Bądź na bieżąco - RSS

Van Persie vs Bendtner – Holandia ogrywa Danię

14. Czerwiec 2010 | View Comments | MŚ w RPA | Mariusz

Już przed rozpoczęciem tych mistrzostw wiedziałem, że największe emocje budzić we mnie będą spotkania rozgrywane w grupie A (Francja z Meksykiem) oraz E (z naszymi ludźmi w Holandii, Danii i Kamerunie). Poniedziałek był więc dniem szczególnie przeze mnie wyczekiwanym. Jak wskazują wyniki przeprowadzonej wcześniej sondy – nie tylko ja czekałem na debiut Holandii w RPA. Wypatrywałem tego meczu tym mocniej, gdyż po przeciwnych stronach barykady o bramki dla swoich drużyn rywalizować mieli Robin van Persie oraz Nicklas Bendtner. Gdyby przeanalizować ich występy przed turniejem (gole van Persiego w każdym przedmundialowym sparingu), albo ich brak (leczenie urazu przez Bandtnera) nie mielibyśmy wielkich trudności do wytypowania faworyta w konkursie „1st goal”.

Już od pierwszych minut tego spotkania łatwo było zauważyć, że Duńczycy świadomi siły ofensywnej Holendrów, nie zdecydują się na wymianę ognia tak, jak zrobiła to Polska przeciw Hiszpanii. Głęboko cofnięty zespół Mortena Olsena uznał najwyraźniej, iż nawet remis z tak silną drużyna jak Pomarańczowi, można będzie uznać za sukces. Kiedy piłka była w posiadaniu holenderskich obrońców, Bendtner (najwyżej ustawiony zawodnik) poruszał się najczęściej w okolicy środkowej linii – nie wybiegał do pressingu, lecz wspomagał pomocników w obronie. Kiedy Duńczycy przejmowali piłkę, Nicklas miał za cel przede wszystkim utrzymać się przy piłce i poczekać aż dołączą do niego koledzy. Jak widzieliśmy, wychodziło mu to nie najgorzej. Raz zdołał świetnym podaniem uruchomić Kahlenberga. Temu jednak nie udało się w doskonałej sytuacji pokonać Stekelenburga.

W pierwszej połowie to reprezentacja Danii była optycznie lepiej funkcjonującą maszyną. Nasz wieżowiec znalazł się nawet w świetnej okazji do strzelenia bramki. Jego uderzenie głową minęło jednak słupek.

Po przeciwnej stronie boiska niemiłosierne męczarnie przeżywała formacja ofensywna Holandii z Robinem van Persiem na czele. Liczba rywali na metr kwadratowy była tak wysoka, że Pomarańczowi nie mieli szans na swobodne rozegranie piłki przed polem karnym Sorensena. W takiej sytuacji ciężko było myśleć o spokojnym przyjęciu piłki, rozejrzeniu się i oddaniu jej kumplowi. Skutek przynieść mogły jedynie akcje na jeden kontakt.

Jakkolwiek nie patrzyć na ustawienie rywali – dzisiejszy występ van Persiego należy uznać za przeciętny. Gdybym nie widział meczów towarzyskich przed turniejem, mógłbym spodziewać się, iż Robin zwyczajnie wraca do formy po odbytej kontuzji. Tyle tylko, że van Persie w ostatnich dniach popisywał się nieprawdopodobną formą, strzelając bramki w ostatnich trzech sparingach. Ten debiut w RPA traktuję więc jako pewną anomalię, odchył od normy, błąd próby… Jak to mawiają wielbiciele futrzanych zwierząt: pierwsze koty za płoty.

Nie potrafię wyobrazić sobie przebiegu drugiej części meczu (być może byłaby bliźniaczo podobna do pierwszych 45 minut), gdyby nie kuriozalna bramka samobójcza, dająca Holendrom bezcenne prowadzenie. Po straconym golu, Olsen musiał zarządzić odważniejszą grę swego zespołu i atak na rywala. To było dokładnie to, czego potrzebowała wtedy drużyna Oranje. Momentalnie sytuacja odwróciła się i to podopieczni Van Marwijka stali się siła dominującą.

W międzyczasie, w 62. minucie spotkania boisko opuścił Bendtner (podobno już przy ławce rezerwowych opatrywany był przez reprezentacyjnych lekarzy), zaś w 77. minucie zdjęty został van Persie. Poniżej wstawiam statystyki obu naszych zawodników, wraz z zaznaczonym miejscem poruszania się ich po boisku.

Świetnym posunięciem Van Marwijka było wstawienie Elia’i (jak to się odmienia?). Jest to doskonałe świadectwo siły ofensywnej tej drużyny. Gdyby mieli oni podobny potencjał w defensywie, nie obawialiby się potyczek z Hiszpanami czy Brazylijczykami.

Pamiętny wszystkich poprzednich turniejów, których byłem świadkiem, zastanawiałem się, czy i tym razem powtórzy się ta sama historia – Holandia rozgrywa w grupie najpiękniejsze spotkania spośród wszystkich uczestników, po czym jednym słabszym występem w fazie eliminacyjnej eliminuje się z walki o tytuł. No ale skoro z Danią szło im jak po grudzie, to może tym razem będzie inaczej? Może tym razem zbyt szybko odpalili Niemcy, a koledzy Robina (wreszcie niczym rasowa drużyna turniejowa) z meczu na mecz rozpędzać się będzie na dobre? Oby! Dzisiejsze spotkanie pomiędzy Japonią i Kamerunem było dowodem na to, że Oranje mogą w spokoju przygotowywać się do 1/8 finału.

* * *

Zdziwiony byłem wielce, gdy spostrzegłem, iż Paul Le Guen nie desygnował Alexa Songa do pierwszej jedenastki meczu z Japonią. Oczywiście każdy selekcjoner ma swoją wizję drużyny (więc z ciekawością przyglądałem się, kto i dlaczego zajął miejsce Songa w tym meczu). Po tym co zobaczyłem, jestem jeszcze bardziej zdziwiony, iż Alex nie został wprowadzony w trakcie spotkania. Kamerun miał spore problemy z utrzymaniem się przy piłce i ewentualnym przedostaniem się pod pole karne Japończyków. Czy Song nie byłby w tej sytuacji odpowiednim człowiekiem w środku pola?

Ostatecznie Kamerun przegrał mecz z przeciętną i defensywnie zestawioną drużyną z Azji, czym przekreślił sobie praktycznie walkę o awans. Jeśli w tym zespole faktycznie (jak sugerował komentator) zapanował jakiś podział, a Le Guen w taki sposób postanowił zaprowadzić porządek, to współczuję reprezentacji i jej kibicom. Nie zamierzam użalać się nad tą drużyną. Niestety ospały Kamerun nie zasłużył nawet na remis.

Tagi: , , , , , , , ,

Sonda: Komu będziesz kibicował na MŚ w RPA

6. Czerwiec 2010 | View Comments | Sonda | Mariusz

Nie mniej, nie więcej lecz dokładnie 5 dni dzieli nas od startu ogólnoświatowego święta futbolu. Zapewne każdy z nas jednej drużynie życzył będzie lepiej, zaś innej ostatniego miejsca w grupie. Brak reprezentacji Polski daje możliwość szerszej perspektywy i pozwala dokładniej poznać naszych finalistów. Tym razem wśród 32 drużyn mamy 11 przedstawicieli Arsenalu.

Chciałbym poznać Wasze sympatie. Możecie je wyrazić w poniższej sondzie. Zaznaczam, że dokonać można tylko jednego wyboru – tej drużyny „naj” – za którą najmocniej będziecie ściskać kciuki. Jeśli ktoś posiada faworyta spoza poniższej listy, może dopisać ją do sondy, oddając jednocześnie na nią głos. Czekam także na szersze opinie w komentarzach. Oto lista Kanonierów powołanych do reprezentacji na MŚ w RPA:

Kamerun (Alex Song) W ostatnim ligowym sezonie kariera Alexa nabrała niebywałego przyspieszenia. Stał się on niezastąpionym ogniwem drużyny Arsenalu. Wedle opinii wielu komentatorów, dołączył on do grona najlepszych defensywnych pomocników Premier League. Nie mogło pozostać to bez wpływu na Kamerun. Mając pewne miejsce w wyjściowej jedenastce, Song stał się jednym z filarów tej reprezntacji.

Dania (Nicklas Bendtner) Nick kurował się ostatnio z urazu i jak mówi trener reprezentacji Danii, będzie gotowy na mecze w RPA. Czy Bendtner będzie w formie i da Duńczykom tak cenne gole?

Francja (William Gallas, Bacary Sagna, Gael Clichy i Abou Diaby) Trójkolorowi tradycyjnie reprezentowani są przez największą grupę naszych zawodników. W towarzyskich meczach w podstawowym składzie Domenech wystawiał Williama Gallasa i Bacary’ego Sagnę. Rezerwowymi byli Gael Clichy i Abou Diaby. Przyznam, że po tych fragmentach, które widziałem w wykonaniu Francuzów, Diabeł wyrasta na ich tle na jednego z najlepszych zawodników. Poważnie się zastanawiam, czy uda mu się przebić do pierwszej jedenastki. Jeśli Abou nie spuści z tonu, to może być objawieniem tego turnieju.

Wybrzeże Kości Słoniowej (Emmanuel Eboue) Arsenal uszczuplił swoją reprezentację w WKS o Kolo Toure (który wciąż jednak cieszy się wielką sympatią wśród naszych kibiców). Mamy tak jeszcze swojego pociesznego Bułę, który jest podstawowym graczem swojej reprezentacji. W ostatnich miesiącach gry w Arsenalu udowodnił, iż może być dla przeciwnika niemałym problemem, kiedy wpiera atak po prawej stronie boiska.

Meksyk (Carlos Vela) Nasz poczciwy Carlitos wciąż pozostaje dla mnie wielką zagadką. Bez wątpienia jest to utalentowany chłopak, o sporych możliwościach. O ile w klubie trudno mu przebić się do składu meczowego, o tyle w kadrze swego kraju (szczególnie w ostatnich meczach towarzyskich) rozpoczyna spotkania w wyjściowym składzie. Bramka przeciw Włochom jest dobrym omenem.

Holandia (Robin van Persie) Kogo jak kogo, ale poczynania Robina w przygotowaniach do MŚ śledzę skrupulatnie. Holender, tak jak w Arsenalu, tak samo w kadrze stanowi fundament formacji ofensywnej. Trudno wyobrazić sobie Holandię bez van Persiego. Szybko odzyskał formę po wielomiesięcznej kontuzji stawu skokowego. Głównie dzięki niemu „Pomarańczowi” uznawani są za drużynę, która ma największe możliwości w ofensywie. Jest tylko jeden istotny mankament – zdolność Robina do łapania wszelkiego rodzaju urazów.

Hiszpania (Cesc Fabregas) Niestety nie potrafię rozdzielić piłki reprezentacyjnej od tej klubowej. Ostatnie zamieszanie wokół Cesca i Barcelony podkopało moją sympatię do Hiszpanów. Oglądając w akcji Xaviego nie potrafię emitowac pozytywnych emocji. Dobra gra Fabregasa na MŚ będzie mnie oczywiście cieszyła, choć wygląda na to, że będzie on etatowym rezerwowym.

Szwajcaria (Philippe Senderos) Ponieważ Arsenal.com wymienia Filipa jako naszego przedstawiciela w RPA (tak jak Gallasa) aplikuję go do listy. Niestety nie mam pojęcia co się z nim działo w ostatnim czasie.

Mój głos wędruje na konto Holandii. Przyznaję z ręką na sercu, iż odkąd pamiętam „Pomarańczowi” byli moimi ulubieńcami przy okazji każdego turnieju (MŚ czy ME). Kibicowanie Holendrom idealnie pasuje też do polskiej romantycznej tradycji – z turniejów odpadają systematycznie, pozostawiając po sobie wspomnienia fenomenalnej gry i nieopisane pokłady zachwytu.


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Kontuzje: Winne mogą być auta

24. Maj 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Po niedawnej lekturze Bendtnera , który dla duńskich mediów w dwuznaczny sposób wypowiadał się o sztabie medycznym w Arsenalu – zacząłem poważnie zastanawiać się, czy faktycznie jest coś na rzeczy. Liczba kontuzji jakich doświadczyliśmy w minionym sezonie mogłaby kandydować do rekordu Guinessa. Sam nie wiem do jakich wniosków mógłbym dojść w ciągu kilku najbliższych dni, gdyby nie wydarzenie, które miało miejsce ostatniego weekendu. Na zgrupowaniu reprezentacji Francji, William Gallas został kontuzjowany w taki oto sposób:

Myślę, że pierwszy lepszy 7-latek w podobnej zabawie w lunaparku, nie zdołałby się skontuzjować w taki sposób, w jaki dokonał tego trzydziestoletni facet. Pamiętając o wypadku samochodowym Bendtnera i patrząc na powyższy film, jako zasadny krok uznaję wprowadzenie akcji, która ma na celu nauczyć naszych zawodników prowadzenia samochodu. Trzeba ich chyba traktować z większą uwagą, niż czynią to ojcowie swoich pociech w wesołym miasteczku.

Kontuzje wywołane obciążeniami treningowymi, wysiłkiem czy walką z rywalem, można jakoś zrozumieć. Jeśli faktycznie mamy niedouczonych kierowców, także mamy na to jakiś (pośredni) wpływ – przymusowe kursy. Gorzej, jeśli Emirates wybudowaliśmy na jakiejś żyle wodnej, na dawnym cmentarzysku lub w miejscu zwyczajnie przeklętym. Wtedy nic nam nie pomoże i zmuszeni będziemy drżeć o zdrowie każdego z graczy, nawet wtedy, gdy będzie on wychodził rano po bułki.

Ponieważ hiszpańska telenowela pt „Cesc” rozwija się w najlepsze, zainteresowanych odsyłam do tabloidów. W tej fascynującej i zapierającej dech w piersiach historii pojawił się nowy wątek. Do scenariusza wprowadzono nową postać (tzw. pana Bułę), który ma odwrócić uwagę telewidzów od głównego bohatera.

Moim planem na dzisiejszy wieczór jest przede wszystkim pierwszy z testów reprezentacji Anglii przed zbliżającymi się MŚ 2010. O godzinie 21.00 podopieczni Fabio Capello zmierzą się na Wembley z Meksykiem. Podobno oszczędzeni mają zostać ci Anglicy, którzy przed tygodniem rozegrali finał FA Cup. Zobaczymy więc nieco eksperymentalne ustawienie gospodarzy. Co by się nie działo, Walcott powinien wybiec dziś na boisko, więc będę trzymał za niego kciuki, mając nadzieję, że pokaże wreszcie pełnię swoich umiejętności. Na ogrywanie się i wracani8e do formy czasu już dla Theo nie ma. Z drugiej strony swoją szansę może dostać Carlos Vela. W jego przypadku nie spodziewam się raczej nadzwyczajnego występu. Obym się mylił.

Tagi: , , , , , , , , ,
  • TWITTER



  • KALENDARZ WPISÓW

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  

Arsenalizacja on Facebook
Page 1 of 712345...Last »