EPL: Stoke 1-3 Arsenal

Stoke 1-3 Arsenal
(Pugh 8′ – Bendtner 32′, Fabregas 90′ pen, Vermaelen 90′)
Liczby meczu | Skrót meczu | Komentarz Wengera
W poprzednim wpisie, przed meczem ze Stoke napisałem:
Obiecuję, że w przypadku naszego zwycięstwa, nie będę zajmował się stylem naszej gry, jakością podań, dośrodkowań, strzałów… Możemy zagrać najgorszy, najbardziej nudny, brzydki i frustrujący mecz. Do mojej świadomości jestem dziś w stanie dopuścić wszystko, pod warunkiem, że wygramy tam choćby i 1:0.
Po pierwsze, tak jak zapowiedziałem w sobotę, nie będę dziś zajmował się stylem naszej gry, oceną poszczególnych zawodników, przeprowadzanych akcji jednym bądź drugim skrzydłem, ani żadnymi podobnymi czynnikami. Po pierwsze: nie potrafiłbym na chłodno analizować naszej gry po 65 minucie meczu, gdy każdy z naszych chłopaków miał w głowie widok kontuzjowanego Ramsey’a. Po drugie: wciąż nie obejrzałem całego meczu, gdyż skupiłem się w całości na czytaniu pomeczowych wniosków i reakcji zarówno naszej drużyny, jak i kibiców Arsenalu.
Niefortunnie dziś brzmiące zdanie będące mojego autorstwa i wyrażone wczoraj, że „jestem w stanie dopuścić do mojej świadomości wszystko, byle tylko mecz zakończył się naszym zwycięstwem” – rani mnie wyjątkowo. W najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że możemy zwycięstwo okupić takim kosztem. Wziąłbym w ciemno ten remis z przerwy wczorajszego meczu, jeśli miałoby to oznaczać, że Ramsey dogra spotkanie do końca i będzie wspomagał zespół w walce o tytuł, aż do ostatniej kolejki.
Pomimo tego, iż nie widziałem pierwszej części meczu, czuję się upoważniony do tego, by napisać kilka słów o wczorajszym spotkaniu. Nikt nie ma wątpliwości, że to, co najważniejsze, wydarzyło się w drugiej połowie. Eskalowało od 65 minuty, mając dalszy wydźwięk, aż do końcowego gwizdka sędziego (a także już po nim).
Rozpocznę od Ryana Shawcrossa, by skończyć jego temat i mieć to za sobą. Tak, oglądałem powtórki feralnego zajścia. Uważam, że zawodnik Stoke nie popisał się wyjątkowym okrucieństwem. Nie nazwałbym wyniku tego faulu jako niefortunnego czy pechowego (o czym nieco później) ale nie będę też wyzywał Shawcrossa od chamów i brutali. Być może przez najbliższe dni będzie mocno przeżywał sobotnie zajście. Mam nadzieję, że znajdzie czas, by odwiedzić Aarona w szpitalu, przeprosić go za zajście raz jeszcze i po ludzku z nim pogadać. Tyle o obrońcy Stoke.
Ze zrozumiałych powodów bardziej martwię się o Ramsey’a. Wiem jak łatwo zbudować po tragicznym zdarzeniu obraz człowieka, którego się uwielbiało i patrzyło w jego stronę z wielką nadzieją. Przyznaję z ręką na sercu, że Aaron był, jest i będzie jednym z moich ulubionych zawodników. Zawsze urzekała mnie jego skromność, rozsądek w wygłaszanych opiniach, twarde stąpanie po ziemi i maksymalne skupienie się na pracy. Z prawdziwą dumą oglądałem każdy mecz, w którym udowadniał, iż jego progres nabiera tempa i zmierza w dobrym kierunku.
Obecny sezon w wykonaniu Aarona jest nieprawdopodobny. Nie ma osoby, która nie przyznałaby, że mamy w składzie wyjątkowy talent, który w wieku 19 lat prezentuje prawdziwą klasę i jakość. Niezależnie od tego, czy był to Wenger, Fabregas, czy ktokolwiek inny z naszej drużyny – wszyscy podkreślali, jak wielki krok naprzód zrobił on w ostatnim roku. Dowodem tego był udział Ramsey’a w 29 meczach Arsenalu w tym sezonie. W tylu spotkaniach sezonu 2009/10 zaczynał on spotkanie od pierwszych minut bądź też był wprowadzany w trakcie spotkania. Pomimo młodego wieku, stanowił o sile naszej drużyny i był wielokrotnie piłkarzem decydującym o losach spotkania. Zdobywał ważne gole, popisywał się kapitalnymi podaniami.
Tak jak powiedział po meczu Wenger: nie sposób cieszyć się wynikiem po takiej kontuzji Aarona. Chyba nie tylko ja mam wrażenie, że 65 minuta meczu ze Stoke momentalnie zatrzymała rozwój tego fantastycznego chłopaka. W wieku 19 lat organizm piłkarza chłonie wiedzę jak gąbka. Wszystko przychodzi z niesamowitą łatwością. Ostatni rok w karierze Walijczyka pokazał nam, jak ogromny postęp może poczynić gracz w jego wieku. Od teraz, przez kolejne długie miesiące Ramsey zostanie wyłączony z tego procesu. Zrozumiałe więc są obawy związane z jego powrotem po tak długiej przerwie i odrodzeniem się dawnej sprawności. Diaby po swojej kontuzji potrzebował na to kilka lat. Eduardo do dziś nie może znaleźć tamtego błysku, którym zachwycał nas przez kontuzją.
Jest też inna kwestia, która spędza mi sen z powiek. Jak do cholery może wyglądać psychika Aarona po takim zajściu? Patrzę na skróty z jego najlepszych występów obecnego sezonu i widzę gracza odważnego, przebojowego, który bez kompleksów wdaje się w drybling z rywalem, który swoimi rajdami ośmiesza przeciwników, walczy o każdą piłkę, jest twardy i zdecydowany. Jak może wyglądać jego powrót po tak traumatycznym doświadczeniu? Czy wpłynie to na jego dalszy rozwój? Czy może to później oddziaływać na jego sposób gry i tą porywającą przebojowość? Obawiam się, że tak.
Widząc to, co działo się w owej 65 minucie meczu, z oczywistych względów miałem przed oczyma obraz Eduardo sprzed dwóch lat i podobny widok naszej drużyny. Vermaelen, Fabregas i inni z założonymi rękami na głowę, nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Campbell wściekły kipiał emocjami, wyrzucając zapewne w stronę sędziego kilka dosadnych określeń i nie pozwalając sobie na dobrotliwe pogłaskiwanie ze strony graczy Stoke. Był też Clichy, który mignął mi przez moment, poklepując Vermaelena, jakby chciał powiedzieć „pozbierajmy się!”. Cały zespół miał jednak w pamięci tamto bliźniaczo podobne zajście z Eduardo i świadomość, że stanęli na rozdrożu. Albo obrócą to zdarzenie w dojmującą chwilę smutku, albo da im to dodatkowej siły, by zrozumieć, że mają tu jeszcze coś do zrobienia.
Reakcja zespołu była najlepsza z możliwych. Zaatakowaliśmy Stoke z jeszcze większą energią. Bramka po rzucie karnym wykorzystanym przez Cesc’a i późniejszy trzeci gol strzelony przez Vermaelena dały mi nieopisaną radość. Duma – to chyba najlepsze z określeń, jakie przychodzi mi na myśl po sobotnim zwycięstwie. Przyznaję, że mocno zaszkliły mi się oczy, gdy widziałem naszych chłopców wiwatujących po obu bramkach. Jeszcze mocniej ścisnęło mi się gardło, gdy ujrzałem Cesc’a dedykującego bramkę Aaronowi oraz Campbella i Vermaelena wyrzucających z siebie całe nagromadzone napięcie.
Po ostatnim gwizdku sędziego Fabregas zwołał wszystkich na środek boiska. Kanonierzy stanęli w kółeczku. Zapewne padły słowa o jedności, charakterze i dalszej walce dla Aarona. Przewiduję, że podobna rozmowa miała miejsce w szatni, gdzie swoje słowo dorzucił i Wenger.
Przed meczem życzyłem sobie, by nasze zwycięstwo nad Stoke stało się „punktem zwrotnym” tego sezonu. By od tego czasu mentalność naszej drużyny krzyczała „idziemy po tytuł”. Teraz jestem pewny, że niezależnie od tego jakie przeszkody staną nam na drodze, będziemy parli do przodu z całych sił. W sobotę narodziła się drużyna, której marzenie jest jedno – doprowadzić Aarona do podium, na którym uniesie on nad głowę puchar.
Na koniec jeden akapit odnoszący się do kolejnej tragicznej kontuzji naszego zawodnika… Jako fanowi Arsenalu ciężko zrozumieć mi argumentację niektórych z publicystów, którzy próbują wyciszyć frustrację naszych kibiców stwierdzeniem: „to było kolejne przypadkowe starcie zakończone przypadkową, fatalnie wyglądającą kontuzją”. Jak wcześniej napisałem, nie zamierzam kamienować Shawcrossa. Fakty jednak nasuwają inne wytłumaczenie.
Oto dowód.
W ostatnich latach dotknęły nas trzy fatalne kontuzje. Najpierw padło na Diaby’ego, który w spotkaniu z Sunderlandem doznał złamania stawu skokowego. Później podobnego urazu nabawił się Eduardo w meczu z Birmingham. Teraz ofiarą jest Ramsey przeciw Stoke City. Zwracam uwagę: Sunderland, Birmingham, Stoke. Trzy drużyny z grupy tych ekip, które od X lat nie boją się mówić, że mają sposób na grę z Arsenalem: „trzeba ich kopać”.
Czy kiedykolwiek ktoś z władz FA zwrócił uwagę na te słowa? Nie pamiętam. Czy komentujący w MotD Alan Hanson byłby dziś w stanie powtórzyć raz jeszcze, że „Arsenal nie potrafi grać z twardymi zespołami i odpowiadać na ich faule”? Sprawę po imieniu nazwał Fabregas, który tuż po meczu podzielił się dla Sky własną opinią.
PS. Zaskakujące, że we wczorajszym „Match of the Day” (link na górze wpisu) poświęcono Shawcrossowi więcej ciepłych słów, niż zwijającemu się ze złamaną nogą Ramsey’owi.



27-02-2010 o 20:30
Pewnie wszyscy musimy ochłonąć. Po takich emocjach, to nawet nie wiadomo od czego zacząć. Tyle się zdarzyło dobrego i tyle… ehhh. Ja swój komentarz do meczu napiszę później, bo teraz jestem zbyt zdenerwowany.
Pozdrawiam
27-02-2010 o 20:30
Marzę by z dniem dzisiejszym narodziła się mistrzowska drużyna z mentalnością zwycięzców.
Zrobiliśmy to czego nie udało się zrobić po fatalnej kontuzji Eduardo. Ramsey’a mi szkoda jak cholera. To nasz najlepszy z młodych talentów. Ten uraz fatalnie wyhamował jego kapitalny rozwój. Wali mnie jak winnemu tej sytuacji jest żal, szkoda itd… On pewnie za kilka tygodni będzie grał a my straciliśmy fantastycznego chłopaka na następne miesiące.
Gest Cesc’a w stronę Pulisa – zrozumiały.
27-02-2010 o 20:30
Jezu, coś strasznego! Nie mogę dojść do siebie ciągle. Ja po prostu… eee, no nie wiem, jestem w szoku, i po prostu nie wiem co napisać.
27-02-2010 o 20:30
@Mariusz
Gest Cesc’a w stronę Pulisa – zrozumiały.
Nie tylko zrozumiały. Tego typa trzeba było w ten sposób potraktować. Jak można mieć szacunek do takiego trenera? Gdy Shawcross „urwał nogę”, to Pulis siedział cicho jak myszka.
Po meczu pucharowym ze Stoke napisałem u Ciebie na blogu:
Rozsądzając ostatnio sporną sytuację z meczu przeciwko Boltonowi Wenger wspomniał kwestię podejścia naszych przeciwników do meczów z nami (“trzeba ich kopać”). Po raz kolejny zespół rywali po prostu wycinał naszą jedenastkę. Ja rozumiem, że można grać agresywnie, ale nasza pomoc została w pierwszych minutach kompletnie zrównana z trawą. W takich przypadkach sędzia powinien zwrócić uwagę na tę specyficzną “taktykę” i obdarować agresorów jakimiś kartkami. W sytuacji, gdy kary nie ma, incydentów jest co raz więcej, a taki Vela, Wallcott, Denilson (o najmłodszej młodzieży nie wspominając) w takim momencie przestają grać. Wczorajsza statystyka fauli: 20-8. I to właśnie jest moim zdaniem główna przyczyna kontuzji w naszym zespole. Nie chcę wyjść na kogoś, kto jest przeciwny jakiejkolwiek agresji w grze, ale uważam, że nie można używać faulu jako taktyki.
Dalszy komentarz jest zbędny. Chciałem tylko jeszcze zwrócić uwagę na to, że dzisiaj znowu kosy zawodników Stoke zaczęły się już na początku meczu, a sędzia jak zwykle robił niewiele. Nie mówię, że to w 100% wiana arbitra, ale swoimi poczynaniami w pewnym stopniu się do tego przyczynił.
27-02-2010 o 20:30
Ciężko jest coś powiedzieć… Przez 15 minut po wiadomym zajściu ryczałam jak bóbr. Na chwilę obecną chyba najważniejsze – trzymaj się Ramsey, jesteśmy z Tobą!
27-02-2010 o 20:30
co z nim ? złamana ?
27-02-2010 o 20:30
Już sporo zdjęć widziałem tej kontuzji. Przyjrzałem się bliżej i nie jest to chyba złamanie otwarte, ale na 100 % obie kości rozgruchotane, czyli piszczelowa i strzałkowa.
Ważne zwycięstwo, byłem wściekły po zagraniu tego drwala na Aaronie. Nie chciał tego, ale jak Mariusz powiedział on dalej będzie grał w piłkę a Aaron przez najbliższe miesiące nie będzie mógł chodzić. Mam nadzieję, że wróci mocniejszy niż przed kontuzją a powiedzenie ‘co cię nie zabije to cię wzmocni’ niech będzie w tym przypadku prawdziwe.
Nasza drużyna pokazała charakter, jestem dumny że jestem kibicem The Gunners!
Jestem dumny, że walczyli do końca, że nie poddali się tak jak to uczynili w tym feralnym meczu z Birmingham.
Stoke pokonane, Britannia Stadium zdobyte a z trybun dochodzi tylko jeden śpiew skierowany do jednego piłkarza: do Ramseya! Aaron trzymam za Ciebie kciuki chłopie.
27-02-2010 o 20:30
Szkoda Ramseya … szkoda niesamowicie…zwlaszcza ze on ma dopiero 19 lat…ale na co chce zwrocic uwage w zwiazku z tym, ze wlasnie poziom sedziow jest ogolnie bardzo niski i to powoduje ze takie sytuacje sie zdrzaja, bo taki sedzia nie ma wcale kontroli nad tym co sie dzieje na meczu, przyklad z Bendtnerem, kartka dla Songa i tak dalej. Po prostu sedziowie sa teraz bardzo slabi i tego sie nie da nie zauwazyc. Ile razy faulowali Cesca w meczu z Porto i dopiero kiedy ktos dostal zolta kartke???Nasze szczescie ze mu sie nic nie stalo po tych 7 czy 8 faulach!!! I to jest wlasnie takie zezwalanie na takie granie, bo jak to sie mowi liga angielska, tu sie gra twardziej…no to jak sie gra to widzimy sami ze az nogi sie lamia i kariery pilkarzy wisza na wlosku!!!Dzbany i tyle. W Anglii sie nie gwizdze nakladki…do momentu az komus stanie sie konkretna krzywda po takim zagraniu i zaczna to gwizdac, dzbany i tyle….
Co do meczu to napewno jestem zadowolony z wyniku, gra nie byla zla, chociaz na poczatku nas przycisneli i sobie nie radzilismy. Dobrze obrona grala przeciwko Fullerowi bo ten koles jest strasznie szybki, ale nie pozwolili mu sie rozpedzic. Boczni obroncy tez spoko i zwlaszcza bez indywidualnych wielbladow.Song na poczatku nie umial sie odnalezc na ty kartoflisku, ale pozniej fajnie pogral, sporo atakow zatrzymywal, Cesc ciagle w sredniej formie, ale 2 asysty i bramka tez mowi samo za siebie, nie musi blyszczej ale dalej duzo daje dla druzyny, Bendtner swietna bramka, gra jako tako, Eboue troche zagubiony i ciagle do srodka schodzil, ale w 2 polowie troche rozruszal tylko ze on nie umi podjc dobrej decyzji w koncowym momencie akcji, Nasri na poczatku nic,jest w formie ale boi sie wziac na siebie odpowiedzialnosc wiecej, Ramsey tez soko gral.
Przy bramce to co jz widzielismy wczesniej, Song nie kryje do konca, do tego doszedl Eboue i strzlil z tego glupiego autu, ale niech sie ciesza bo nie lubie tego dretwego zespolu drwali!!!
Zawodnik mecza, nie kto inny jak najwiecej krytykowany ostatnio Gael Clichy!!!Swietny mecz, zadnego pojedynku w obronie nie przegral, ciagle byl tez z przodu, pare akcji, strzal oddal, i ogolnie cale serce na boisku,z pod jednej szesnastki do drugiej, po sytuacji z Ramseyem mobilizowal zespol, w wielu akcjach obronych nie czekal na zawodnika tylko od raza na niego siadal i bylo widac ze to przynioslo efekty, widac bylo ze bardzo chce i brawa mu za to. Wraca do formy.
pozdrawiam
27-02-2010 o 20:30
Bycie kibicem Arsenalu to zawsze powód do dumy.
Dziś czułam to szczególnie. Już kilkakrotnie zmieniałam treść tego komentarza, tak mam mieszane uczucia. Takie różne myśli kłębią się we mnie.
taką drużynę kocham, na taką czekałam. Czuję podobnie jak Mariusz – oby to był przełom, oby to były narodziny zwycięzców. Oby dzisiejsze wyrażenia jeszcze bardziej „spoiły” naszych zawodników. Być może gadam od rzeczy, ale za duzo we mnie emocji
27-02-2010 o 20:30
To zrozumiałe, że w chwilach takich jak obecna, wszyscy patrzymy i myślimy emocjami. To bardzo dobrze.
Zwróciliście uwagę na zachowanie Cesc’a po meczu? Zwołał wszystkich chłopaków na środek boiska, stanęli w kółku (zapewne przy kilku emocjonalnych słowach).
Tak jak powiedział teraz jeden z fanów w ATVO. Tak samo jak on, tak samo ja, nie wyobrażam sobie, byśmy teraz – wszyscy kibice Arsenalu – nie zjednoczyli się wokół drużyny i Wengera. Do cholery, jesteśmy 3 pkt za liderem. Mamy do końca 10 kolejek. Jeśli ktoś po dzisiejszym meczu, fatalnej kontuzji Ramsey’a i kapitalnej odpowiedzi całej drużyny, nadal ma powód do narzekań, to ja nie mam pytań.
27-02-2010 o 20:30
Coś okropnego… I to dwa lata i kilka dni po okropnej kontuzji Eduardo. Los potrafi być okrutny… Cholera, normalnie miałem łzy w oczach. Mam nadzieję, że Ramsey w spokoju będzie wracał do zdrowia i jestem pewien, że jeszcze nieraz będziemy się cieszyć po jego zagraniach. Ma ogromny talent, chęć do gry, zadziorność.
I jak tu pisać o meczu… Ehhh… Niezwykle istotne 3 punkty. Z początku poprawna, potem dobra gra drużyny. Imponował mi zwłaszcza Clichy, aktywny i skuteczny na całej długości boiska. Bendtner kolejna bramka i wywalczenie karnego (nie wspominając o tym, że powinien być też kolejny…), co bardzo cieszy. A radość drużyny po strzeleniu drugiej i trzeciej bramki, kółeczko po zakończeniu spotkania – coś cudownego. Arsenal „nagle” (dla niedowiarków) znajduje się w co najmniej dobrej sytuacji w kontekście walki o tytuł. Nastał czas walki.
Mam nadzieję, że Aaron zdaje sobie sprawę, że w tych ciężkich chwilach będzie z nim nie tylko rodzina, przyjaciele i drużyna, ale także wiele, wiele milionów osób na całym świecie. Cały czas! Trzymaj się chłopaku! Trzymaj się Kanonierze!
27-02-2010 o 20:30
Nie sposób nie zacząć od kontuzji Ramseya. Takie urazy to najokropniejsza część sportu i niestety kolejny z naszych zawodników musi przechodzić przez ten koszmar. Aaron wkraczał w najlepszy dla siebie okres, coraz częstsze występy, zauważalny rozwój – ciężko to zaakceptować.
Szukając czegokolwiek pozytywnego – warto zwrócić uwagę na reakcję Shawcrossa, dla którego to też jest mały dramat – widać było, że gość jest przerażony tym co przed chwilą zrobił. No i pozytywny aspekt to oklaski kibiców Stoke dla znoszonego Ramseya.
Niestety to już kolejna sytuacja, w której nasi piłkarze – łapiąc wiatr w żagle – są zatrzymywani jedynie faulami. Chcesz wygrać z Arsenalem – kop Arsenal… Sędzia nie powinien do tego dopuścić. Ewidentnie nie zapanował nad spotkaniem i dopuścił się kilku poważnych błędów. Już znacznie wcześniej należało ukrócić brutalną grę.
Nigdy nie przypuszczałem, że aż tak przeżyję spotkanie z drewnianym Stoke City. Mecz zakończył się pięknie i tak jak już zauważyliście może to być punkt zwrotny. W przypadku Eduardo spadliśmy w dół – teraz musimy zrobić wszystko aby zakończyć sezon pozytywnie – dla Ramseya.
Emocjonalne celebrowanie bramek, zebranie się w koło po meczu – widać, że ta drużyna ma swojego ducha i pomijając wszystkie nieprzyjemności bardzo ucieszyłem się z tych obrazków.
Możecie nie wierzyć ale dzisiaj przez cały dzień zastanawiałem się nad założeniem bloga – o jednym z naszych młodych zawodników. Blog o całej drużynie był dla mnie za ciężki więc chciałem zawęzić tematykę. Faworytem był właśnie Ramsey – niestety… Muszę pomyśleć o Wilsherze lub kimś innym.
Co do meczu to kolejny raz – bardzo duży wkład Bendtnera w zwycięstwo, weteran Sol grający po profesorsku, świetna postawa Cesca w drugiej połowie, Eboue będący wszędzie, lepszy niż dotychczas Clichy…
Wszystko w naszych rękach – 3 punkty to nic, terminarz wydaje się być dobry, mamy dodatkową motywację – Jesteśmy w stanie coś osiągnąć i musimy wierzyć do końca. Media będą dalej się ośmieszać cotygodniowym skreślaniem i wpisywaniem nas do wyścigu o mistrzostwo – nie ma się czym przejmować…
27-02-2010 o 20:30
EDIT: czytam właśnie, że kibice Stoke jednak podśpiewywali sobie chamskie teksty więc cofam „punkt” o oklaskach…
27-02-2010 o 20:30
Targają mną sprzeczne uczucia, pewnie nie tylko mną. Do cholery jasnej, ile takich zdarzeń jeszcze będzie miało miejsce, póki a) sędziowie przestaną pozwalać na tak brudną grę w środku boiska b) menedżerowie przestaną nastawiać się na taktykę przeciwko Arsenalowi – ‘kopnij i ugryź’ c) zawodnicy przestaną zachowywać się jak zawodowi drwale.
Nie wiem, może jeszcze nie ochłonąłem, ale rzucają mi się na usta słynne słowa wypowiedziane przez Drogbę w półfinale LM – ‘coś tam’ disgrace. Biedny młody chłopak wielce utalentowany. Tragedia dla niego jak i dla wszystkich ludzi związanych z premier league, w tym rzeszy fanów Arsenalu, którzy wyczekiwać będą jego (oby rychłego mimo wszystko) powrotu do gry.
Trzymaj się dzielnie Aaron
27-02-2010 o 20:30
Cesc po meczu mówi bez skrupułów: „Nie jesteśmy chronieni przez sędziów”.
http://www.skysports.com/video/inline/0,26691,12606_5988776,00.html
27-02-2010 o 20:30
No Bendtner ma za ten mecz u mnie wielkiego plusa :)
Almunia tez dzisiaj nic nie zawalil.
Wszyscy ktorzy dolowali zagrali dzisiaj pewniej m in Clichy
A ten moment z cieszacym sie Solem po trzeciej bramce oraz to koleczko po meczu to dwa niesamowite momenty.
Wie ktos co z Denilsonem? Czemu nie byl na lawce?
27-02-2010 o 20:30
Wspieranie Shawcrossa przez zespół MoTD było do przewidzenia. Nie wiem, czy już dotarłeś do informacji, że ten gość 2 godziny po faulu został powołany przez Capello na towarzyskie spotkanie z Egiptem.
Ja ponadto chciałem dodać, że to wcale nie był tak „niewinny” faul, jak próbują to teraz przekazać media. Wierzę, że Anglik nie chciał zrobić Aaronowi krzywdy, ale ja po ponownym obejrzeniu zajścia zdecydowanie uważam, iż piłka wcale nie była celem tego wejścia. Ramsey był przy niej znacznie wcześniej. Co więcej oburzają mnie opinie krytykujące Wengera za wypowiedź pomeczową. Przeglądając reakcje dziennikarzy angielskich po wczorajszym meczu momentami brak mi słów.
Bardzo odpowiednia wydała mi się reakcja jednego z fanów Arsenalu na którymś z forów:
clearly a dive from Aaron Ramsey, because we have a reputation to be cheaters
Pozdrawiam
27-02-2010 o 20:30
Miałem napisać jeszcze jeden post o wczorajszym meczu, ale zrezygnowałem po przeczytaniu wpisu z Arsebloga (do którego link z resztą tu widzę). Odzwierciedla on w 100% moje odczucia. Polecam każdemu fanowi Kanonierów.
Pozdrawiam
27-02-2010 o 20:30
Nie byl to Taylor ktory wchodzil na zlamanie nogi, ale nie jest to tez ofiara, jaka beda robic z niego media. Nie jest zadna tajemnica, szczegolnie po ostatnich 3 meczach gdzie nas kopano do granic mozliwosci, ze strategia na Arsenal, taktyka dyktowana przez managerow jest to co w kolko powtarza Wenger „kopanie i intymidacja”, teraz jezeli ktos nie chce aby Arsenal wygral lige do tradycji wchodzi lamanie nog. No ale to przeciez wszystkiemu winien jest grzyb Wenger, ktory powinien zrobic teraz juz wychodzi na to ze 6,7 transferow, a polamanych chyba dobijac na boisku zeby nie bylo ‘efektu Eduardo’. Tak wiec Ryan poinstruowany przez managera, wchodzil tak zeby o nim wiedzieli, zeby sie bali, bo wynik jest 1-1, a sedzia raz ze sie przysluzyl 200% karnym kotrego nie gwizdnal, dwa ze nie reaguje na faule Stoke (za potrafi przytemperowac Songa, dajac powod do salwy smiechu ze strony komentatorow ESPN), na nieszczescie Aarona zlamal Mu noge. To ze sie przejal znaczy tyle ze jest czlowiekiem i ma emocje, szkoda ze nie jest to pierwszy raz, a 2 poprzednie byly juz w pelni celowe. I teraz gdzie jest sprawiedliwosc, proba zabicia Robina przez Ade 3 mecze, Taylor 3 mecze, Ryan 3 mecze, teraz Ade za reke 4 mecze, a Aaron jak Gibbs, Robin, Abou wylecial do konca seoznu. Nie mamy protekcji co za glupoty, przeciez jestesmy najzadziej faulujaca druzyna bedaca najsurowiej karana, co powtarzam juz od 3 sezonwo. Kompletne przeciwienstwo Manure ktore moze kopac i nie ponosi za to tak czestych odpowiedzialnosci jak my, za to kopnij zaowdnika Manure i kartka gwarantowana, przypadek? Kolejny. Nasza zawiazana z tylu reka nie jest mlody perspektywiczny sklad, tylko to w jaki sposob jestesmy traktowani przez FA i sedziow. Bo wczorajszy wypadek w 90% sprowokowal kolejny marny sedzia, odpuszczajacy nam 2 100% karne na Nicku i Ramsey, dajacy nas kopac ile popadnie i wymierzajacy sprawiedliwosc i swoje marne decyzje, kolejna marna decyzja o karnym przy nabitej rece ktory nie byl w 30% tak oczyiwsty jak pozostale dwa. Aby tylko o nas gadali w mediach i beda bo tak jak Eduardo biegl za szybko i sam byl sobie tego winien (takie wypoiwedzi nie sa karane), tak niedlugo okaze sie ze prawdziwa ofiara jest nowo powolany do reprezentacji bohater, ktory znakomicie potraktowal oszusta z Arsenal, w koncu „Same old Arsenal” jak moglismy uslyszec na trybunach (jedna z nielicznych slyszalnych przyspiewek). W sumie Shawcross jest ofiara managera, sedziego i mediow, zadowolony raczej z tego nie bedzie, jak jest czlowiekiem…
27-02-2010 o 20:30
A tu poprzednie przypadki:
http://www.onlinegooner.com/exclusive/index.php?id=1557
Raz, drugi, trzeci, w tym wczesniej juz raz na zawodniku AFC, jedna zlamana noga, druga, trzecia, ktos cos z tym zrobi? Bo niedlugo to sie stanie czescia taktyki, pierwszy mecz seoznu, Fabregas i Robin polamane nogi i 3 mecze pauzy dla przeciwnikow, gdzie tutaj sprawiedliwosc? Gdzie w tabeli bylby Manure bez Rooneya tak dlugo jak my nie mamy Robina i co dalej winny jest grzyb Wenger…
27-02-2010 o 20:30
Song dostal 10 zolta kartke w tym sezonie i 2 mecze pauzy!!!
I to za co dostal ta zolta kartke!!! Za gre cialo w cialo, moze leki ruch reka, to co pisalem poziom sedziowania jest dramatyczny!!!
27-02-2010 o 20:30
http://www.arsenal.com/news/news-archive/send-your-messages-for-aaron-ramsey
jak w przypadku Eduardo – można wysłać wiadomość dla Aarona
27-02-2010 o 20:30
Ja już wysłałem. I choć mój angielski jest średni to mam szczerą nadzieję, że Aaron ją otrzyma. Fajnie by było.
27-02-2010 o 20:30
Bardzo bym chcial zeby wslizgi zostaly w pilce zabronione.
Dzon lap linka
Po kontuzji Eduardo widzialem tez fotke z wejsciem blizniaczo podobnym do wejscia Taylora w wykonaniu Eduardo w meczu z MU w Fa Cup.
Eboue i polamanie Terry’ ego to tez przyklad tego ze nam tez zdarzaja sie ostre wejscia. Taki jest futbol.
Troche pecha i my tez moglismy miec w tych 3 sytuacjach 3 polamane nogi rywali na sumieniu. Eduardo rownie dobrze mogl polamac kolesia z MU i zostac w lutym 2008 bohaterem z nieco innego powodu niz jego zlamana stopa. Paradoksalnie 3 meczowy ban zapobieglby jego spotkaniu z Taylorem.
Pozniej moze znajde link do zdjecia.
Bardzo prawdpodobne jest jednak to ze taktyka jaka przyjmuja slabsze zespoly na mecze z nami zwieksza prawdopodobienstwo takich fauli. Ale czy z MU slabsi rywale nie graja ostro?
Zgodze sie z tym ze to nas najczesciej fauluja i tu mamy problem. No bo co z tym robic? Albo grac ostro jak inni albo co?
27-02-2010 o 20:30
‘grzyb Wenger’ nie jest winny kontuzji Eduardo i Ramseya ale jednak opieranie ataku na RvP ktory co roku niemalze lapie powazne kontuzje i to bez udzialu rywali jak Eduardo.
Tak jak kiedys pisales, jesli Denilson na imprezie wypadnie przez okno to to jest zdarzenie losowe ktore trudno przewidziec. Kontuzja Robina to inna duzo bardziej prawdopodobna sprawa. Dobrze bedzie jesli przyjdzie chociaz ten Chamakh. No i Bendtner 2 mecze dwa gole, wreszcie zadzialal. dla niego.
Szanse na tytul wzrosly ogromnie ale przyznajmy szczerze, rozwiazanie w przeszlosci problemu bramki zabezpieczenie ataku przed sezonem pewnie sprawiloby ze teraz tych punktow byloby nieco wiecej. Wystarczy sprawdzic ile zwalil Al.
27-02-2010 o 20:30
Nie wiem jak traktować obecny przypływ informacji na temat stanu zdrowia Aarona i związanych z nim prognoz… Chyba jednak dam się karmić nadzieją jak w poniższym artykule:
http://www.mirrorfootball.co.uk/news/Arsenal-starlet-Aaron-Ramsey-could-return-from-the-horror-injury-he-suffered-against-Stoke-in-SIX-months-article339501.html
27-02-2010 o 20:30
@tralyan
John Cross jest jednym z bardziej wiarygodnych informatorów na temat Arsenalu. Ja także mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku. A link zapożyczam do kolejnego wpisu ;-)
Pozdrawiam
27-02-2010 o 20:30
[...] komentarzach pod ostatnim wpisem, jeden z zapisków Ani zawierał istotny link. Pozwolę sobie raz jeszcze przypomnieć o nim tutaj. Otóż… Serwis [...]
27-02-2010 o 20:30
Swietny przyklad, porownanie incydentu Diabiego z Snejderem, po ktorym dostal taki opieprz od Wengera, ze teraz przed kazdym wejsciem dwa razy sie zastanawia, do regularnego lamania nog zaowdnikom AFC i celowych brutalnych wejsc, ktore do nich prowadza, sprowokowanych przez „taktyke” managera i nastroje wsrod kibicow druzyny przeciwnej, a czasami nawet media. W ostatnim goonerze, to co pisali na forach w „Away End” kibice Boltonu, ktorzy nawolywali nowego managera do kontunuacji „taktyki” przeciwko AFC i szczegolnie Fabregasowi, jak widac sprawdzily sie modly. Swietny i adekwatny przyklad, mozna powiedziec ze na dwa mecze gdzie nalezalo nam sie 5 karnych (Bolton, Stoke) dostalismy jeden i akurat jedyny kontrowersyjny, natomiast Manure dostaje dwa po divach (AV,AFC) suma sumarum praktycznie to samo. Jak z brutalnoscia AFC bedacego na 2 miejscu Fair play i druzyn grajacych przeciwko AFC, jeszcze 4 raz warto wkleic jedno i to samo zdjecie z meczu z Boltonem…