Squillaci podpisał. Rozlosowano grupy Ligi Mistrzów
Czwartek był szczególnie ciekawym i interesującym dniem. Po kilku dobach spokoju świat musiał w końcu przyśpieszyć. Miały dziś miejsce dwa wydarzenia: nietypowa, bo czwartkowa konferencja Wengera przed weekendowym meczem oraz losowanie grup Ligi Mistrzów. Po obu „uroczystościach” czuję względny spokój.
Na spotkaniu z dziennikarzami przed wyjazdowym spotkaniem z Blackburn, nie mogło nie paść pytanie na temat transferów i ew. podpisania umowy przez Sebastiana Squillaciego. Całe szczęście, z ust Bossa usłyszeliśmy to wreszcie wyraźnie – francuski obrońca jest już oficjalnie zawodnikiem Arsenalu. Oto, co na jego temat powiedział sam Arsene Wenger:
Potrzebowaliśmy środkowego obrońcy z wysokimi umiejętnościami i doświadczeniem oraz dostępnego po rozsądnej cenie – wszystkie te warunki zostały w tym wypadku spełnione. Sebastien to wszechstronny obrońca: w grze 1 na 1 jest równie dobry, jak w walce w powietrzu. Potrafi także zdobywać bramki po stałych fragmentach gry. Wierzę, że jego styl gry pasować będzie do ligi angielskiej.
Przyznaję się bez bicia, że nie zwracałem na niego nigdy zbytniej uwagi. Ligi hiszpańskiej też nie śledziłem, więc trudno wyrazić mi swoje stanowisko w kwestii istotności tego piłkarza i jego wpływu na naszą drużynę. Z całą pewnością będzie on naszym najstarszym defensorem. Trudno mi powiedzieć, czy wywalczy sobie miejsce w podstawowym składzie kosztem Koscielnego. Na ten moment jestem zdania, że Squillaci pełnić będzie rolę pierwszego zmiennika dla Laurenta i Thomasa. Jedno jest już pewne – na mecz z Blackburn się nie wybierze.
Ustami Wengera zostało też ogłoszone, że do składu na to spotkanie powraca Denilson. Dostępni będą także Fabregas, van Persie no i oczywiście (wraca po czerwonej kartce) Koscielny. Uraz Bandtnera wyklucza go z gry na najbliższe 4 tygodnie, podobnie jak to jest w wypadku Nasriego (u którego jednak rekonwalescencja przebiega bardzo szybko).
Najwyraźniej nie tylko polscy kibice i Łukasz Fabiański świetnie pamiętają nasz ostatni wyjazd na Ewood Park. Na dzisiejszej konferencji, wybitnie świadomym sytuacji w jakiej znajdzie się w sobotę nasz bramkarz, był Boss, który jednoosobowo podjął ten problem publicznie:
Respektuję każdy sposób i styl gry, każdy rodzaj odnoszenia zwycięstwa tak długo, jak długo sędziowie pilnują panujących reguł.
Ostatniej niedzieli w meczu Tottenhamu przeciw Stoke widziałem zdarzenia, których nie da się nazwać futbolem, lecz raczej rugby. Sędziowie nie mogą czegoś takiego akceptować. Szczególnie gdy widzi się obrazki gdy Shawcross kopie Gomesa, a Huth wpycha go do bramki. Nie możesz wtedy nazywać tego piłką nożną.
Niestety, w niektórych sytuacjach bramkarz nie jest wystarczająco ‘chroniony’. Nie można mieć w drużynie zawodników, których podstawowym zadaniem jest uniemożliwianie bramkarzowi złapania piłki, podczas gdy oni sami o piłkę nie próbują nawet walczyć.
Wiemy o jaką stawkę gramy. Możemy świetnie radzić sobie w polu, budować fajne akcje, dominować w posiadaniu piłki, zagrażać bramce rywala i oddawać strzały. Niestety mili państwo, rzutów rożnych się nie ustrzeżemy. Nie mam pojęcia ile gospodarze uzbierają ich przez te 90 minut. Zapewne będą chcieli dochodzić do kornerów jak najczęściej. A wtedy – wiadomo…
Przerabiał to Fabian, a w sobotę przed podobnym wyzwaniem zobaczymy zapewne Almunię. Choć Hiszpan jest bramkarzem lepszym od Łukasza, to w walce o górne piłki wygląda równie nieporadnie jak Polak. Dlatego też Wenger próbuje ugrać tyle ile może i zwrócić wszystkim uwagę na to, co podczas stałych fragmentów gry dzieje się (nie tyle w polu karnym ile) w polu bramkowym. Inna sprawa, że przykład z Gomesem był strzałem w dziesiątkę. Większość ludzi (nie ukrywam, że w tym także ja) skupiło się nad tym, czy piłka przekroczyła linię bramkową czy też nie, nie zważając na to, co miało miejsce półtorej sekundy wcześniej.
***
Dziś odbyło się także losowanie Ligi Mistrzów. Arsenal trafił do grupy z: Szachtarem Donieck, Sportingiem Braga i Partizanem Belgrad. Odczucia? Dwojakie. Z jednej strony jestem zadowolony, że uniknęliśmy najtrudniejszych rywali i nie okupujemy grupy Tottenhamu (sami chcieliście grać w Champions League). Z drugiej zaś strony mamy do pokonania w tym roku największą odległość ze wszystkich czterech angielskich zespołów reprezentujących EPL w Lidze Mistrzów. Jeśli wierzyć wyliczeniom jednego z użytkowników Twittera, czołowe zespoły naszej ligi muszą podróżować (odległości podane są w milach): Arsenal: 3181, Chelsea: 3019, Man Utd: 2875, Spurs: 1292.
Cieszy oczywiście powrót Eduardo (z Szachtarem) na Emirates Stadium, gdzie na bank zostanie gorąco przywitany przez naszych kibiców. To co cieszy, również martwi. Wyjazd na wschodnie terytorium Ukrainy to jedna z najdłuższych możliwych podróży w Europie. Pozostaje się tylko cieszyć, że nie wylosowaliśmy dodatkowo żadnej rosyjskiej drużyny. Niestety z ostatniego koszyka dostał nam się Partizan Belgrad. Ja mocno ściskałem kciuki, byśmy trafili na Żilinę. Wyjazd na Słowację byłby tańszy, niż podróż do Londynu ma mecz Ligi Mistrzów z udziałem Arsenalu. Niestety, ta sposobność trafiła w ręce polskich kibiców Chelsea.
Koniec końców uważam grupę za ciekawą i korzystną. Ważnym elementem będzie teraz ustalenie terminarza. Dopiero nałożenie spotkań Champions League i ligi angielskiej da nam właściwy obraz trudności spotkań jakie nas czekają. Na analizę przyjdzie jednak czas kiedy indziej.
Ponieważ nasz sobotni mecz odbędzie się jako pierwszy z 3. kolejki (o godz. 13.45) – zapowiedź spotkania z Blackburn spróbuję zamieścić na blogu jutro wieczorem, gdzieś przed północą.
Tagi: Arsene Wenger, Blackburn Rovers, Champions League, Eduardo da Silva, Heurelho Gomes, konferencja prasowa, Liga Mistrzów, losowanie, Partizan Belgrad, Sebastien Squillaci, Sporting Braga, Szachtar Donieck


