Kto winny kontuzji Ramsey'a?

Choć w temacie Shawcrossa, Ramsey’a i ostrej gry na Wyspach napisano i powiedziano już wiele, to mam wrażenie, że trwać to będzie jeszcze przez jakiś czas. Wystarczy spojrzeć na polskie serwisy, do których dopiero teraz (w charakterze szerszym niż pojedynczy przypadek złamanej nogi) dociera ta informacja.
Myślę, że nawet postronni obserwatorzy nie mają złudzeń, że (o ile prócz łez Shawcrossa zdołali to dostrzec) w meczu ze Stoke Arsenal zaprezentował niesamowitą siłę charakteru. Kiedy wynik meczu brzmi 1:1, a jeden z największych talentów zespołu pada na murawę z urwaną nogą, ciężko skoncentrować się wtedy na grze i strzelaniu kolejnych bramek. Nam się udało i zrobiliśmy to w wyjątkowym stylu. Nasza drużyna dokonała tego, początkowo ukrywając łzy bólu, by następnie przy asyście zwykłej sportowej wściekłości na wszystko i wszystkich, sięgnąć po zwycięstwo.
Piłkarze Arsenalu, proszeni o komentarz po zakończonym meczu odpowiadają tak jak Thomas Vermaelen lub Nicklas Bendtner, że towarzyszące im emocje przysłaniają wszystko inne, co działo się w tym spotkaniu. Duńczyk przyznaje, że ani jego gol, ani zwycięstwo nad Stoke nie jest w stanie przegonić jego myśli o Ramsey’u:
To be honest, I don’t care about my goal and the win. Aaron is one of my best friends and all my thoughts go to him. It is a totally horrifying injury.
Zaznacza też, że nigdy nie posądza nikogo o umyślne kontuzjowanie rywala, ale stwierdza jednoznacznie, że wejście Shawcrossa było niekontrolowane:
I don’t believe that anybody would try to intentionally to make an injury on another player, a fellow professional, but the way he is going into the tackle is out of control, and that doesn’t belong anywhere.
Mówimy o młodym 22-letnim zawodniku, który w przeszłości ścinał fatalnie innych piłkarzy. Może więc zamiast spłycania tego zajścia do „’chciał złamać nogę’ vs ‘nie chciał złamać nogi’”, warto zastanowić się, czemu młody piłkarz mający już w przeszłości podobne „brudne” incydenty nie nauczył się szacunku dla cudzego zdrowia?
Marzę o tym, by wszyscy dziennikarze, szefostwo FA, sędziowie i zainteresowane persony, przestały brodzić w tym płytkim stawie dywagując i analizując postawę dwóch piłkarzy przeciwnych drużyn, opierając się na analizie poszczególnych klatek filmu… Marzę, by weszli głębiej w dyskusję o tym, co jest prawdziwą siłą angielskiej ligi, co powinno być priorytetem władz EPL i jaką postawę w tym wszystkim powinni prezentować sędziowie. Przechodząc obojętnie (czyt. nie wyciągając żadnych wniosków) z kontuzji Ramsey’a, po jakimś czasie możemy spodziewać się kolejnego, podobnego faulu, który znów będzie jedynie „nieszczęśliwym wypadkiem”.
Rola sędziów może być tutaj kluczowa. Ten, kto oglądał mecz ze Stoke, widział, jak fatalne zawody prowadził arbiter tego spotkania. Tyle że nie był to przypadek odosobniony. Czy dziś ci sami komentatorzy piszący o kontuzji Ramsey’a, widzieli mecz z poprzedniego weekendu, gdzie na Emirates Stadium podejmowaliśmy Sunderland? Wejście Lorika Cana’y, wślizgiem, obunóż w Eboue zakończyło się tylko żółtą kartką! Czy brutal musi złamać rywalowi nogę, by obejrzeć czerwony kartonik? Czy sędziowie mają być tylko policjantem stwierdzającym popełnione przewinienie, czy raczej osobą panującą na boisku i niedopuszczającą do popełnienia tego przestępstwa?
Jak w tym wszystkim mają odnaleźć się piłkarze? Błagalnie prosić arbitra by wreszcie dostrzegł kolejny faul na tym samym zawodniku, czy może wziąć sprawę w swoje ręce i bez udziału sędziego, wymierzyć sprawiedliwość samodzielnie? Mówimy, że liga angielska jest świetna, ponieważ futbol przybiera tutaj formę tak kontaktowego sportu, jak nigdzie indziej. Widzieliśmy w minionych sezonach Arsenal ładny, powabny, techniczny i widowiskowy. Jednakże w starciach z topornymi drużynami, ten sam Arsenal nie potrafił przeciwstawić się sile i agresji górujących nad nami przeciwników. Ileż to razy darliśmy włosy z głowy, widząc jak nasi chłopcy, nie są w stanie „postawić się” temu większemu, silniejszemu, bardziej agresywnemu?
Jak czują się dziś kibice, jak czuje się Wenger, który powtarza swojej drużynie, że mają grać odważniej i nie ustępować, nie odstawiać nogi, gdy ktoś inny z pianą na ustach wykonuje wślizg w kierunku naszego zawodnika? Czytając i analizując wiele ostatnich wypowiedzi, stwierdzam, że nie kto inny, jak właśnie Arsene Wenger wyraził największy smutek i poczuwa się do największej odpowiedzialności za kontuzję swojego zawodnika:
I encourage my players to play and be committed.
I have a go at them when they don’t put their foot in sometimes.But as well sometimes I nearly feel guilty to do that because when Aaron goes for the ball like he did on Saturday and gets done like he did, it is not an easy situation.
Boss ma wyrzuty sumienia, że namawianie swoich piłkarzy do „odważniejszej gry” do tego by „nie odstawiali nogi” w twardej fizycznej walce. AW wie, że Aaron słuchając jego słów, zrobił dokładnie to, o co apelował Wenger. Efektem jest jego tragiczna kontuzja.
Nieprawdopodobnym jest, że podobnego stwierdzenia trudno szukać wśród piłkarzy i trenerów Stoke. Według nich był to przypadek. Nikt nie uderzy się w piersi także po stronie arbitrów, którzy umywają ręce od „pechowego zajścia”, jakby czerwona kartka wszystko tłumaczyła. FA w ogóle milczy. Komentatorzy, dziennikarze i szeroko rozumiane media chętnie podłapują „winę Wengera” i tłumaczą, że Francuz sam jest sobie winny za budowanie drużyny w oparciu o cherlawych piłkarzy. Szczytem bezczelności jest tekst Paula Parkera, który nawołuje Wengera do przeproszenia Shawcrossa!!!
W ten oto sposób jedyną osobą, która czuje się winna za kontuzję Aarona, jest… Wenger. Bezczelne!
Serce rośnie, gdy widzę fanów jednoczących się wokół nowego pomysłu. Dotarła do nas wczoraj informacja o inicjatywie podjętej przez „REDaction”. Podjęli się oni wykonania baneru, który pojawi się najprawdopodobniej już w sobotę na Emirates Stadium (mam nadzieję, że będzie widoczny w relacji TV). Ponieważ nie jest to sprawa tania, pomysłodawcy oczekują, że znajda się osoby, które wspomogą ich finansowo. Więcej informacji na stronie REDaciton.
Kończąc kwestię Stoke… Michał Pol postanowił pójść za głosem kolegów z Wysp. Na swoim blogu zamieścił wpis pod tytułem „Arsene, to nie spisek”, w którym powtarza znane nam już argumenty. Mamy więc kolejny przykład (tutaj podany w polskiej wersji) spłycania tematu do granic możliwości.
Przechodząc do innych informacji, które dadzą nam nieco więcej oddechu i niezbędnego w tych dniach spokoju, polecam przeniesienie się na Arsenal.com, gdzie mamy możliwość zagłosować na najlepszego zawodnika lutego oraz oddać głos w innej zabawie – na najlepszą/najładniejszą bramkę minionego miesiąca.
Ja kliknąłem w Bendtnera przeciw Stoke. Miałem małe opory czy nie zaznaczyć trafienia Diaby’ego z Liverpoolem. Wszak bramka z The Reds była chyba najważniejszym golem lutego. Ostatecznie stwierdziłem, że trafienie Nicka było ładniejsze, a swoją wagą nie odbiegało aż tak bardzo od egzekucji Diaby’ego.
Polecam kolejne bardzo dobre wideo z ostatniego meczu, w którym główną rolę odegrał nasz kapitan. Gol i dwie asysty – czy można oczekiwać czegoś więcej? Niesamowicie emocjonalny film.
Jutro środa, więc do kolejnego meczu ligowego pozostaje coraz mniej dni. Nie będę miał nic przeciwko, jeśli najbliższe doby upływać będą w ciszy i bez szczególnie interesujących wywiadów i wypowiedzi naszych zawodników. Jeśli Wenger chce w ciszy, spokoju i skupieniu przygotować drużynę do soboty – przyjmę to ze zrozumieniem. Z największą cierpliwością wyczekiwał będę sobotniego spotkania.



02-03-2010 o 12:19
Mariusz, na twitterze ci wiadomość podesłałem [priv] jakbyś miał czas, to zerknij ;)
02-03-2010 o 12:19
http://goonertalk.com/2010/02/28/arsenal-are-the-second-most-fouled-team-in-the-premier-league
Hull 384
Arsenal 382
…
Chelsea 349
MU 336
Jesli przyjac ze sa to liczby po 20kilku kolejkach to mozna policzyc ze srednio jestesmy faulowani o 2 wiecej na mecz niz rywale. To nie sa tak duze roznice. Gdy ktos tu niedawno pisal ze fauluja nas najczesciej sądzilem ze roznica bedzie wieksza. Nie wspomne juz o tym ze to normalne ze zepsol ktory ma duze posiadanie pilki moze bc czesciej faulowany niz zespoly ‘biegajace za pilka’
Arsenal 2 najczesciej faulowany. No fakt. Ale przeciez na 1 miejscu jest fizyczne Hull City co dla mnie troche zmniejsza wydzwiek tego ze jestesmy na 2 miejscu. Poza tym taka Chelsea
Widzimy ze roznice sa minimalne choc nasze 2 miejsce zapewne wynika wlasnie z wpsomnianej juz taktyki roznych druzyn.
To oczywiscie nie zmienia mojej opinii o tym ze sedziowie powinni bardziej chronic nasz zespol i w ogole w calej lidze nie dopuszczac do tak ostrej gry.
02-03-2010 o 12:19
Jakis blad tu wystepuje gdy wklejam link to linkuje mi caly tekst, prosze poprawic jesli mozna :)
02-03-2010 o 12:19
@M
Myślę, że te liczby mówią jedynie o podyktowanych rzutach wolnych/karnych. Doliczę do tego z ostatniego meczu niepodyktowany rzut karny na Bendtnerze i te kilka jedenastek w meczu z Boltonem.
Dwa mecze i już jesteśmy liderami klasyfikacji ;)
Co do linków… Nie wiem jak je wklejasz, ale powinny sie normalnie wyświetlać bez dodawania żadnych nawiasów. Zwyczajne kopiuj-wklej z okna przeglądarki do komentowanego wpisu.
02-03-2010 o 12:19
Cesc pokazuje charakter, podobał mi się ten gest do Pulisa ;)Coraz bardziej udowadnia, że jednak na kapitana się nadaje.
Zresztą prawie cała drużyna pokazuje charakter, podobała mi się reakcja naszych piłkarzy po bramce Vermaelena. Po meczu z jednej strony ciągle byłem dumny z siły charakteru, zwycięstwa i jedności Arsenalu, ale zaraz sobie przypominałem kontuzję Aarona i już tak wesoło mi nie było.
02-03-2010 o 12:19
Przepiękny film. A końcowe zachowanie naszych zawodników – bezcenna chwila, która na długo zostanie w pamięci.
02-03-2010 o 12:19
Kto winny kontuzji Ramsey’a?
Ile osób tyle różnych opinii na ten temat. Osobiście przyczyn nieszczęścia utalentowanego Walijczyka upatrywałbym w braku wyobraźni boiskowej u Shawcrossa. Uważam, że nie powinniśmy za bezmyślny faul jednego zawodnika, obwiniać sędziów, którzy mimo wielu błędów nie są wstanie uchronić piłkarza przed kontuzja w kontaktowym sporcie jakim jest piłka nożna. Oczywiście mogą oni temperować zapędy zawodników, częściej rozdając im żółte kartoniki, ale to przede wszystkim sami piłkarze powinni szanować sami siebie. Rozumiem za angażowanie i determinacje zespołów walczące o utrzymanie w starciach z czołowymi drużynami. Nie może też dziwić nas ich specyficzna taktyka odnośnie Arsenalu, bo jak inaczej można zatrzymać zespół złożony z piłkarzy niebywale szybkich i świetnie wyszkolonych technicznie. I wszystko jest w porządku do czasu, dopóki piłkarze nie zatracą zdrowego rozsądku, którego ewidentnie zabrakło Shawcross’owi przy faulu na Ramsey’u.
Ma jeszcze dwa pytania.
Ile tak poważnych kontuzji jak Walijczyka miało ostatnio miejsce na boiskach premier league?
Ile urazów graczy Arsenalu w tym sezonie miało miejsce po brutalnych wejściach rywali?
02-03-2010 o 12:19
Wszystko zostało powiedziane…
Genialny film! Oglądając go wszystkie te emocje wracają.
02-03-2010 o 12:19
@bAlzak
Niestety nie jestem w stanie teraz wyszperać jakichkolwiek danych w jednej jak i drugiej kwestii.
W odpowiedzi na drugie pytanie mogę wspomnieć choćby poprzedni mecz z Sunderlandem, gdy Eboue miał furę szczęścia, że Lorik Cana nie połamał mu nóg wślizgiem obiema nogami.
02-03-2010 o 12:19
Winni sie znajda jak tylko podobna sytuacja przydarzy sie Anglikowi z Manure. Na razie najbardziej oczywista opcja jest zwykly, nieszczesliwy przypadek, 6 przypadek w ciagu 4 lat bardzo powaznej kontuzji zawodnika Arsenalu wiazacej sie z brutalnym faulem przeciwnika. W tym konkretnym przypadku 22 latka, ktory na swoim koncie ma zlamanie nogi Jeffersowi, Aaronowi i wyjatkowo brutalne i perfidne wejscie w Adebayora poza boiskiem. Nic innego jak kolejny przypadek, a takich jest duzo jezeli chodzi o Arsenal, boiskowa brutalnosc, czy przedstawienie jej przez media, np szokujacy Ronaldo to zaowdnika Realu Madryt, natomiast „oszut” Henry jest wszedzie opisany jako ex-Arsenal player, przypadki chodza po ludziach i tyle…
02-03-2010 o 12:19
Ja bym jeszcze odnotowal zachowanie Nasriego, zaobserwowalem ze nie zostaje bierny wobec brutalnych fauli i czesto interweniuje w nawet najmniejszych utarczkach ;]