Bądź na bieżąco - RSS

EPL: Arsenal 3 – 1 Burnley

06-03-2010 o 18:07 | Podsumowanie meczu | Mariusz

Arsenal 3-1 Burnley
(Fabregas 34′, Walcott 60′, Arszawin 90′Nugent 50′)

Liczby meczu | Skrót meczu | Komentarz Wengera

Gdybym był postronnym kibicem angielskiej piłki i miał wykupiony abonament Canal+, to słałbym do redakcji sportowej seryjnie maile, by każdego weekendu pokazywane były mecze Arsenalu. Drużyna Wengera w żadnym wypadku nie jest zespołem nudnym do oglądania. Potrafi zaskoczyć widzów nawet w pojedynkach z najsłabszymi zespołami ligi. Spodziewać można się wszystkiego: od kapitalnej gry i kolejno strzelanych goli, aż do stwarzania rywalom sposobności, by mecz zakończył się sensacyjnym podziałem punktów.

Fakt, że coś może być wielbione przez postronnych fanów futbolu, wcale nie musi oznaczać, że ja także będę podzielał te pasje. Z każdym tygodniem doświadczam podobnego przeżycia. Przeżycia, które uczy mnie, że na następny tydzień z Arsenalem wcale nie będzie mniej stresującym spotkaniem. I nieważne jest czy mierzymy się z topowymi klubami ligi, czy z jej outsiderami. Scenariusz jest powtarzany każdego tygodnia. Zamiast zdobyć gola w pierwszych kilkunastu minutach, „wolimy” poczekać do 90 minuty. Tak, kibicowanie Arsenalowi, może skracać życie.

Bronię się rękoma i nogami, by nie zacząć od Bendtnera. Ale chyba nie da się inaczej… Oczywiście, gdyby Nick wykorzystał choćby jedną z okazji, przed jakimi stanął, moglibyśmy dziś mówić o pogromie. Paradoksalnie przed sobotnim meczem wspominałem, że ostatnio forma Bendtnera jest wyśmienita. W kolejnych trzech spotkaniach zapisał na swoim koncie trzy bramki. Wczoraj powinien mieć ich o kolejne 5 więcej.

Można się wściekać, irytować lub zwyczajnie Nicklasa żałować. Osobiście uważam, że był to jeden z tych dni, które od czasu do czasu, muszą trafić się każdemu napastnikowi. Dzień, który można nazwać „nic dziś nie wpadnie”. Otóż mechanizm o nazwie „nic dziś nie wpadnie”, zaczyna rozkręcać się (na początku z wolna) wraz z pierwszą zmarnowaną „setką”. Kiedy napastnik spudłuje w drugiej i trzeciej idealnej okazji, machina pędzi już na dobre i niezwykle trudno ją wtedy zatrzymać. Bendtner został wczoraj jej ofiarą.

Równie mocno, jak liczba niewykorzystanych okazji strzeleckich, interesuje mnie reakcja gracza. To, czego oczekiwałbym (w podobnej sytuacji) od każdego z naszych piłkarzy – to walka z zaistniałymi komplikacjami i próba podołaniu wszelkim przeciwnościom. Nasz napastnik robił dokładnie to, czego się spodziewałem. Pudłował – fakt. Tyle że po każdym kiksie podnosił głowę do góry i walczył o następną szansę na bramkę.

Zerknąłem na ten mecz raz jeszcze (zdecydowanie spokojniej ogląda się powtórki). Mnóstwo razy kierowane były w stronę van Persie’go słowa uznania za jego grę zarówno w polu, jak i przed polem karnym. Przyznaję, umknęło mi to w trakcie sobotniego meczu. Po powtórnym obejrzeniu spotkania widać pracę, jaką Nick wykonywał w każdej akcji. Nie bez przypadku, po jego zejściu z boiska, liczba „stuprocentówek” diametralnie spadła. No i zakończył on mecz z (drugą w tym sezonie) asystą na koncie.

Nie wiem, jaka byłaby reakcja stadionu, gdyby Nick schodził z boiska przy stanie 1-1, bądź 1-2 (choć wierzę, że nie miałoby to tak wielkiego wpływu). Bardzo zbudowały mnie oklaski kibiców, żegnających schodzącego Bendtnera. Nie ma wątpliwości, że to nauka wyciągnięta przez fanów sprzed ponad roku, gdy w zupełnie odmienny sposób żegnano wtedy Eboue. Jak widać, Wenger rozwija nie tylko zawodników, ale także naszych kibiców.

Czuję się nieco dziwnie, bo choć cały mecz przesiedziałem jak na szpilkach, to jednak trudno mi wskazać piłkarza, który zagrał poniżej oczekiwań. Czy drużyna stwarzająca sobie tak ogromną ilość okazji bramkowych może składać się z zawodników grających słabo?

Walcott wskazywany jest przez niemal wszystkich jako gracz meczu. Trudno przecenić jego występ. Myślę, że zaskoczenie jakie przyniósł on ze swoją grą przeciw Burnley można porównać do jednej z akcji, która najlepiej opisałaby to spotkanie. Miało to miejsce w pierwszej minucie drugiej części spotkania. Walcott dostał piłkę po prawej stronie boiska i (jak wszyscy tego oczekiwaliśmy) ruszył z nią mocno do przodu. Jednak zamiast (jak ma to w zwyczaju) pociągnąć do końcowej linii, zatrzymał się z nią na wysokości pola karnego, rozejrzał się i widząc w polu karnym osamotnionego Bendtnera w asyście 4 rywali, posłał piękne dośrodkowanie, wprost na głowę Nicka.

Ta akcja była tak niespodziewana i tak zaskakująca, jak nieoczekiwanie dobry był występ Walcotta w całym meczu. Liczba jego fantastycznych rajdów była nie do zliczenia. Tym razem dołożył do tego mądre podania i celne dośrodkowania. Jego gol z 60 minuty był nie mniej fenomenalny. Z prawej strony ściął akcję do środka, jeszcze trochę podciągnął w kierunku środka i mierzonym uderzeniem lewą nogą po długim rogu zdobył bardzo ważnego gola. Co na ten temat powiedzą ci, którzy skreślali go z Arsenalu, z kadry Anglii lub analizowali stan jego mózgu?

Chciałbym rzec też słowo o (moim zdaniem) równorzędnym bohaterze tego meczu. Im dalej w las, tym coraz lepszym piłkarzem staje się Samir Nasri. Jego występ był fenomenalny. Począwszy od asysty przy pierwszej bramce, poprzez świetną grę u boku Cesca, aż po wzięcia ciężaru gry na siebie, gdy brakło naszego kapitana na boisku… Samir był w moich oczach graczem, który trzymał środek pola w podobny sposób, w jaki robił to Fabregas. Rzekłbym nawet, że na Sopcaście niezwykle trudno odróżnić ich sylwetki w trakcie poruszania się ich na boisku.

Urzekła mnie jego dojrzałość w prowadzeniu gry. Szanował piłkę; nie pchał się do przodu, ale pozwalał robić to swoim kolegom (uruchamiał ich podaniami). Przy stanie 1:1 pracował szczególnie mocno, asekurował innych, ale też próbował uderzać z dystansu. Gdyby ode mnie to zależało, to rozdzieliłbym tytuł zawodnika meczu między niego a Theo.

O klasie Nasri’ego świadczy przede wszystkim asysta przy pierwszej bramce. Czy nie wyglądało to tak, jakby Fabregas podawał do Fabregasa? Oglądam powtórkę tej bramki i widzę kapitalne, niesamowite podanie, mierzone na centymetry. Półtora metra krótsze, półtora metra dłuższe – a piłka zostałaby wybita przez gracza kryjącego Cesc’a, bądź przez Jensena. Inna sprawa to samo wykończenie naszego kapitana. Wszystko wydaje się być proste i łatwe do wykonania. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że: futbolówka zmierza niemal zza twoich pleców; biegniesz bark w bark z rywalem; trzeba uderzyć bezpośrednio z powietrza; bramkarz swoim ciałem nie pozostawia wiele wolnego miejsca – to sytuacja, w której się znajdujesz, nie wygląda już tak kolorowo.

Uwielbiam bramki zdobywane w taki właśnie sposób – niby proste, łatwe, przyjemne. Ile jednak w tym kunsztu? Kopnięta przez Fabregasa piłka spadała zza jego lewego ramienia. Trafiona prawą stopą, minęła nogi bramkarza Burnley, sunąc(!) po murawie. To się nazywa technika!

Nasz środek pomocy wyglądał w tym spotkaniu bardzo dobrze. Stało się tak pomimo tego, że:
- brakowało nam Songa (pauzującego za żółte kartki)
- już w pierwszej części meczu z boiska zszedł z urazem uda Fabregas (dokładna diagnoza ma być postawiona dziś, ew. jutro)
- zastępujący kapitana Diaby, dopiero co wrócił po kontuzji.

Przyzwoity występ Denilsona, dobra gra i współpraca Nasri’ego i Rosicky’ego oraz bardzo dobre wejście Diaby’ego zapewniły nam dominację w tej części boiska, co miało przełożenie na cały obraz spotkania.

Po pierwszej połowie miałem ochotę zakrzyknąć, że w końcu doczekałem się Almunii solidnego i zdecydowanego (myślę głównie o pewnych chwytach i wyjściu do piłki, gdy przepchnięty został Vermaelen). Jednak w drugiej połowie jeden z jego błędów mógł nas kosztować stratę punktów. Status quo.

Vermaelen zaliczył kolejny bardzo dobry mecz (choć przy straconym golu ma na sumieniu dopuszczenie Nuganta do sytuacji sam na sam). Uważam, że Silvestre nie jest naszą przyszłością, ani nawet teraźniejszością. Wierzę, że został wystawiony przeciw Burnley dlatego, że w sobotę goście nie byliby w stanie wykorzystać jego osoby, jako wyłomu w naszej defensywie. We wtorek niemal na pewno zagra Sol, więc powinniśmy być spokojni.

Na koniec jeszcze słowo na temat sędziego. Chyba będziemy zgodni w stwierdzeniu, że samo spotkanie nie obfitowało w groźne faule i niebezpieczną grę. W pierwszej połowie Walcott oburzył się na jednego z graczy Burnley za zdecydowany wślizg przy bocznej linii boiska. Oglądając powtórki, mogę powiedzieć, że sam wślizg był fair, a oburzenie może być zrozumiałe z powodu wydarzeń z minionego weekendu.

Faktem jednak jest, że pomimo braku ostrych starć i brutalnych faulów – goście obejrzeli 4 żółte kartki. Cztery żółtka, choć (jak mówię) spotkanie toczyło się zupełnie fair. Cholera wie, czy było to spowodowane nadwrażliwością arbitra po kontuzji Ramsey’a, czy wreszcie potraktowano nas sprawiedliwie. Uważam, że mniej więcej w taki sposób powinna wyglądać statystyka kartek w meczach takich jak sobotni. Oczywiście wraz z eskalacją ostrych zagrań, kartoników powinno pojawiać się więcej.

Tymczasem spoglądając jedynie na te statystyki, w zestawieniu z poprzednimi meczami Arsenalu widzę, że sędzia ocenił mecz z Burnley jako ostrzejszy, niż nasze pojedynki z Boltonem. Tam pokazano znacznie mniej żółtych kartek.

Najważniejsze są 3 punkty. Tak jak mówił Wenger, cel został osiągnięty. Zapominam więc co za nami i patrze w przyszłość. Liczba spotkań topnieje w mgnieniu oka, więc każdy punkcik jest teraz na wagę złota.

Raz dziesięciu żołnierzyków
Pyszny obiad zajadało,
Nagle jeden się zakrztusił –
I dziewięciu pozostało.

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Lyzwa

    Już miałem przed oczami wynik 2-2 po tych wszystkich zmarnowanych sytuacjach, ale na szczęście się udało :)

    Walcott wreszcie mecz na poziomie, gdyby Bendtner i Arszawin byli skuteczniejsi to miałby jeszcze 3 asysty :P

  • Lyzwa

    Już miałem przed oczami wynik 2-2 po tych wszystkich zmarnowanych sytuacjach, ale na szczęście się udało :)

    Walcott wreszcie mecz na poziomie, gdyby Bendtner i Arszawin byli skuteczniejsi to miałby jeszcze 3 asysty :P

  • lukeroux

    W relacji BBC pisali, że zmiana Fabregasa była zapobiegawcza.
    Horror Show Bendtnera, ale u niego taki jeden mecz w sezonie to norma, w poprzednim sezonie miał miejsce podobny występ duńczka.

  • lukeroux

    W relacji BBC pisali, że zmiana Fabregasa była zapobiegawcza.
    Horror Show Bendtnera, ale u niego taki jeden mecz w sezonie to norma, w poprzednim sezonie miał miejsce podobny występ duńczka.

  • http://twitter.com/tralyan tralyan

    Nerwy, nerwy, nerwy. Nawet mój stream to wyczuł i strasznie szarpał w drugiej połowie, praktycznie uniemożliwiając oglądanie :)

    Ważne jest to zwycięstwo, styl może nie powalił, aczkolwiek w środku pola wyglądaliśmy bardzo pewnie. Gorzej było na obu biegunach – obrona dość niepewnie, miała spory udział przy tym dziwnym golu Nugenta (do spółki z Almunią, który po raz kolejny wykazał się swoją pasywnością). Atak zasługuje na osobne zdanie: to co tam się dziś wyprawiało przeszło moje oczekiwania :D By opisać wszystkie pudła, musiałbyś Mariusz poświęcić im całą osobną notkę :) Nicklas był dziś jak Yossarian, zrzucał bomby nie martwiąc się czy trafi w cel. Nie trafił. A szkoda, bo 5 goli, które mógł zdobyć znacznie poprawiłoby nasz bilans bramkowy. Jeśli po ostatniej kolejce będziemy mieli tyle samo punktów co Chavsky czy ManU, może to kosztować nas mistrzostwo. Z drugiej strony – jeśli utrzymamy kreatywność z dzisiejszego spotkania, a poprawimy skuteczność, jeszcze mamy szanse wyjść z tej konfrontacji zwycięsko.
    Jeśli chodzi o poszczególnych piłkarzy, najlepsze wrażenie sprawił oczywiście Theo – świetnie podawał (miałby z dwie asysty gdyby nie postawa Nicka), dryblował, aż w końcu oczarował nas strzałem z lewej nogi. Jak ważny był to strzał. Potem bombardował z prawej nogi, ale nie miał już tyle szczęścia :)
    W pierwszej połowie dobrze sprawował się moim zdaniem Clichy – wygrywał wszystkie pojedynki, mądrze włączał się do akcji ofensywnych. Duży udział w zwycięstwie ma też postawa Nasriego i Rosickiego ( później Diaby’ego), którzy pod nieobecność Cesca wzięli na siebie ciężar gry. Apropos Cesca – mam nadzieję, że to nic poważnego i że został zdjęty profilaktycznie, by mógł wystąpić w meczu z Porto…

  • http://twitter.com/tralyan tralyan

    Nerwy, nerwy, nerwy. Nawet mój stream to wyczuł i strasznie szarpał w drugiej połowie, praktycznie uniemożliwiając oglądanie :)

    Ważne jest to zwycięstwo, styl może nie powalił, aczkolwiek w środku pola wyglądaliśmy bardzo pewnie. Gorzej było na obu biegunach – obrona dość niepewnie, miała spory udział przy tym dziwnym golu Nugenta (do spółki z Almunią, który po raz kolejny wykazał się swoją pasywnością). Atak zasługuje na osobne zdanie: to co tam się dziś wyprawiało przeszło moje oczekiwania :D By opisać wszystkie pudła, musiałbyś Mariusz poświęcić im całą osobną notkę :) Nicklas był dziś jak Yossarian, zrzucał bomby nie martwiąc się czy trafi w cel. Nie trafił. A szkoda, bo 5 goli, które mógł zdobyć znacznie poprawiłoby nasz bilans bramkowy. Jeśli po ostatniej kolejce będziemy mieli tyle samo punktów co Chavsky czy ManU, może to kosztować nas mistrzostwo. Z drugiej strony – jeśli utrzymamy kreatywność z dzisiejszego spotkania, a poprawimy skuteczność, jeszcze mamy szanse wyjść z tej konfrontacji zwycięsko.
    Jeśli chodzi o poszczególnych piłkarzy, najlepsze wrażenie sprawił oczywiście Theo – świetnie podawał (miałby z dwie asysty gdyby nie postawa Nicka), dryblował, aż w końcu oczarował nas strzałem z lewej nogi. Jak ważny był to strzał. Potem bombardował z prawej nogi, ale nie miał już tyle szczęścia :)
    W pierwszej połowie dobrze sprawował się moim zdaniem Clichy – wygrywał wszystkie pojedynki, mądrze włączał się do akcji ofensywnych. Duży udział w zwycięstwie ma też postawa Nasriego i Rosickiego ( później Diaby’ego), którzy pod nieobecność Cesca wzięli na siebie ciężar gry. Apropos Cesca – mam nadzieję, że to nic poważnego i że został zdjęty profilaktycznie, by mógł wystąpić w meczu z Porto…

  • Mariusz

    Zastanawiałem się, co miał znaczyć ten gest Theo po strzelonej bramce na 2-1. Najwidoczniej w szatni poszedł mały zakład w której (bądź do której) min. uda się Anglikowi strzelić bramkę ;)

    http://img709.imageshack.us/img709/3972/theoclock.jpg

  • Mariusz

    Zastanawiałem się, co miał znaczyć ten gest Theo po strzelonej bramce na 2-1. Najwidoczniej w szatni poszedł mały zakład w której (bądź do której) min. uda się Anglikowi strzelić bramkę ;)

    http://img709.imageshack.us/img709/3972/theoclock.jpg

  • stillicide

    Idąc tym tropem – może Bendtner założył się, ile razy dziś spudłuje? ;-) Nerwowe zwycięstwo, znów nie potrafiliśmy golami potwierdzić dominacji. Świetny gol Nasri – Fabregas!

  • stillicide

    Idąc tym tropem – może Bendtner założył się, ile razy dziś spudłuje? ;-) Nerwowe zwycięstwo, znów nie potrafiliśmy golami potwierdzić dominacji. Świetny gol Nasri – Fabregas!

  • Natra

    Emocje porównywalne z tymi, towarzyszącymi największym szlagierom ligi (przynajmniej w moim odczuciu :)). Ważne, że nie sfrajerzyliśmy i nie straciliśmy dwóch ważnych punktów z teoretycznie dużo słabszym zespołem, tak jak to miało wielokrotnie miejsce w zeszłym sezonie. Teoretycznie przez cały mecz mieliśmy pod górkę. Nie pomagali nam (żeby nie powiedzieć krzywdzili) sędziowie liniowi, którzy widzieli kilka spalonych, których w ogóle nie było (chodzi o te kilka sytuacji z pierwszej połowy). Dorzucić do tego można wszystkie zmarnowane sytuacje Nicka czy brak Cesca na boisku i nerwowa końcówka gwarantowana. Zadowolony jestem z występu Walcott’a, wyśmienite zawody w jego wykonaniu. Dobry powrót do składu Diabego, Eduardo i Arshavina, którzy walnie przyczynili się do ustanowienia wyniku meczu – bodajże asysta Edu i bramka Arshavina).

    Oglądałem mecz Wilków i powiem szczerze, że Manchester grał całkowicie bezpłciowo bez Rooneya. Co prawda aktywny był Valencia, ale nic z tego nie wynikało. Mogą się cieszyć z tego 1-0, bo równie dobrze mogli ten mecz przegrać, gdyby Wolves wykorzystali chociaż niektóre swoje sytuacje, które niespodziewanie okazały dużo dogodniejsze od tych stworzonych przez graczy Fergusona.

  • Natra

    Emocje porównywalne z tymi, towarzyszącymi największym szlagierom ligi (przynajmniej w moim odczuciu :)). Ważne, że nie sfrajerzyliśmy i nie straciliśmy dwóch ważnych punktów z teoretycznie dużo słabszym zespołem, tak jak to miało wielokrotnie miejsce w zeszłym sezonie. Teoretycznie przez cały mecz mieliśmy pod górkę. Nie pomagali nam (żeby nie powiedzieć krzywdzili) sędziowie liniowi, którzy widzieli kilka spalonych, których w ogóle nie było (chodzi o te kilka sytuacji z pierwszej połowy). Dorzucić do tego można wszystkie zmarnowane sytuacje Nicka czy brak Cesca na boisku i nerwowa końcówka gwarantowana. Zadowolony jestem z występu Walcott’a, wyśmienite zawody w jego wykonaniu. Dobry powrót do składu Diabego, Eduardo i Arshavina, którzy walnie przyczynili się do ustanowienia wyniku meczu – bodajże asysta Edu i bramka Arshavina).

    Oglądałem mecz Wilków i powiem szczerze, że Manchester grał całkowicie bezpłciowo bez Rooneya. Co prawda aktywny był Valencia, ale nic z tego nie wynikało. Mogą się cieszyć z tego 1-0, bo równie dobrze mogli ten mecz przegrać, gdyby Wolves wykorzystali chociaż niektóre swoje sytuacje, które niespodziewanie okazały dużo dogodniejsze od tych stworzonych przez graczy Fergusona.

  • D4oS

    Walcott pewnie założył się że w przeciągu godziny trwania meczu strzeli bramkę, a zrobił to w 59′ ;] Zresztą potem się dowiemy jak było na prawdę. Diaby dobry powrót, tak, ale który to już powrót w tym sezonie? Nie mógłby dobrze grać i nie łapać kontuzji ;/?

  • D4oS

    Walcott pewnie założył się że w przeciągu godziny trwania meczu strzeli bramkę, a zrobił to w 59′ ;] Zresztą potem się dowiemy jak było na prawdę. Diaby dobry powrót, tak, ale który to już powrót w tym sezonie? Nie mógłby dobrze grać i nie łapać kontuzji ;/?

  • Mariusz

    @stillicide

    Idąc tym tropem – może Bendtner założył się, ile razy dziś spudłuje?

    Rozumiem, że jeśli uśmiechał się schodząc z boiska to znaczy, że zakład wygrał? :)

    @Natra

    Ważne, że nie sfrajerzyliśmy i nie straciliśmy dwóch ważnych punktów z teoretycznie dużo słabszym zespołem, tak jak to miało wielokrotnie miejsce w zeszłym sezonie.

    Myślę, że to największy postęp (zaraz po znacznie bardziej ofensywnej taktyce) naszej drużyny. Stało się to dla mnie szczególnie widoczne od grudnia. Po porażce z Chelsea bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie nasza gra z tymi „teoretycznie słabymi” rywalami. To chyba bardziej skomplikowany proces, niż zwyczajne zrzucenie tego na barki większej dojrzałości drużyny. Widać jednak zdecydowanie większe zaangażowanie i trzeźwe spojrzenie na TE mecze.

  • Mariusz

    @stillicide

    Idąc tym tropem – może Bendtner założył się, ile razy dziś spudłuje?

    Rozumiem, że jeśli uśmiechał się schodząc z boiska to znaczy, że zakład wygrał? :)

    @Natra

    Ważne, że nie sfrajerzyliśmy i nie straciliśmy dwóch ważnych punktów z teoretycznie dużo słabszym zespołem, tak jak to miało wielokrotnie miejsce w zeszłym sezonie.

    Myślę, że to największy postęp (zaraz po znacznie bardziej ofensywnej taktyce) naszej drużyny. Stało się to dla mnie szczególnie widoczne od grudnia. Po porażce z Chelsea bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie nasza gra z tymi „teoretycznie słabymi” rywalami. To chyba bardziej skomplikowany proces, niż zwyczajne zrzucenie tego na barki większej dojrzałości drużyny. Widać jednak zdecydowanie większe zaangażowanie i trzeźwe spojrzenie na TE mecze.

  • Sosek

    Więc może w końcu zastąpić „teoretycznie słabsze zespoły” na po prostu „słabsze” :)

  • Sosek

    Więc może w końcu zastąpić „teoretycznie słabsze zespoły” na po prostu „słabsze” :)

  • Mariusz

    No my tak mozemy mowic. Ale Ferguson czy Ancelotti beda mieli inne zdanie :) Dzis MU meczylo sie z Wilkami bardziej niz z nami na Emirates ;)

    Uwazam ze stawka z kazdym rokiem sie wyrownuje, wiec te zwyciestwa nad ‘slabszymi zespolami’ sa naprawde cenne.

  • Mariusz

    No my tak mozemy mowic. Ale Ferguson czy Ancelotti beda mieli inne zdanie :) Dzis MU meczylo sie z Wilkami bardziej niz z nami na Emirates ;)

    Uwazam ze stawka z kazdym rokiem sie wyrownuje, wiec te zwyciestwa nad ‘slabszymi zespolami’ sa naprawde cenne.

  • http://neira.vipserv.org/ Neira

    Zakładałam, że pójdzie nam gładko, ale przez moment nasze zwycięstwo wcale nie było pewne. To, co wyczyniał na boisku Bendtner, nie kwalifikuje się chyba nawet do oceny. Ciągle staram się sobie wmawiać, że to dobry zawodnik, ale jego występy zdają się temu przeczyć (bo czyż to jedyny mecz, w którym jego skuteczność była tak mierna?). Rosyjscy komentatorzy określili nawet owo zjawisko „wirusem Bendtnera” (który „zaraził” po jego zejściu Eduardo i Arszawina, a nawet przeniósł się na inne boiska – MU mogło spokojnie wczoraj przegrać, gdyby nie koszmarne pudła zawodników Wilków). Cieszy wspaniały występ Theo (też mnie zastawia, cóż ta cała scenka z zegarkiem oznaczała) i troszeczkę martwi zmiana Fabregasa (oby była ona tylko zapobiegawcza). A – i oczywiście piękny gest chłopaków, którzy wyszli w koszulkach wspierających Aarona i dołożyli do tego zwycięstwo! For Aaron! Teraz szykujmy się na Porto.

  • http://neira.vipserv.org Neira

    Zakładałam, że pójdzie nam gładko, ale przez moment nasze zwycięstwo wcale nie było pewne. To, co wyczyniał na boisku Bendtner, nie kwalifikuje się chyba nawet do oceny. Ciągle staram się sobie wmawiać, że to dobry zawodnik, ale jego występy zdają się temu przeczyć (bo czyż to jedyny mecz, w którym jego skuteczność była tak mierna?). Rosyjscy komentatorzy określili nawet owo zjawisko „wirusem Bendtnera” (który „zaraził” po jego zejściu Eduardo i Arszawina, a nawet przeniósł się na inne boiska – MU mogło spokojnie wczoraj przegrać, gdyby nie koszmarne pudła zawodników Wilków). Cieszy wspaniały występ Theo (też mnie zastawia, cóż ta cała scenka z zegarkiem oznaczała) i troszeczkę martwi zmiana Fabregasa (oby była ona tylko zapobiegawcza). A – i oczywiście piękny gest chłopaków, którzy wyszli w koszulkach wspierających Aarona i dołożyli do tego zwycięstwo! For Aaron! Teraz szykujmy się na Porto.

  • Mariusz

    To, co wyczyniał na boisku Bendtner, nie kwalifikuje się chyba nawet do oceny. Ciągle staram się sobie wmawiać, że to dobry zawodnik, ale jego występy zdają się temu przeczyć (bo czyż to jedyny mecz, w którym jego skuteczność była tak mierna?)

    O skuteczności nie ma co dyskutować, bo jej nie było ;)
    Ja jednak uważam, że jest on dobrym graczem, a w przyszłości może być niesamowity. Ma raptem 22 lata, więc przed nim jeszcze wiele lat nauki o rozwoju.

    Pragnę zwrócić uwagę na fakt, że on jednak do tych okazji strzeleckich dochodził. Potrafi znaleźć się w polu karnym. Wie jak ustawić się, by być widocznym dla asystującego kolegi. Potrafi czytać grę. Skuteczność to coś co łatwo można poprawić. Adebayor kiedyś pudłował niemiłosiernie po czym (chyba było to w kolejnym sezonie) stał się maszynką do zdobywania goli.

    Bendtner może być jeszcze lepszy niż swego czasu Togijczyk. Nick jest znacznie bardziej pracowity na boisku :)

  • Mariusz

    To, co wyczyniał na boisku Bendtner, nie kwalifikuje się chyba nawet do oceny. Ciągle staram się sobie wmawiać, że to dobry zawodnik, ale jego występy zdają się temu przeczyć (bo czyż to jedyny mecz, w którym jego skuteczność była tak mierna?)

    O skuteczności nie ma co dyskutować, bo jej nie było ;)
    Ja jednak uważam, że jest on dobrym graczem, a w przyszłości może być niesamowity. Ma raptem 22 lata, więc przed nim jeszcze wiele lat nauki o rozwoju.

    Pragnę zwrócić uwagę na fakt, że on jednak do tych okazji strzeleckich dochodził. Potrafi znaleźć się w polu karnym. Wie jak ustawić się, by być widocznym dla asystującego kolegi. Potrafi czytać grę. Skuteczność to coś co łatwo można poprawić. Adebayor kiedyś pudłował niemiłosiernie po czym (chyba było to w kolejnym sezonie) stał się maszynką do zdobywania goli.

    Bendtner może być jeszcze lepszy niż swego czasu Togijczyk. Nick jest znacznie bardziej pracowity na boisku :)

  • madek

    No i zakończył on mecz z (pierwszą w tym sezonie) asystą na koncie.

    drugą panie kolego;)

  • madek

    No i zakończył on mecz z (pierwszą w tym sezonie) asystą na koncie.

    drugą panie kolego;)

  • Mariusz

    @madek

    ajjj… Racja. Już poprawiłem. Chciałem mu odebrać 50% asyst :) Dzięki za czujność. Pozdrawiam

  • Mariusz

    @madek

    ajjj… Racja. Już poprawiłem. Chciałem mu odebrać 50% asyst :) Dzięki za czujność. Pozdrawiam

  • Ania

    O ile zazwyczaj Bendtner mnie trochę denerwuje i nie ukrywam, że były mecze, kiedy miałam go zupełnie dosyć o tyle wczoraj.. hmm, nawet mi się podobał. To taki paradoks, bo nie wykorzystywanie takich szans powoduje u mnie stan przedzawałowy, ale z drugiej strony – to jeszcze młody chłopak i gdy się go trochę jeszcze podszlifuje – może być cudownym zawodnikiem (sama nie wierzę, że to piszę ;) )

    Saaaamir! jak ja się niesamowicie cieszę, że tak pięknie się wczoraj pokazał. Niektórzy wiedzą (pozdrowienia dla Pawlaczka ;) ), że już na MŚ 2006 mówiłam, że chciałabym go widzieć w Arsenalu. Mam nadzieję, że juz do końca będzie tak błyszczał i stanie się ważnym składnikiem drużyny.

    Jeszcze żeby Eduś na nowo zaczął strzelać piękne bramki i będę bardzo szczęsliwa.

  • Ania

    O ile zazwyczaj Bendtner mnie trochę denerwuje i nie ukrywam, że były mecze, kiedy miałam go zupełnie dosyć o tyle wczoraj.. hmm, nawet mi się podobał. To taki paradoks, bo nie wykorzystywanie takich szans powoduje u mnie stan przedzawałowy, ale z drugiej strony – to jeszcze młody chłopak i gdy się go trochę jeszcze podszlifuje – może być cudownym zawodnikiem (sama nie wierzę, że to piszę ;) )

    Saaaamir! jak ja się niesamowicie cieszę, że tak pięknie się wczoraj pokazał. Niektórzy wiedzą (pozdrowienia dla Pawlaczka ;) ), że już na MŚ 2006 mówiłam, że chciałabym go widzieć w Arsenalu. Mam nadzieję, że juz do końca będzie tak błyszczał i stanie się ważnym składnikiem drużyny.

    Jeszcze żeby Eduś na nowo zaczął strzelać piękne bramki i będę bardzo szczęsliwa.

  • M

    To Samir cos gral na mistrzostwach swiata?

  • M

    To Samir cos gral na mistrzostwach swiata?

  • Ania

    Moj błąd, oczywiście pomyliłam imprezy – Euro a nie MŚ. chyba za bardzo czekam na czerwiec ;) nie zagrał tam za wiele, aczkolwiek widać było potencjał. Dziękuję za zwrocenie uwagi

  • Ania

    Moj błąd, oczywiście pomyliłam imprezy – Euro a nie MŚ. chyba za bardzo czekam na czerwiec ;) nie zagrał tam za wiele, aczkolwiek widać było potencjał. Dziękuję za zwrocenie uwagi

  • Mariusz

    test

blog comments powered by Disqus
  • TWITTER



  • KALENDARZ WPISÓW

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  

Arsenalizacja on Facebook