Bądź na bieżąco - RSS

Przed 3. kolejką EPL: Blackburn vs Arsenal

27. Sierpień 2010 | View Comments | Zapowiedź meczu | Mariusz

Jeśli mając za sobą setki lub tysiące obejrzanych meczów piłki nożnej, byłeś przeświadczony, że w tej grze zwyciężają zazwyczaj drużyny lepsze technicznie, lepiej podające piłkę, lepiej przygotowane taktycznie i z lepszymi piłkarzami – to w sobotę Sam Allardyce zrobi wszystko by przekonać cię, że tkwiłeś w błędzie.

Od 2008 roku, gdy Allardyce przybył do Blackburn, Arsenal nie miał większych problemów z pokonaniem jego drużyny. Niestety zmieniło się to w maju tego roku. Wtedy to Blackburn na własnym stadionie ograło Kanonierów 2-1. Co jednak najistotniejsze, wszystkie bramki w tym spotkaniu padały po rzutach rożnych. Swoje oba gole gospodarze zdobyli w ten sam sposób – obstawiając Fabiańskiego swoimi zawodnikami i przeszkadzając mu w interwencji. Pech Polaka polegał na tym, że został okrzyknięty winowajcą porażki, choć tego dnia rozegrał solidne spotkanie.

Wygląda na to, że w sobotnie popołudnie nasi rywale będą mieli jasną i czytelną taktykę przeciw Arsenalowi – stosować dokładnie ten sam schemat wykonywania rzutów rożnych, jak robili to w ostatnim majowym meczu. Możemy być pewni, że Almunia będzie miał pełne ręce roboty. Blackburn trudni się w stałych fragmentach gry. Wszelkie rzuty z autu (równie dalekie jak te Delapa), wspomniane kornery i rzuty wolne, będą głównym celem tej drużyny w pojedynku z ekipą Wengera. Gospodarze mają w składzie dwie niezwykle groźne wieże: Sambę i N’Zonziego i nie zawahają się ich użyć.

Arsenal będzie musiał przenieść się więc z nieba do piekła. Spotkanie z Blackburn w żaden sposób nie będzie przypominało naszego ostatniego meczy z Blackpool. Możemy zapomnieć o otwartej, ofensywnej grze, wyliczonej na wymianę ciosów. Chociaż nie… Ciosy mogą padać, tyle że w walce wręcz przy stałych fragmentach gry. Zespół Wielkiego sama lubi grać na swoim stadionie, czego przykładem może być ich zwycięstwo 1-0 nad Evertonem w pierwszej kolejce. W poprzednim sezonie 3 punkty zdobyły tam jedynie cztery drużyny: Everton, Aston Villa, Tottenham i Man City. Ewood Park jest więc niezwykle trudnym terenem, a z wywiezienia stamtąd kompletu oczek cieszą się wszyscy, niezależnie od zajmowanej w tabeli pozycji.

Po stronie Kanonierów do składu wraca po kontuzji Denilson. Pauzujący z Blackpool za czerwoną kartkę Laurent Koscielny również wraca do składu meczowego. Do wyjściowej jedenastki mogą oczywiście być również włączeni dwaj nasi finaliści z MŚ w RPA: Fabregas i van Persie. Wciąż poza drużyną pozostają: Bendtner, Nasri, Ramsey i Frimpong. Nowy nabytek Arsenalu, Sebastien Squillaci trenował co prawda z zespołem w piątkowy poranek, ale nie został zabrany przez Wengera na spotkanie wyjazdowe z Blackburn.

Oto statystyki przedstawione wczoraj w ATVO. Sam Allardyce i jego bilans meczów z Arsenalem na własnym boisku oraz na Emirates Stadium i Highbury.

W sobotę najbardziej narażoną na siłowe zmaganie się z rywalem będzie rzecz jasna formacja obrony. Na bramce zobaczymy oczywiście Almunię. Wyobrażam sobie jak wiele osób modliło się (łącznie ze mną), by przed meczem z Blackburn był już zakontraktowany w klubie nowy bramkarz. Niestety, nie udało się tego zrobić, więc musimy zawierzyć formie Hiszpana. Mam nadzieję, że nasi trenerzy przygotowali Almunii solidną wyprawkę przed tym meczem, włączając do niej wideo z ostatniego mecz na Ewood park Łukasza Fabiańskiego.Oby Manuel wyciągnął z tego wnioski i przygotował się nawet na walkę wręcz we własnym polu bramkowym.

W defensywie spodziewam się ‘spodziewanej’ czwórki. Ponieważ po odsłużeniu niesłusznej drugiej żółtej (i w efekcie czerwonej) kartki w meczu z Liverpoolem, do zespołu wraca Koscielny, toteż obok Vermaelena winien on pełnić filar naszej defensywy. Po prawej stronie obrony zobaczymy zapewne solidnego Sagnę, a po lewej Clichy’ego. Przyznaję się bez bicia, że gdybyśmy byli dziś w dalszej części sezonu, a Gibbs miałby za sobą kilka rozegranych spotkań, postawiłbym na lewej obronie właśnie na młodego Anglika. W takim meczu jak ten z Blackburn, każdy dodatkowy centymetr wzrostu, może być na wagę punktu.

Skoro więc szukam centymetrów, to nie mogę nie brać ich pod uwagę, kompletując naszą linię pomocy. Dzięki temu, iż do obrony wraca Laurent, poczciwy Song może być w końcu przesunięty na swoja nominalną pozycję defensywnego pomocnika. Obok niego z oczywistych przyczyn widzę Diaby’ego. Abou złapał chyba właściwy rytm i jest już gotowy do gry na wysokim poziomie. Byłoby miło, gdyby potwierdził to przeciw tak wymagającemu fizycznie rywalowi jak Blackburn. No i na koniec trzeci z muszkieterów… W tym wypadku nie chciałbym być w skórze Arsene’a Wengera. Wybór pomiędzy Rosickym a Fabregasem jest niewiarygodnie trudny. Odesłanie Tomasa na ławkę, byłoby dla mnie jak morderstwo. Po tym co chłopak pokazał w ostatnim spotkaniu (ale także w meczu na Anfield), byłaby to dla niego nieprawdopodobna kara. Z drugiej strony mamy jednak Cesca, naszego kapitana i najlepszego zawodnika tej drużyny. Podejrzewam, że w tym momencie wybór pomiędzy tymi dwoma graczami ograniczy się do decyzji, który z nich jest w danym dniu w lepszej formie (a tu przewagę ma chyba Czech). Choć kto wie… Może Boss ich pogodzi i wciśnie do wyjściowej jedenastki obu?

Jeśli trzymać się zasady, by tego co działa i spisuje się całkiem dobrze nie ruszać, powinniśmy zobaczyć w sobotę identyczne trio ofensywne, jakie widzieliśmy przeciw Blackpool. Bezsprzecznie na miejsce w jedenastce zasłużył sobie Walcott. Trzy gole w jednym meczu dają nadzieję, że Theo łapie pewność siebie i wreszcie może zrobić ten niezwykle potrzebny dla jego kariery krok, stać się regularnym zawodnikiem pierwszego składu. Także Chamakh za prace wykonaną przed tygodniem, winien zachować swoje miejsce na środku ataku. Z jednej strony daje nam to ogromną przewagę w grze ofensywnej, przy dośrodkowaniach pod bramką Robinsona. Z drugiej zaś strony jest to kolejny świetnie grający głową zawodnik do bronienia naszej bramki przed kornerami gospodarzy.

W mojej ocenie Arszawin w zupełności odpracował swoje winy ze spotkanie przeciw Liverpoolowi. Z Blackpool zagrał wreszcie tak jak sobie tego życzyłem. Wiem, że krążą poglądy, iż Wenger może zdecydować się na wystawienie w jego miejsce van Persiego. To też jakiś argument – włączenie do składu jeszcze jednego wysokiego gracza. Ja jednak spróbowałbym z Andrzejem. Liczę, że zdołamy utrzymywać się przy piłce znacznie dłużej niż rywal, a Rosjanin wyczaruje choćby jedną świetną akcję. Poza tym, jest on doskonałym zawodnikiem do wyprowadzania kontr – a możemy tylko domyślać się jak często Blackburn będzie wysyłał w nasze pole karne woich wysokich graczy.

Wygląda więc na to, że zaryzykowałbym wyjście na Ewood Park taką drużyną:

Almunia
Sagna – Koscielny – Vermaelen – Clichy
Rosicky – Song – Diaby
Walcott – Chamakh – Arszawin

Nie ukrywam, że sen z powiek spędza mi brak w powyższym składzie Cesca i Robina. Obaj rozumieją się na boisku bez słów i mają niezły bilans meczów z Blackburn. Holender może nawet popisać się strzeleniem im 10 bramek w dziewięciu spotkaniach. Jestem niezwykle ciekawy jak rozwiąże to Wenger i w których miejscach dokona roszady. Prawda jest taka, że mamy dziś niezwykle wyrównaną drużynę i niełatwo jest odsunąć kogoś na ławkę, nawet gdy na jego miejsce ma wskoczyć któryś ze wspomnianej dwójki zawodników.

Oczywiście mecz będzie trudny i wyczerpujący. Musimy przygotować się na totalną walkę fizyczną. Trzymam za nas kciuki, gdyż ewentualne zwycięstwo z Blackburn, w dodatku na wyjeździe, byłoby niezwykłym dopalaczem dla tej drużyny na dalszy etap ligowego sezonu.

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: , , , ,

Squillaci podpisał. Rozlosowano grupy Ligi Mistrzów

26. Sierpień 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Czwartek był szczególnie ciekawym i interesującym dniem. Po kilku dobach spokoju świat musiał w końcu przyśpieszyć. Miały dziś miejsce dwa wydarzenia: nietypowa, bo czwartkowa konferencja Wengera przed weekendowym meczem oraz losowanie grup Ligi Mistrzów. Po obu „uroczystościach” czuję względny spokój.

Na spotkaniu z dziennikarzami przed wyjazdowym spotkaniem z Blackburn, nie mogło nie paść pytanie na temat transferów i ew. podpisania umowy przez Sebastiana Squillaciego. Całe szczęście, z ust Bossa usłyszeliśmy to wreszcie wyraźnie – francuski obrońca jest już oficjalnie zawodnikiem Arsenalu. Oto, co na jego temat powiedział sam Arsene Wenger:

Potrzebowaliśmy środkowego obrońcy z wysokimi umiejętnościami i doświadczeniem oraz dostępnego po rozsądnej cenie – wszystkie te warunki zostały w tym wypadku spełnione. Sebastien to wszechstronny obrońca: w grze 1 na 1 jest równie dobry, jak w walce w powietrzu. Potrafi także zdobywać bramki po stałych fragmentach gry. Wierzę, że jego styl gry pasować będzie do ligi angielskiej.

Przyznaję się bez bicia, że nie zwracałem na niego nigdy zbytniej uwagi. Ligi hiszpańskiej też nie śledziłem, więc trudno wyrazić mi swoje stanowisko w kwestii istotności tego piłkarza i jego wpływu na naszą drużynę. Z całą pewnością będzie on naszym najstarszym defensorem. Trudno mi powiedzieć, czy wywalczy sobie miejsce w podstawowym składzie kosztem Koscielnego. Na ten moment jestem zdania, że Squillaci pełnić będzie rolę pierwszego zmiennika dla Laurenta i Thomasa. Jedno jest już pewne – na mecz z Blackburn się nie wybierze.

Ustami Wengera zostało też ogłoszone, że do składu na to spotkanie powraca Denilson. Dostępni będą także Fabregas, van Persie no i oczywiście (wraca po czerwonej kartce) Koscielny. Uraz Bandtnera wyklucza go z gry na najbliższe 4 tygodnie, podobnie jak to jest w wypadku Nasriego (u którego jednak rekonwalescencja przebiega bardzo szybko).

Najwyraźniej nie tylko polscy kibice i Łukasz Fabiański świetnie pamiętają nasz ostatni wyjazd na Ewood Park. Na dzisiejszej konferencji, wybitnie świadomym sytuacji w jakiej znajdzie się w sobotę nasz bramkarz, był Boss, który jednoosobowo podjął ten problem publicznie:

Respektuję każdy sposób i styl gry, każdy rodzaj odnoszenia zwycięstwa tak długo, jak długo sędziowie pilnują panujących reguł.

Ostatniej niedzieli w meczu Tottenhamu przeciw Stoke widziałem zdarzenia, których nie da się nazwać futbolem, lecz raczej rugby. Sędziowie nie mogą czegoś takiego akceptować. Szczególnie gdy widzi się obrazki gdy Shawcross kopie Gomesa, a Huth wpycha go do bramki. Nie możesz wtedy nazywać tego piłką nożną.

Niestety, w niektórych sytuacjach bramkarz nie jest wystarczająco ‘chroniony’. Nie można mieć w drużynie zawodników, których podstawowym zadaniem jest uniemożliwianie bramkarzowi złapania piłki, podczas gdy oni sami o piłkę nie próbują nawet walczyć.

Wiemy o jaką stawkę gramy. Możemy świetnie radzić sobie w polu, budować fajne akcje, dominować w posiadaniu piłki, zagrażać bramce rywala i oddawać strzały. Niestety mili państwo, rzutów rożnych się nie ustrzeżemy. Nie mam pojęcia ile gospodarze uzbierają ich przez te 90 minut. Zapewne będą chcieli dochodzić do kornerów jak najczęściej. A wtedy – wiadomo…

Przerabiał to Fabian, a w sobotę przed podobnym wyzwaniem zobaczymy zapewne Almunię. Choć Hiszpan jest bramkarzem lepszym od Łukasza, to w walce o górne piłki wygląda równie nieporadnie jak Polak. Dlatego też Wenger próbuje ugrać tyle ile może i zwrócić wszystkim uwagę na to, co podczas stałych fragmentów gry dzieje się (nie tyle w polu karnym ile) w polu bramkowym. Inna sprawa, że przykład z Gomesem był strzałem w dziesiątkę. Większość ludzi (nie ukrywam, że w tym także ja) skupiło się nad tym, czy piłka przekroczyła linię bramkową czy też nie, nie zważając na to, co miało miejsce półtorej sekundy wcześniej.

***

Dziś odbyło się także losowanie Ligi Mistrzów. Arsenal trafił do grupy z: Szachtarem Donieck, Sportingiem Braga i Partizanem Belgrad. Odczucia? Dwojakie. Z jednej strony jestem zadowolony, że uniknęliśmy najtrudniejszych rywali i nie okupujemy grupy Tottenhamu (sami chcieliście grać w Champions League). Z drugiej zaś strony mamy do pokonania w tym roku największą odległość ze wszystkich czterech angielskich zespołów reprezentujących EPL w Lidze Mistrzów. Jeśli wierzyć wyliczeniom jednego z użytkowników Twittera, czołowe zespoły naszej ligi muszą podróżować (odległości podane są w milach): Arsenal: 3181, Chelsea: 3019, Man Utd: 2875, Spurs: 1292.

Cieszy oczywiście powrót Eduardo (z Szachtarem) na Emirates Stadium, gdzie na bank zostanie gorąco przywitany przez naszych kibiców. To co cieszy, również martwi. Wyjazd na wschodnie terytorium Ukrainy to jedna z najdłuższych możliwych podróży w Europie. Pozostaje się tylko cieszyć, że nie wylosowaliśmy dodatkowo żadnej rosyjskiej drużyny. Niestety z ostatniego koszyka dostał nam się Partizan Belgrad. Ja mocno ściskałem kciuki, byśmy trafili na Żilinę. Wyjazd na Słowację byłby tańszy, niż podróż do Londynu ma mecz Ligi Mistrzów z udziałem Arsenalu. Niestety, ta sposobność trafiła w ręce polskich kibiców Chelsea.

Koniec końców uważam grupę za ciekawą i korzystną. Ważnym elementem będzie teraz ustalenie terminarza. Dopiero nałożenie spotkań Champions League i ligi angielskiej da nam właściwy obraz trudności spotkań jakie nas czekają. Na analizę przyjdzie jednak czas kiedy indziej.

Ponieważ nasz sobotni mecz odbędzie się jako pierwszy z 3. kolejki (o godz. 13.45) – zapowiedź spotkania z Blackburn spróbuję zamieścić na blogu jutro wieczorem, gdzieś przed północą.

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: , , , , , , , , , , ,

Wakacyjna pocztówka znad Niemna

25. Sierpień 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Ostatnia dekada sierpnia to w Anglii jeden z najgorętszych okresów transferowych. Po zapowiedziach Wengera, że Arsenal szykuje się na „co najmniej jeden transfer” przylepiłem się do monitora na ostatnie kilkadziesiąt godzin. I co?

Na razie cisza… Spokój… Słychać bzyczenie przelatującej nad głową muchy. Leżę pod gołym niebem, na kocyku rozścielonym nieopodal rozłożystej wierzby. Wyjmuję książkę, by wśród przycichłych oddechów przyrody wtopić się w świat Elizy Orzeszkowej („Nad Niemnem”):

„Dzień był letni i świąteczny. Wszystko na świecie jaśniało, kwitło, pachniało, śpiewało. Ciepło i radość lały się z błękitnego nieba i złotego słońca; radość i upojenie tryskały znad pól porosłych zielonym zbożem; radość i złota swoboda śpiewały chórem ptaków i owadów nad równiną w gorącym powietrzu, nad niewielkimi wzgórzami, w okrywających je bukietach iglastych i liściastych drzew.

Z jednej strony widnokręgu wznosiły się niewielkie wzgórza z ciemniejącymi na nich borkami i gajami; z drugiej wysoki brzeg Niemna, piaszczystą ścianą wyrastający z zieloności ziemi a koroną ciemnego boru oderznięty od błękitnego nieba, ogromnym półkolem obejmował równinę rozległą i gładką, z której gdzieniegdzie tylko wyrastały dzikie, pękate grusze, stare, krzywe wierzby i samotne, słupiaste topole”

ech… pięknie, prawda? Sierpień potrafi człowieka rozleniwić…

Nie zawierzajmy jednak do końca własnym zmysłom. Poznawanie świata transferów Arsenalu za pomocą empiryzmu nie będzie skuteczne. Im ciszej, tym lepiej. Im mniej hałasu, tym intensywniejsza praca.

Sebastien Squillaci (jak donosi kilka źródeł) od kilku dni powinien być już w Londynie. Wszyscy z niecierpliwością oczekujemy na oficjalne zamknięcie tego transferu i jego publiczne potwierdzenie. Kto wie, czy równocześnie z poniższą notką, nie powstaje informacja, którą za chwilę sam przeczytam na oficjalnej stronie Klubu.

Kiedy do końca okienka pozostaje mniej niż tydzień, z coraz większym napięciem śledzimy doniesienia i sygnały mówiące o naszych negocjacjach w sprawie Schwarzera. Moje przeczucie podpowiada mi, że gdyby na stanowisku managera Fulham wciąż zasiadał Roy Hodgson, Australijczyk mógłby już mieć w kieszeni podpisany z Arsenalem kontrakt. Hughes to inna historia. Odnoszę wrażenie, że niemały wpływ na sposób przeprowadzania tego transferu ma doświadczenie Walijczyka z poprzedniego sezonu, gdy w trakcie i po zakończeniu jednego z meczów, doszło do starcia między nim a Wengerem. Może moje uprzedzenie do tego człowieka biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, niemniej nie potrafię dojrzeć w nim umiarkowanego faceta, z którym prowadzi się negocjacje nieoparte na emocjach.

Ponieważ spotkanie z Blackburn coraz bliżej, możemy zapomnieć, by na Ewood Park Almunia został wyręczony przez kogoś innego. Że będzie to ZUPEŁNIE inny mecz od starcia z Blackpool – wiemy wszyscy. Wiewiórki szepczą, że na zajęciach sporą wagę przykładamy do stałych fragmentów gry i walki o górne piłki. Miejmy madzieję, że efekty tej pracy będą zauważalne w najbliższą sobotę.

Nie chciałbym zasiewać zbyt wielkich i (być może) nieuzasadnionych ziaren optymizmu, lecz zaczynam dopuszczać możliwość transferu jeszcze jednego (kolejnego po Sebastienie Squillacim – ależ ma chłopak inicjały) defensywnego zawodnika. Ta wiara bierze się stąd, że po zerwaniu więzadeł krzyżowych przez Frimponga, nie mamy żadnego oficjalnego kandydata na ew. zastępstwo dla Alexa Songa. Nie potrafię rozstrzygnąć, czy Frimpong byłby wystarczającym rezerwowym DM-em. Faktem jednak jest, że Wenger wysoko cenił Emmanuela i najprawdopodobniej szykował dla niego w tym sezonie kilka występów w pierwszym składzie. Nie będę zdziwiony, jeśli Boss pracuje teraz nad jakąś niespodzianką i niedługo zaskoczy nas wakacyjną pocztówką… choćby i znad Niemna.

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: , , , , , , , , ,
  • TWITTER



  • KALENDARZ WPISÓW

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  

Arsenalizacja on Facebook
Page 2 of 8512345102030...Last »