem ową frustrację fanów to ostatecznie, po dokładnym zapoznaniu się z owym wywiadem udzielonym dla ATVO, zastanawiam się, czy Boss mógł zachować się w inny sposób i udzielić innej odpowiedzi niż miało to miejsce. Z jednej strony bowiem, każdy z nas (tak sądzę) chciałby pozyskiwać od klubu czy właśnie od Bossa jak najwięcej informacji. Myślę, że nie jestem odosobniony w łaknieniu newsów o życiu drużyny, o pracach naszego sztabu trenerskiego lub medycznego. Jednym słowem interesuje mnie wszystko, co związane z wydarzeniami mającymi miejsce w naszym klubie. Skoro więc dziennikarz zadaje pytanie Wengerowi w stylu: „czy w ostatnim dniu okienka transferowego byłeś bliski pozyskania jakiegoś piłkarza?” to Francuzowi pozostają dwa wyjścia – powiedzieć prawdę albo użyć wymijającej odpowiedzi, ukrywając przed nami prawdę.

Ponieważ Arsene powiedział szczerze, że był bliski transferu, to ja (choć zawiedziony faktem, że nie doszedł on do skutku) ciesze się, że dane mi było usłyszeć, jak ów poniedziałek faktycznie wyglądał. Moim zdaniem każda oficjalna informacja poszerza moje rozumienie klubu i metod pracy naszego managera. A że czasem bywa to frustrujące? Cóż, nikt nie mówi, że życie jest idealne… To trochę tak jak ze zdradą. Twoja nieświadomość tego, że partner(ka) sypia z kimś innym, nie oznacza, że w waszym związku wszystko jest w porządku. Stąd akceptuję maksymalnie szczery związek między kibicami a Bossem.

Na pytanie dziennikarzy, manager odpowiedział, że faktycznie starał się o pozyskanie nowego zawodnika przed końcem okna transferowego. Nie chce jednak zdradzać nazwiska tego piłkarza, gdyż mogłoby to źle wpłynąć na jego pozycję w obecnym klubie:

We did [try to sign someone], yes.
I do not like to lie and I do not like to put any player in a difficult position at the club where he is at the moment, so I’ll say nothing about it.

AW był dopytywany przez dziennikarzy, czy przypadkiem nie był to może napastnik? W odpowiedzi żurnaliści usłyszeli, że niestety, ale odpowiedź na to pytanie muszą udzielić sobie sami:

I leave you the freedom to guess.

Sytuacja ta nasuwa oczywiście lawinę pytań, wątpliwości i być może niezrozumienia. Możemy się zastanawiać, co było przyczyną, że nie zdołaliśmy zamknąć tego transferu. Czy była to wina braku czasu? Jeśli tak, to z czyjej winy – naszej, zawodnika czy drugiego klubu? Kto nie chciał ustąpić i twardo trzymał się swojego stanowiska? Czy negocjacje i domknięcie całej sprawy mogło odbyć się szybciej, czy może wszystko uzależnione było od czynników od nas niezależnych? Sporo jest pytań, na które zapewne nie poznamy odpowiedzi.

Inne pytanie może dotyczyć personaliów. Także i tutaj nie wiemy, czy chodziło o kolejnego młodego, obiecującego piłkarza, czy może o doświadczonego gracza, który mógłby wejść do gry „z marszu”? No i jaką pozycje próbował wzmocnić Wenger? Być może po jakimś czasie wiedza ta zostanie upubliczniona.

Na owej konferencji prasowej (prócz powyższej kwestii) zostało poruszonych wiele różnych spraw. W odniesieniu do porażki z Man Utd, całą odpowiedzialność za wynik tamtego meczu wziął na siebie Wenger. Jak mówi: „Nie mogę powiedzieć, że miałem rację, jeśli mój zespół przegrywa 3:0 z Chelsea i 3:1 z United. Muszę przyznać, że się myliłem. Jeśli chodzi jednak o selekcję składu, to nie jestem pewny. Przegraliśmy oba mecze i czuję się za to odpowiedzialny. Gdy odnosisz porażkę, nie możesz czuć się inaczej. Oczywiście chcę, by nasi fani tryumfalnie wracali do domu. Kiedy zamiast tego płaczą – musisz czuć się za to odpowiedzialny:

I cannot say I got it right when you lose 3-0 [against Chelsea] and 3-1 [against Man United], I have to say I got it wrong.
But in terms of team selection, I’m not sure.
We lost the games and I am responsible for the results of the team. When you lose a game, you feel responsible. Of course, I want our fans to go home and be triumphant. When they go home and cry you feel responsible.

Ile w tych słowach otuchy dla naszych piłkarzy, a ile szczerej i prawdziwej winy ze strony Bossa? Nie potrafię rozsądzić. Jeśli faktycznie Wenger na odprawie przed meczem sygnalizował zawodnikom, by przy rzutach rożnych ustawiali się i atakowali w ten sposób, jak miało to miejsce na meczu – to wina oczywiście leży po stronie Arsene’a. Odnoszę jednak wrażenie, że to indywidualne błędy zadecydowały o tym, że spotkanie przybrało taki, a nie inny scenariusz. Tym samym wydaje mi się, że AW po raz kolejny zamierza zdjąć z zespołu presję jaka powstała po ostatniej porażce.

Podobnie wygląda to na przykładzie Arszawina. Wedle Francuza, zanim straciliśmy bramkę, mieliśmy trzy doskonałe okazje na objęcie prowadzenia. Ponieważ nie wykorzystaliśmy żadnej z tych akcji, możemy powiedzieć, że Arszawin nie dokonał najlepszego wyboru. Wedle managera Rosjanin zagrał jednak dobre spotkanie, był niebezpieczny i waleczny. Ludzie są więc wobec niego zbyt krytyczni:

We had the first chances in the game, three big ones before they scored.
Because we didn’t score, you can’t say Arshavin took the best option.
But Arshavin did well on Sunday, he was dangerous and he fought. People are too hard with him.

Oczywiście możemy mieć różne spostrzeżenia co do oceny opisującej grę naszego napastnika. Dla jednych duża ruchliwość z przodu, stwarzanie przewagi, udane dryblingi, czy błyskotliwe rajdy – mogą być wyznacznikiem dobrej gry. Mogę się z tym zgodzić. Z drugiej zaś strony nie potrafię być obojętny i bezkrytyczny, gdy napastnik znajdujący się w dogodnej sytuacji strzeleckiej nie zdobywa gola, lub nie oddaje piłki lepiej ustawionemu partnerowi. Gdybyśmy rozliczali zawodników w ten sposób, to napastnicy (wobec np. defensorów) mieliby rajskie życie. Obrońca nie może sobie pozwolić na choćby jeden błąd, bo z miejsca zostanie rozszarpany przez fanów. Czemu więc Arszawin nie może zebrać (zasłużonej moim zdaniem) krytyki, gdy marnuje 3 znakomite sytuacje bramkowe? Któż wie, czy to właśnie nie jego zachowanie miało największy wpływ na losy meczu z United.

Jakiś czas temu pisałem, że odnoszę wrażenie, iż nie najlepiej radzimy sobie na murawie, gdy nakładane są na nas zbyt wielkie oczekiwania. Jeśli dobrze odczytuję poniższe słowa Wengera, to znaczyłoby, że zwyczajnie byliśmy w ostatnim meczu zestresowani. Boss uważa, że drużyna powinna być bardziej zrelaksowana, ponieważ nikt przed sezonem nie spodziewał się, że będziemy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Arsene żałuje, że w ostatnim meczu zostawiliśmy Man Utd zbyt wiele swobody i pozwoliliśmy im grać ich futbol. Tak naprawdę to my powinniśmy prowadzić grę. Wszystko przez to, że nasz piłkarze zbyt mocno chcieli to wygrać. Przeciw Chelsea naszym celem będzie gra na nieco większym luzie i spokoju:

I believe we should be more relaxed at this time because at the start of the season nobody expected us in the top four or in the title race.
Now, instead of being intimidated, I believe we have to really have a go because we are entitled to have it.
The biggest regret I have from Sunday [against Manchester United] is that we gave them too much freedom and allowed them too much to play in a game where we should have been dictating.
My players wanted it so much that sometimes you can be a little bit restricted and our target is to get that freedom to play in this game [against Chelsea].

Coś w tym może być. Nie jest to chyba pierwszy taki przypadek, gdy presja w meczu o większą stawkę zwyczajnie nas przerasta. Tak jak zaznaczyłem niejednokrotnie, uważam, że stawianie na nas krzyżyka nie tyle nam przeszkadza czy deprymuje, ile właśnie pomaga. Większa uwaga mediów, narastające oczekiwania związane z wysokim miejscem w tabeli, a także seria tych 4 meczów z czołówką ligi – wszystko to skupiło się na nas w ostatnim czasie, nie pozwalając praktycznie na popełnianie błędów. Każde potknięcie bowiem z miejsca analizowane jest i komentowane na dziesiątki sposobów. Czy jeśli faktycznie ta teza znajduje swoje potwierdzenie, to powinniśmy się tego obawiać? Czy Liga Mistrzów może okazać się dla nas zbyt wielkim wyzwaniem? Wszak każdy pojedynczy mecz obarczony jest nieprawdopodobną presją. Nie wiem – wszystko jak zwykle wyjdzie w praniu. Świadomość tego mankamentu naszej drużyny (o ile taki rzeczywiście istnieje) powinien skłonić nas do pracy nad tym elementem w dalszej części sezonu.

Wszyscy wiemy, że Wenger zawsze próbuje zneutralizować negatywne emocje, zastępując je pozytywnym odbieraniem zdarzeń. Nie powinno więc dziwić, że przed trudnym niedzielnym meczem, a po kiepskim występie sprzed tygodnia, podkreśla, że jesteśmy obecnie na bardzo korzystnym miejscu. Twierdzi, iż jutrzejszy wynik co prawda będzie ważny, ale nie decydujący. Manager uważa, że niezależnie od tego, co się stanie, będziemy walczyć do ostatniej sekundy tego sezonu. Wszystko pozostaje jeszcze otwarte, ponieważ każdy zespól jest w stanie zgubić punkty w każdym momencie. Ostatecznie wszystko może rozstrzygnąć się w sferze wiary – kto mocniej uwierzy w ostateczne zwycięstwo:

I believe we are still in a very good position.
The result on Sunday will have an importance but no matter what happens we will fight until the last second of the season because you can see that everybody drops points.
At the end of the day it could be down to the team that believes more than the others.

Czytając wiele głosów mówiących o tym, że jedynie pokonanie Chelsea da nam szansę w pogoni za liderującymi drużynami – zastanawiałem się czy takie podejście jest w naszym wypadku właściwe. Nietrudno wszak znaleźć wśród naszych kibiców głosy, które mówią, że remis jest ostatecznością, lub nawet, byłby nie do końca dobrym rozstrzygnięciem. Stawiając przed naszą drużyną zadanie „zwycięstwo lub nic” sami dodatkowo nakładamy presję na zespół. Wiem, że sytuacja uległa minimalnemu pogorszeniu w stosunku do tej sprzed tygodnia. Myślę jednak, że już sam remis mógłby być zbawienny dla drużyny i tchnąć w nas wiarę i siłę przed ostatnimi miesiącami sezonu.

W zderzeniu z narastającą falą niezadowolenia przetaczającą się przez kibicowskie serwisy, Arsene Wenger nie potrafi zrozumieć sytuacji, gdy ktoś wyraża się krytycznie wobec tego, co udało się osiągnąć Arsenalowi w tym sezonie. Jesteśmy wszak 6 punktów za liderem, mając przed sobą jeszcze 14 kolejek. Jesteśmy na dobrej pozycji w Lidze Mistrzów, gdzie udało nam się wyjść z grupy. Jesteśmy w doskonałej sytuacji finansowej, mając przy tym bardzo młody skład (w porównaniu zresztą zespołów). Boss uważa, że każdy ma wybór i może być optymistą lub pesymistą. Kiedy jednak zacznie się analizować sytuację realistycznie – widać wiele pozytywnych akcentów, które skłaniają do optymizmu. W Anglii jest kilka wielkich klubów, które inwestują znacznie większe pieniądze, a my pomimo naszych mniejszych nakładów wcale im nie ustępujemy:

I do not understand that too much
We are six points off the [Premier League] leaders with 14 games to go. We are in a strong position and we have qualified for the Champions League [knockout stages].
We are in a very healthy financial situation and we have a very young team compared to all the others.
You can always be pessimistic, or you can always be optimistic.
But if you analyse our situation realistically, you have many reasons to be optimistic.
Don’t forget the other clubs in England are big as well, and they invest more money than we do, and we are still there.

Myślę, że większość z nas zgodzi się w pełni z pierwszymi 2-3 zdaniami, które przemawiają za postawioną przez managera tezą. Pozostałe kwestie są już znacznie bardziej złożone i rozbudowane a ocena i dyskusja nad sposobem prowadzenia klubu budzi wśród kibiców gorącą dyskusję. Osobiście podzielam wizję AW, więc patrzę w przyszłość z optymizmem i nadzieją. Jeśli jednak miałbym zagłębić się w ten temat, to musiałbym poświęcić na to znacznie więcej miejsca i czasu – a takowego niestety brak. Poza tym na głowie mieć będziemy jutro równie poważny temat do analizy – mecz z Chelsea.

Na koniec tego maratonu przez wengerowską konferencję, mam okazję zwrócić uwagę na szczególnie niepopularną (moim zdaniem) a także kontrowersyjną wizję Bossa, w kwestii osiągnięć, pucharów i tryumfów. AW nie ukrywa, że drużyna walczy po to by zwyciężać i zdobywać puchary. Wszystko jednak zależy od tego, co nazywa się pucharem. Czy będzie to Liga Mistrzów, Premier League czy Puchar Ligi? Dla Wengera zwycięstwo w Carling Cup nie jest równoznaczne z osiągnięciem jakiegoś trofeum:

It’s very important that we win something, we’re here to win trophies, but it depends on what you call trophies.
Is it the Champions League, the Premier League, the League Cup? If you win the League Cup you cannot say you win trophies for me.

Mamy przynajmniej jasność, jak rozgrywki CC postrzega Wenger. W takim razie walczy tylko na trzech frontach… Na trzech, czy może już tylko na dwóch? Dla Francuza wywalczenie 3. miejsca w lidze jest znacznie trudniejsze (i cenniejsze?) niż zwycięstwo w krajowym pucharze:

Of course [finishing third is better than winning a domestic cup]. It’s much more difficult.

Jeśli (za krajowy puchar) bierzemy pod uwagę także FA Cup, to mam chęć wyrazić swoja opinię. Być może prawdą jest, że trudniej sięgnąć po 3 miejsce w lidze, niż zdobyć Puchar Anglii. Prawda jest jednak taka, że sięgnięcie po FA Cup jest znacznie bardziej prestiżowe. Na tej płaszczyźnie nic się w moim przypadku nie zmieni. O ile faktycznie Puchar Ligi traktowany jest przez wielu managerów mało poważnie, o tyle FA Cup jest już inną półką jakościową i emocjonalną, by mógł być degradowany w tej hierarchii. Nie chciałbym więc któregoś dnia przekonać się boleśnie, że rywalizacja w Pucharze Anglii jest dla AW niewiele znaczącymi rozgrywkami.

To by było mniej więcej tyle. Dzisiaj testy przejść ma Diaby, dzięki czemu okaże się czy jest w stanie zagrać w niedzielnym meczu. Jutro spróbuję zebrać informację o nadchodzącym spotkaniu z The Blues, nie zapominając o naszej sytuacji ligowej.

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks

View Comments dla “Wenger: Powinniśmy być bardziej rozluźnieni”

  1. majkel_chu Napisał/a:

    Myślę, że spory wpływ na to spotkanie może odegrać psychika naszych zawodników. To z jakim nastawieniem wyjdą na boisko i to jak postrzegają naszą obecną sytuację. Najważniejsze to wierzyć w sukces, grać uważnie w obronie i uważać na głupie błędy.


Napisz Komentarz

blog comments powered by Disqus
  • TWITTER



  • KALENDARZ WPISÓW

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  

Arsenalizacja on Facebook