Bądź na bieżąco - RSS

Przed UCL: Arsenal vs Porto

09-03-2010 o 12:13 | Zapowiedź meczu | Mariusz

Arsenal vs Porto

Skrót ostatniego meczu | Linki do meczu

Najgorętszą informacją wczorajszego dnia była wypowiedź Bossa o Fabregasie, który niestety nie będzie dostępny we wtorkowy wieczór. Arsene Wenger dodał, że wcale nie jest też pewne, czy nasz kapitan powróci na sobotni mecz ligowy z Hull City.

Rozgorzała więc dyskusja nad tym, czy Arsenal jest w stanie awansować do kolejnej rundy CL, bez swojego najlepszego zawodnika w środku pola. Nasz niepokój może być ostudzony za sprawą sobotniego występu Nasri’ego, który w ostatnim meczu, po opuszczeniu placu gry przez Fabregasa, zajął jego miejsce w środku pola i wypełnił tę rolę bardzo dobrze. Nie byłbym sobą, gdybym nie odczuwał przed dzisiejszym meczem niepokoju. Wszak Porto to nie Burnley. Ze szczególnym napięciem oczekuję więc występu Samira i tego, jaką grę pokażemy w linii pomocy.

Skład, jaki spodziewam się zobaczyć o 20:45 prezentuje się następująco:

Almunia
Sagna – Campbell – Vermaelen – Clichy
Nasri – Song – Diaby
Walcott – Bendtner – Arszawin

Almunia w bramce nie powinien być tematem dyskusji. Tym razem nasz hiszpański golkiper, pod nieobecność Cesc’a, otrzymał nawet kapitańska opaskę. Niektórzy wierzą, że świadomość kapitanowania drużynie doda mu większej pewności siebie i oszczędzi nam nerwowych momentów. Nie byłbym tego taki pewny… Większy spokój zapewniłoby mi dozbrojenie naszego bramkarza dodatkowym osprzętem.

Dzisiejszego wieczoru nasza defensywa musi być szczególnie szczelna, zwarta i nie do przejścia. Jeden gol ze strony Porto może nas kosztować awans. Dlatego uważam, że tym razem Wenger postawi na Sagne, który zapewni nam solidność z tyłu i nie przełoży gry defensywnej ponad rumakowanie pod pole karne gości. Za nowy kontrakt dla Sola, należy się Wengerowi szczególna nagroda. Gdyby nie umowa z 35-letnim Anglikiem, musielibyśmy dziś wystawić Silvestre’a (brrr…). Campbell pokazał w minionych spotkaniach, że szybko nawiązał nić porozumienia z Vermaelenem i stał się silnym punktem naszej obrony. Nikt inny, jak właśnie postawny defensor dał nam solidną podstawę wiary w awans. To jego gol przed 3 tygodniami, stawia nas dziś w nie najgorszej sytuacji.

Szczególne przetasowania mają miejsce w linii pomocy. Tutaj na jedno spotkanie powróci Song (za 10 żółtych kartek musi jeszcze pauzować w drugim meczu ligowym przeciw Hull). Jeśli traktować ostatni mecz z Burnley jako egzamin dla Nasri’ego, to Francuz zdał go bardzo dobrze i zasłużył sobie na rolę gracza, który wypełni (lub będzie starał się wypełnić) lukę po kontuzjowanym Fabregasie. Pamiętam, jak w poprzednim spotkaniu LM zawodnicy Porto nie przebierali w środkach, by wyłączyć Cesc’a z gry. Czy podobną „taktykę” zastosują w stosunku do Samira, czy może odpuszczą go sobie, skupiając się raczej na drużynowym zabezpieczeniu tyłów? Myślę, że istotnym wsparciem byłaby osoba Diaby’ego. Mając za plecami Songa i krążącego wokół siebie Abou, Samir miałby większe pole manewru do podejmowania odważniejszych i bardziej ofensywnych decyzji. Że ma ku temu predyspozycje, pokazał w sobotę, asystując przy pierwszej bramce Cesc’a. Wspomniany przed chwilą Diaby byłby także ważnym elementem stałych fragmentów gry. Gdybyśmy mieli w tym samym czasie na boisku graczy takich jak Song, Vermaelen, Diaby, Campbell czy Bendtner, moglibyśmy szukać fauli w okolicach pola karnego lub pokładać nasze nadzieje w rzutach rożnych. Z taką armią piłkarzy w polu karnym, moglibyśmy śmiało rywalizować nawet z Chelsea.

Paradoksalnie, po ostatnim meczu Premier League, moim stuprocentowym pewniakiem do startu od początku meczu jest Bendtner. Jak powiedział Arszawin, Nicklas zachował bramki na wtorkowy pojedynek z Porto, gdzie każdy gol będzie ceniony znacznie wyżej. Wydaje się, że Wenger także jest spokojny o postawę Duńczyka. Jeśli Nick będzie dziś pracował z równie dużym zaangażowaniem jak w sobotę, jestem przekonany, że wpisze się na listę strzelców.

Obok Bendtnera chętnie zobaczyłbym Arszawina, który po kontuzji najpierw rozegrał mecz w kadrze Rosji, a w sobotę był zmiennikiem Rosicky’ego (wchodząc na ostatnie 30 minut). Jeśli Andrzej jest zawodnikiem lubującym się w wielkich meczach, to dzisiejszy wieczór może być dla niego dobrym wyzwaniem. Skłonny jestem przypuszczać, że Wenger świadomie w sobotę wpuścił Rosjanina dopiero na ostatnie pół godziny, ponieważ oszczędzał go na dzisiejsze starcie.

Na przeciwległym skrzydle mam jeszcze większy dylemat. Z jednej strony posadzenie Walcotta na ławce po tak dobrym występie przeciw Burnley byłoby dziwne. Z drugiej strony jednak, oba spotkania dzieli ledwie 3 dni i nie mam pojęcia, jak wygląda Theo po rozegraniu pierwszego pełnego meczu od grudnia 2009. Wierzę, że jeśli tylko Anglik jest na tyle wypoczęty, by rozpocząć mecz od pierwszych minut – Wenger skłonny będzie z niego skorzystać. W innym przypadku oczekuję w wyjściowym składzie Rosicky’ego, za którego w okolicy 65 minuty wejdzie Walcott, wykorzystujący swoją szybkość przeciw podmęczonym obrońcom Porto.

Gdybyśmy w pierwszym spotkaniu osiągnęli bramkowy remis, byłbym dziś całkiem spokojny o wynik i awans do kolejnej rundy. Strach sobie wyobrazić, jaki byłby nastrój przed meczem, gdybyśmy musieli gonić 2:0 z poprzedniego meczu. Na szczęście strzelona bramka przez Sola, dała mi sposobność do umiarkowanego optymizmu.

Na Estadio do Dragao przegraliśmy nie dlatego, że nie potrafiliśmy piłkarsko przeciwstawić się gospodarzom, lecz za sprawą dwóch kuriozalnych błędów: najpierw Łukasza, a później sędziego. Koncentracja winna być nauką wyciągniętą z tamtego meczu i odrobioną na Emirates Stadium. Nie wątpię, że jesteśmy lepsi i wierzę, że udowodnimy to dziś na boisku.

Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt, który skłania mnie do zastanowienia się nad klasa naszej młodej drużyny. Zadaję więc sobie pytanie: „Czy mając do odrobienia stratę z pierwszego meczu, jesteśmy w stanie przejść do kolejnej rundy CL, bez takich zawodników jak van Persie, Fabregas, czy Gallas?”. Moja odpowiedź brzmi: „tak”. Jeśli tego dokonamy, będzie to świadczyło, że posiadamy bardzo dobrą i szeroką grupę młodych piłkarzy. We wrześniu nie byłbym chyba tak optymistyczny, jak jestem dzisiaj.

Czego z kolei mogę spodziewać się po Porto? Nie byłbym zaskoczony, gdyby Jesualdo Ferreira ustawił niemal całą drużynę przed własnym polem karnym i liczył na przejęcie piłki w środkowej części boiska z szybkim kontratakiem na bramkę Almunii. Zdobycie przez gości bramki w dzisiejszym spotkaniu, stawiałoby nas w trudnej sytuacji. Dwa gole praktycznie zapewniłyby Portowcom awans. Czy dla tego celu warto odkrywać się od pierwszych minut i ryzykować stratę bramki już w pierwszej części meczu?

Z naszej strony oczekuję szczególnie wysokiego procentu skuteczności. Nie mam pojęcia ile bramkowych szans uda nam się wypracować. Wiem jednak, że im wcześniej wykorzystamy tą pierwszą szansę, tym łatwiej będzie o kolejne.

Wierzę, że tak jak w lidze udało nam się odrobić sporą stratę do liderujących drużyn, tak w Champion League zdołamy odrobić stratę z pierwszego spotkania. Zapowiada się prawdziwa uczta i kolejne dwie godziny ze ściśniętym żołądkiem.

Come on you Arseeeenall!!!

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks

View Comments dla “Przed UCL: Arsenal vs Porto”

  1. Sosek Napisał/a:

    Kurcze, trzy tygodnie zaraz po pierwszy meczu byłem spokojny i pewny awansu, zacząłem się denerwować jakieś 3 dni temu, sam nie wiem dlaczego, może przez kontuzje Cesca, może przez brak skuteczności w ostatnim ligowym meczu? Nie wiem. Wiem jednak że nim bliżej 20:45 tym czuję większy stres. Jedyne co może mnie uspokoić to szybko strzelona bramka. Potem druga i trzecia. Oby tak było. GO GO ARSENAL !! :)


  2. Linkin_90 Napisał/a:

    Na początku chciałbym pogratulować bloga, od niedawna na niego zaglądam i naprawdę mi się podoba, oby tak dalej:D Co do meczu… z jednej strony szkoda, że nie zagra Cesc, ale z drugiej stony kto wie, może to i lepiej?? Wiadomo jak Porto grało w pierwszym meczu- starli się za wszelką cenę wyłączyć Cesca z gry, to na nim skupiła się uwaga przeciwnika. Tak jak wspomniałeś w tekście- teraz gdy wiadomo, że Cesc nie zagra, musimy zagrać bardzo zespołowo, Nasri bedzie potrzebował pomocy od każdego zawodnika z pomocy, muszą się wspomagać i uzupełniać. Jestem bardzo ciekawy jak zagra Porto, czy będą zaciekle bronili tej jednobramkowej zaliczki czy może pójdą na wymianę ciosów?? Zobaczymy dziś wieczorem, a więc DO BOJU KANONIERZY !


  3. Mariusz Napisał/a:

    @Sosek
    Wiesz jak jest w moim przypadku? Zazwyczaj spoglądam sobie w terminarz i zaznaczam: „tu powinny być 3 pkt, tu będzie trochę trudniej, tutaj spokojnie…”
    Kiedy jednak słyszę pierwszy gwizdek sędziego i po chwili widzę strzał w kierunku naszej bramki (choćby i z 30 metrów) – zamieram w przerażeniu. I sam się zastanawiam: czy to z obawy o stracenie szans na sukces, który jest niemal w zasięgu ręki, czy może liczba straconych goli w tym sezonie (ew. niepewność naszych GK) jest tego przyczyną.

    @Linkin_90
    Przede wszystkim dzięki za miłe słowo. Każdy pojedynczy głos przyjaźni dodaje chęci do prowadzenia tego bloga.

    Jak wspomniałem w tekście – dla mnie dzisiejszy mecz będzie równocześnie mega-testem na to, czy bez Gallasa, Cesc’a i RvP jesteśmy w stanie zakwalifikować się do kolejnej rundy. Tak jak na początku sezonu nie byłbym skłonny do takiego stwierdzenia, tak teraz czuję, że mamy całkiem silny zespół by tego dokonać. Tak jak piszesz: wszyscy razem :)


  4. Kanonier Kage Napisał/a:

    Naprawdę dziwi mnie to „brrr” pod kierunkiem Silvestre’a. To raczej dla Campbella winno się zrobić 5x”brrr”. Oglądając jego występ w pierwszym meczu z Porto łapałem się za głowę i gdy tylko któryś z szybkich skrzydłowych Porto rozpędzał się z piłką ja dostawałem palpitacji widząc Sol’a, który ledwo przebiera nogami. W pierwszych 10 minutach 1 połowy sprokurował 2 sytuacje, po których o mało co nie straciliśmy goli. Do spółki z Fabiańskim załatwił nam stratę drugiego gola. Że bramkę zdobył? Ok, może go lepiej do ataku przesunąć.

    Dla mnie obecność Campbella w Arsenalu to niestety pomyłka. Lata nie te, prędkość nie ta, zwrotność, kondycja itd… Że doświadczenie jest, a no jest, nikt temu nie przeczy, ale może lepiej się nim dzielić na treningach?


  5. M Napisał/a:

    A ogladales go w meczach z Aston Villa i ze Stoke?


  6. Sosek Napisał/a:

    Z terminarzem dokładnie robię tak samo jak napisałeś :)


  7. majkel _chu Napisał/a:

    Czepianie się Campbella jest trochę dziwne. Może i wygląda to tak, że może kogoś nie dogonić, czy dać się wyprzedzić, jednak liczy się to co z tego wychodzi. Campbell czyścił wszystko, dobrze się ustawiał i mimo braku szybkości nadrabiał wszystko doświadczeniem. Moim zdaniem sprowadzenie go do nas to kolejny świetny interes Wengera a Campbell pięknie się za to odwdzięcza. Robi swoje pod nieobecność podstawowych obrońców.


  8. Mariusz Napisał/a:

    @Kanonier Kage
    Tak jak pisze majkel _chu Campbell został zakontraktowany jako zawodnik wchodzący w razie „jakichś” wypadków losowych. Jeśli mam porównywać Silvestre’a z Solem to nie widzę czym Francuz mógłby przebić Anglika. Campbell nie jest szybki – racja. Ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że Silvestre wygląda tutaj specjalnie lepiej. Jest jednak widoczna przewaga w grze głową, ustawianiu się, widocznym doświadczeniu – wszystko na przewagę Sola.

    U Campbella podoba mi się to, że pomimo tego, że nie jest najzwrotniejszym graczem to pokazał do tej pory, że jest w stanie swój brak szybkości nadrabiać doświadczeniem i takim ustawieniem ciała, by rywal bezpośrednio nie mógł wykorzystać swojej przewagi biegowej.


  9. M Napisał/a:

    Znacie tytul tej piosenki ktora u nas zawsze leci przed meczem? Spiewana przez mezczyzne.


  10. Mariusz Napisał/a:

    @M
    Pytasz o Elvisa Presley’a – „The wonder of you”?
    http://www.youtube.com/watch?v=MyrQqmc5UT8


  11. M Napisał/a:

    Tak, dzieki :) Ciekawe dlaczego akurat ten utwor zawsze puszczaja przed meczami.


  12. Kanonier Kage Napisał/a:

    Odpuszczę sobie wątek Campbellowski i spytam… co to w ogóle jest to FC Porto? :P

    Gdyby Arsenal grał przez cały sezon tak jak w przedziale od 2 do 10 minuty w tym meczu zdobywałby wszystkie puchary świata.
    Zawodnicy Porto dziś tylko statystują. 15 minut do końca. 4-0. Ach, jak mi dobrze :D


  13. Daro Napisał/a:

    pokazali charakter, wciąż jestem w euforii, genialna gra, zmiażdżyliśmy ich ha !
    Go Gunners !


Napisz Komentarz

blog comments powered by Disqus
  • TWITTER



  • KALENDARZ WPISÓW

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  

Arsenalizacja on Facebook