Bądź na bieżąco - RSS

Squillaci podpisał. Rozlosowano grupy Ligi Mistrzów

26. Sierpień 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Czwartek był szczególnie ciekawym i interesującym dniem. Po kilku dobach spokoju świat musiał w końcu przyśpieszyć. Miały dziś miejsce dwa wydarzenia: nietypowa, bo czwartkowa konferencja Wengera przed weekendowym meczem oraz losowanie grup Ligi Mistrzów. Po obu „uroczystościach” czuję względny spokój.

Na spotkaniu z dziennikarzami przed wyjazdowym spotkaniem z Blackburn, nie mogło nie paść pytanie na temat transferów i ew. podpisania umowy przez Sebastiana Squillaciego. Całe szczęście, z ust Bossa usłyszeliśmy to wreszcie wyraźnie – francuski obrońca jest już oficjalnie zawodnikiem Arsenalu. Oto, co na jego temat powiedział sam Arsene Wenger:

Potrzebowaliśmy środkowego obrońcy z wysokimi umiejętnościami i doświadczeniem oraz dostępnego po rozsądnej cenie – wszystkie te warunki zostały w tym wypadku spełnione. Sebastien to wszechstronny obrońca: w grze 1 na 1 jest równie dobry, jak w walce w powietrzu. Potrafi także zdobywać bramki po stałych fragmentach gry. Wierzę, że jego styl gry pasować będzie do ligi angielskiej.

Przyznaję się bez bicia, że nie zwracałem na niego nigdy zbytniej uwagi. Ligi hiszpańskiej też nie śledziłem, więc trudno wyrazić mi swoje stanowisko w kwestii istotności tego piłkarza i jego wpływu na naszą drużynę. Z całą pewnością będzie on naszym najstarszym defensorem. Trudno mi powiedzieć, czy wywalczy sobie miejsce w podstawowym składzie kosztem Koscielnego. Na ten moment jestem zdania, że Squillaci pełnić będzie rolę pierwszego zmiennika dla Laurenta i Thomasa. Jedno jest już pewne – na mecz z Blackburn się nie wybierze.

Ustami Wengera zostało też ogłoszone, że do składu na to spotkanie powraca Denilson. Dostępni będą także Fabregas, van Persie no i oczywiście (wraca po czerwonej kartce) Koscielny. Uraz Bandtnera wyklucza go z gry na najbliższe 4 tygodnie, podobnie jak to jest w wypadku Nasriego (u którego jednak rekonwalescencja przebiega bardzo szybko).

Najwyraźniej nie tylko polscy kibice i Łukasz Fabiański świetnie pamiętają nasz ostatni wyjazd na Ewood Park. Na dzisiejszej konferencji, wybitnie świadomym sytuacji w jakiej znajdzie się w sobotę nasz bramkarz, był Boss, który jednoosobowo podjął ten problem publicznie:

Respektuję każdy sposób i styl gry, każdy rodzaj odnoszenia zwycięstwa tak długo, jak długo sędziowie pilnują panujących reguł.

Ostatniej niedzieli w meczu Tottenhamu przeciw Stoke widziałem zdarzenia, których nie da się nazwać futbolem, lecz raczej rugby. Sędziowie nie mogą czegoś takiego akceptować. Szczególnie gdy widzi się obrazki gdy Shawcross kopie Gomesa, a Huth wpycha go do bramki. Nie możesz wtedy nazywać tego piłką nożną.

Niestety, w niektórych sytuacjach bramkarz nie jest wystarczająco ‘chroniony’. Nie można mieć w drużynie zawodników, których podstawowym zadaniem jest uniemożliwianie bramkarzowi złapania piłki, podczas gdy oni sami o piłkę nie próbują nawet walczyć.

Wiemy o jaką stawkę gramy. Możemy świetnie radzić sobie w polu, budować fajne akcje, dominować w posiadaniu piłki, zagrażać bramce rywala i oddawać strzały. Niestety mili państwo, rzutów rożnych się nie ustrzeżemy. Nie mam pojęcia ile gospodarze uzbierają ich przez te 90 minut. Zapewne będą chcieli dochodzić do kornerów jak najczęściej. A wtedy – wiadomo…

Przerabiał to Fabian, a w sobotę przed podobnym wyzwaniem zobaczymy zapewne Almunię. Choć Hiszpan jest bramkarzem lepszym od Łukasza, to w walce o górne piłki wygląda równie nieporadnie jak Polak. Dlatego też Wenger próbuje ugrać tyle ile może i zwrócić wszystkim uwagę na to, co podczas stałych fragmentów gry dzieje się (nie tyle w polu karnym ile) w polu bramkowym. Inna sprawa, że przykład z Gomesem był strzałem w dziesiątkę. Większość ludzi (nie ukrywam, że w tym także ja) skupiło się nad tym, czy piłka przekroczyła linię bramkową czy też nie, nie zważając na to, co miało miejsce półtorej sekundy wcześniej.

***

Dziś odbyło się także losowanie Ligi Mistrzów. Arsenal trafił do grupy z: Szachtarem Donieck, Sportingiem Braga i Partizanem Belgrad. Odczucia? Dwojakie. Z jednej strony jestem zadowolony, że uniknęliśmy najtrudniejszych rywali i nie okupujemy grupy Tottenhamu (sami chcieliście grać w Champions League). Z drugiej zaś strony mamy do pokonania w tym roku największą odległość ze wszystkich czterech angielskich zespołów reprezentujących EPL w Lidze Mistrzów. Jeśli wierzyć wyliczeniom jednego z użytkowników Twittera, czołowe zespoły naszej ligi muszą podróżować (odległości podane są w milach): Arsenal: 3181, Chelsea: 3019, Man Utd: 2875, Spurs: 1292.

Cieszy oczywiście powrót Eduardo (z Szachtarem) na Emirates Stadium, gdzie na bank zostanie gorąco przywitany przez naszych kibiców. To co cieszy, również martwi. Wyjazd na wschodnie terytorium Ukrainy to jedna z najdłuższych możliwych podróży w Europie. Pozostaje się tylko cieszyć, że nie wylosowaliśmy dodatkowo żadnej rosyjskiej drużyny. Niestety z ostatniego koszyka dostał nam się Partizan Belgrad. Ja mocno ściskałem kciuki, byśmy trafili na Żilinę. Wyjazd na Słowację byłby tańszy, niż podróż do Londynu ma mecz Ligi Mistrzów z udziałem Arsenalu. Niestety, ta sposobność trafiła w ręce polskich kibiców Chelsea.

Koniec końców uważam grupę za ciekawą i korzystną. Ważnym elementem będzie teraz ustalenie terminarza. Dopiero nałożenie spotkań Champions League i ligi angielskiej da nam właściwy obraz trudności spotkań jakie nas czekają. Na analizę przyjdzie jednak czas kiedy indziej.

Ponieważ nasz sobotni mecz odbędzie się jako pierwszy z 3. kolejki (o godz. 13.45) – zapowiedź spotkania z Blackburn spróbuję zamieścić na blogu jutro wieczorem, gdzieś przed północą.

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Marouane Chamakh – We got him

22. Maj 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Przyznaję, że od kilku dni planowałem w okolicach sobotniego południa wrzucić kilka krótkich zdań na temat meczu finałowego tegorocznej Ligi Mistrzów. Moje plany w znacznym stopniu wywrócone zostały z powodu wczorajszej informacji o zakontraktowaniu przez Arsenal nowego zawodnika. Pozwólcie tylko, że na samym początku krótko odniosę się do dzisiejszego wieczornego spotkania.

Pomysł by przenieść finał LM ze środy na weekend był z oczywistych względów udanym krokiem marketingowym. Ponieważ ani jeden, ani drugi finalista nie jest takim magnesem jak Barcelona czy Manchester Utd., to sobotni mecz powinien być niejako gwarancją utrzymania przyzwoitej liczby widzów przed telewizorami.

Dla prawdziwego kibica piłki nożnej, finał Champions League jest punktem obowiązkowym – niezależnie od tego, kogo przyjdzie nam podziwiać. Nie ukrywam, że w kilka tygodni po zakończeniu sezonu w Anglii, czuję się zupełnie wyposzczony z futbolu na najwyższym poziomie. Dzisiejszy mecz traktuję więc jako święto i z umiarkowanym zniecierpliwieniem wyczekuję już pierwszego gwizdka. Głosy ekspertów zdają się pokrywać – to będzie dość „zamknięte” spotkanie, podczas którego żadna z ekip nie będzie chciała stracić jako pierwsza bramki. Wszyscy chyba spodziewamy się, że o tytule zadecydować może jedna jedyna bramka. Ponieważ na przeciw siebie staną trenerzy, którzy uwielbiają przesiadywać godzinami nad schematami taktycznymi, powinniśmy przygotować się na nieco inny rodzaj czerpania przyjemności z gry – nie róbmy sobie zbyt wielkich nadziei na efektowne akcje ofensywne po obu stronach boiska.

Wyczekując wieczora, zastanawiam się za którym trenerem i za którą drużyną popłyną moje emocje. Obu szkoleniowców doceniam w równym stopniu, wszak ich osiągnięcia mówią same za siebie. Najprawdopodobniej moje życzenia zwycięstwa zostaną zawłaszczone przez tą jedenastkę, która jako pierwsza zaprezentuje dziś futbol bardziej ofensywny. Jako postronny kibic, nie marzę, by Mourinho sięgnął po tytuł, prezentując kolejny raz nazbyt defensywną taktykę. To prawda, że jest wyjątkowym trenerem… tyle, że obrana przez niego droga wcale nie jest jedyną skuteczną. Przed kilkoma tygodniami Ancelotti udowodnił, że z Chelsea można sięgać szczytów, nie rezygnując z jej nieprawdopodobnych walorów ofensywnych.

Mam mimo wszystko nadzieję, że po ostatnim gwizdku Howarda Webba (na razie to największa sensacja tego finału), stwierdzę iż ten sobotni wieczór dał mi więcej niż się wcześniej po nim spodziewałem. Nie wypada więc inaczej zakończyć tego tematu jak wyświechtanym stwierdzeniem – niech wygra lepszy.

***

Kilkumiesięczne podchody i zabawy w kotka i myszkę (lecz jakże różniące się od tych „made in: Spain”) w końcu dobiegły końca. Bodaj w poniedziałek na lamach prasy pojawiła się informację, że napastnik Bordeaux przyleciał do Londynu, by sfinalizować swój kontrakt. Kolejne upływające dni wzmagały oczekiwanie i zrozumiałą niecierpliwość. Kibice czekali aż w końcu ktoś z Klubu wyjdzie i powie „We got him”.

Wczoraj wreszcie się to stało. Od nowego sezonu z numerem 29 będziemy mieli własnego Żela (zewnętrzne podobieństwo do Krystyny jest uderzające). Niech jednak zewnętrzna powłoka nikogo nie zdziwi. Wszyscy powtarzają, że Chamakh nie jest typem narcyzowatego chłoptasia. To typowy fajter. Moje obserwacje ligi francuskiej są nadzwyczaj ubogie, więc jednoznacznej opinii o nim nie jestem w stanie przedstawić. Widziałem tyle, ile pokazywała telewizja przy okazji meczów LM. Zerknąłem też na Youtube, by przyjrzeć się bramkom, które podpisywał własnym nazwiskiem. Marouane robi całkiem dobre wrażenie. Klasyk mógłby stwierdzić, iż jego zdolności manualne głowy, przewyższają zdolności manualne nóg niejednego piłkarza.

Sięgnąłem też po jego statystyki z ostatnich sezonów. Liczba zdobytych bramek nie robi wielkiego wrażenia. Lepiej wyglądało to w sezonie 08/09 gdy w lidze francuskiej na 34 spotkania (9 razy jako rezerwowy) zaliczył 13 bramek i 6 asyst. W minionym sezonie w Ligue1 jego skuteczność była już słabsza. Tyle tylko, że Chamakh ciągnął swój zespół w rozgrywkach Ligi mistrzów: w 9 spotkaniach strzelił 5 goli. Poniżej przedstawiam całe zestawienie tych statystyk:

2009/10 Statistics
TEAM Competition GS SB G A SH SG FC FS YC RC
Bordeaux UEFA CL 9 0 5 0 19 12 21 26 1 0
Bordeaux French Ligue 1 32 6 10 1 50 24 75 104 7 0
2009/10 Season Totals 41 6 15 1 69 36 96 130 8 0
2008/09 Statistics
TEAM Competition GS SB G A SH SG FC FS YC RC
Bordeaux French Ligue 1 25 9 13 6 44 21 76 104 9 0
Bordeaux UEFA CL 6 0 0 0 4 2 17 22 2 0
2008/09 Season Totals 31 9 13 6 48 23 93 126 11 0
2007/08 Statistics
TEAM Competition GS SB G A SH SG FC FS YC RC
Bordeaux French Ligue 1 17 15 4 6 31 10 70 77 3 1
2007/08 Season Totals 17 15 4 6 31 10 70 77 3 1
2006/07 Statistics
TEAM Competition GS SB G A SH SG FC FS YC RC
Bordeaux French Ligue 1 21 7 5 2 50 21 61 0 6 0
Bordeaux UEFA CL 2 2 0 0 4 1 6 0 0 0
Obajaśnienie:
GS: W wyjściowej 11-tce, SB: Wchodzący rezerwowy, G: Gole, A: Asysty, SH: Strzały, SG: Strzały w światło bramki, YC: Żółte kartki, RC: Czerwone kartki, FC: Faulował, FS: Faulowany

Chętnie wysłuchałbym znawców Ligue1, którzy przedstawiliby mi osobę Chamakha tak dokładnie jak to tylko możliwe. Wiemy, że Wenger chciał go pozyskać już przed rokiem, jednak wówczas Bordeaux zażyczyło sobie zbyt wygórowanej kwoty za transfer. Odczekaliśmy więc sezon, by móc wziąć go bez płacenia Francuzom odstępnego. Skoro Boss widział go w Arsenalu już przed rokiem, gdy wprowadzaliśmy ustawienie 4-3-3, to nie wydaje mi się by (tak jak sugeruje to teraz wiele osób) przyjście Marokańczyka oznaczało dla nas powrót do 4-4-2. Swoją drogą, jestem niezwykle ciekawy jak poukłada to Wenger. Na obecną chwilę mamy z przodu spory tłok, bo na trzech ofensywnych pozycjach mogą grać: van Persie, Arszawin, Walcott, Bendtner, Vela, Eduardo, Nasri, Rosicky no i Chamakh. Będzie ciekawie.

W świetle spekulacji jakie regularnie dobiegają do nas z Hiszpanii, moje wczorajsze nawiązanie do Jana Pospieszalskiego i jego popularnego programu (mówiąc skromnie) było niezwykle trafne. Choć… przyznaję, że nie doceniłem polskich kibiców katalońskiego klubu. W kwestii budowania piętrowych insynuacji oraz błyskotliwych domysłów i wyciągania z tego prostych, oczywistych wniosków – ów redaktor Pospieszalski mógłby brać nauki od polskich socios. Według serwisu www.fcbarcelona.com.pl piątkowy transfer Marokańczyka niemal przekreśla losy Cesca na Emirates Stadium. Wenger sprowadzając następce Fabregasa, pogodził się już z jego odejściem do Barcelony. Ambitne. Także w komentarzach pod tym newsem(?) rozsądek nie ma większych szans.

Oprócz sportowej rywalizacji o miejsce w pierwszym składzie, Maourane będzie toczył także pojedynek z Samirem w kategorii: „pierwszy wywiad w języku angielskim.” Nasz nowy zawodnik wbrew pozorom wcale nie jest na straconej pozycji…

Wenger oczywiście stwierdził, że jest zadowolony z tego transferu i przyznał, że w ataku mamy wystarczającą liczbę piłkarzy. (Poważnie?) Wedle Bossa skupimy się teraz na uzupełnieniu innych formacji naszej drużyny. Arsene zapowiada, że sprowadzimy jeszcze 1 lub 2 nowych graczy:

Śmiało Arsene, idź za ciosem!

Tagi: , , , , , ,

Protestuję… Dziś o Tottenhamie!

5. Maj 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Do podsumowania naszego meczu z Blackburn zabierałem się kilka razy. Ostatecznie stwierdziłem, że szkoda moich sił i nerwów na wałkowanie tego wszystkiego raz jeszcze. Mój brak wpisu traktuję jako osobisty protest przeciw temu co 3 maja zobaczyłem w naszym wykonaniu. Nawet świadomość dobrego występu dwóch zawodników, o których wspominałem w zapowiedzi mecz, nie jest w stanie poprawić mojego nastroju.

Mam nadzieję, że przynajmniej dzisiejsza środa będzie obfitowała w miły wieczór. Liczę na ciekawy mecz Manchesteru City z Tottenhamem, zakończony zwycięstwem gospodarzy (co dawałoby nam ostateczne 3 miejsce w lidze). Choć wspierać będę ekipę Manciniego (Koguty w Top4 to widok doprawdy niespotykany), to nie zamierzam roztrząsać sytuacji, w której to jednak Tottenham stanie przed szansą wystąpienia w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Skąd u mnie tak chłodny odbiór ewentualnego sukcesu Kurczaków? Już tłumaczę.

Zaznaczam, iż niezależnie od tego co się dzisiejszego wieczoru wydarzy, moim zdaniem właściciele Man City wejdą w letnie okienko transferowe z wielkim impetem, nie żałując żadnego miliona funtów na zawodnika, którego trener zespołu będzie chciał pozyskać. Nie będzie miało znaczenia, czy zespół zakwalifikuje się do LM cz też nie. Ogromna kasa i tak będzie szła na transfery i kontrakty dla nowych zawodników. Inna sprawa, że gwarancja obcowania z Champions League przyciągałaby większą liczbę nie tyle drogich, co dobrych zawodników. Ale to jest standardem we wszystkich klubach.

Z Tottenhamem sytuacja jest inna. Zajęcie 5. miejsca na koniec rozgrywek byłoby sporym rozczarowaniem dla kibiców ale przede wszystkim dla drużyny, która w końcówce sezonu pokonała Arsenal oraz Chelsea i była zaledwie jeden mecz od upragnionego sukcesu. Wejście na „wyższy” poziom sportowy wiąże się z nieco innymi warunkami pracy i innym spojrzeniem na wyłaniające się wyzwania. Nie chcę określać czy warunki te są sprzyjające i korzystniejsze, czy też nie. Są w każdym bądź razie inne.

Wyobraźmy sobie, iż Tottenham sięga po upragniony awans do CL. Pierwsze wyzwanie przed jakim staje, to odpowiednie wzmocnienie i poszerzenie składu, które pozwoliłoby na odważne prowadzenie walki na dwóch największych frontach: EPL i CL. Nie potrafię tego odpowiednio zdefiniować ale odnoszę wrażenie, że dotychczasowa czwórka czołowych angielskich klubów nabyła przez ostatnie lata odpowiedniego doświadczenia, które pomagało im rozumnie rozdzielać siły na przestrzeni całego sezonu. Tottenham będzie się musiał tego nauczyć – inaczej swój udział w LM doświadczy jednorazowo.

Choć nasi londyńscy sąsiedzi nie narzekają na brak gotówki, a ich sytuacja finansowa prezentuje się znacznie lepiej od United czy Liverpoolu, będą musieli brać pod uwagę to, że wraz z wejściem do elitarnego grona bogaczy, będą zmuszeni ponosić także większe wydatki. Poszerzenie składu i dodatkowe pensje dla nowych, zakładam iż dobrych zawodników, będą normalną koleją rzeczy. Nie zdziwiłbym się gdyby obecni gracze mieli zapisane w kontraktach klauzule mówiące o podwyżkach w razie awansu do LM. Jeśli nie, wielu z nich zapewne wyśle do managera klubu swoich agentów w celu wywalczenia ekstra kasy za osiągnięty sukces. To będzie swoista „cena”, którą ponieść może klub.

Wbrew temu co się dziś pisze na temat pojedynku City z Kogutami, najważniejszym meczem (a właściwie dwumeczem) będzie ten rozgrywany w sierpniu o prawo udziału w Lidze Mistrzów. Od tego sezonu nie jest to już „zwykłą formalnością” i na swojej drodze przedstawiciel Anglii może napotkać doprawdy silnego rywala. Arsenal pokonał ostatnio Celtic przekonująco, choć możemy się tylko domyślać, jak mógłby wyglądać ten dwumecz ze znacznie silniejszym rywalem. Podołanie presji i rywalowi ze świadomością, że podąża się drogą jednokierunkową, jest niemałym niebezpieczeństwem rysującym się przed nowym sezonem.

No ale załóżmy, że przez wszystkie te przeszkody Redknapp przeszedłby pozytywnie i ostatecznie trafił do jednej z grup Ligi Mistrzów. Zapewne wtedy postawionym przed nim zadaniem byłoby utrzymanie przynajmniej status quo, czyli min. 4. miejsce w lidze i dobra gra w Europie. W ciągu kilku miesięcy Tottenham przestałby być drużyną spoglądającą tylko przed siebie, goniącą czołówkę, wspinającą się na niezdobyty szczyt – a stałby się ekipą spychającą z drogi tych, którzy idą jej śladem, drużyną spoglądającą za siebie, oglądającą się na naciskających rywali (Everton, Aston Villa, Man City, Liverpool).

Powyższe akapity nie powstały w celu potwierdzenia tezy, jakoby awans do elitarnego grona bogaczy wiązał się głownie z problemami i przynosił więcej złego niż dobrego. Oczywiście tak nie jest. Nie jest jednak również tak (jak widzi to wiele osób), że wskoczenie do top4 jest równoznaczne z sięgnięciem upragnionego raju. O ile Man City może mieć głęboko w tyłku sprawy finansowe i dbanie o bilans, o tyle Koguty swoją przyszłość mogą uzależniać od sięgnięcia po upragnione 4. miejsce. Całkiem prawdopodobne jest, że pojawią się wtedy zupełnie nowe dla nich i niespotykane do tej pory problemy.

Tylko nam przyjdzie ściskać nerwowo kciuki w ostatnim meczu przeciw Fulham…

Tagi: , , , , ,
  • TWITTER



  • KALENDARZ WPISÓW

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  

Arsenalizacja on Facebook
Page 1 of 812345...Last »