Sezon rusza na dobre. Od soboty gramy co 3 dni
Halo… Słyszysz mnie? Halo! To ja. Możesz już otworzyć oczy. Już po wszystkim. Tak jak ci mówiłem, wszystko poszło zgodnie z planem. Żadnych komplikacji. Możemy być zadowoleni. Dlatego wracajmy w spokoju do piłki klubowej. Serio… Nie żartuję… Już po wszystkim.
Ach…
Zapomniałbym…
Jest coś jeszcze…
Jest jeden drobny, niewielki i na szczęście niegroźny problem. Theo wypadł na niecałe dwa tygodnie. Ale to nie problem, prawda? To raptem tylko jakieś 10 dni… tylko dziesięć dni…
***
Mimo wszystko możemy dziękować opatrzności, że innych Kanonierów doprowadziła nam do Londynu całych i zdrowych. Wolę nie myśleć przed jakimi kombinacjami byśmy stanęli gdyby (tfu, tfu, tfu) do kompletu, ostał nam się połamany Marouane Chamakh.
A teraz szybki przegląd stanu posiadania z ostatnich dni.
Z istotniejszych występów naszych zawodników warto odnotować wczorajsze zwycięstwo reprezentacji Anglii do lat 21. Jacek po raz drugi rozpoczął mecz w kadrze U21 na ławce rezerwowych. Jeszcze przed wczorajszym meczem, selekcjoner młodych Anglików tłumaczył prasie, że nie wystawia Wilshere’a, gdyż ten wciąż jest zaaferowany zeszłotygodniowym zajściem w nocnym klubie i nie może skupić się na futbolu. Słowa Stuarta Pearce’a to jedno, a fakty to drugie. Po bezbramkowej pierwszej połowie i „byle-jakiej” grze młodych Anglików, trener nie miał wyjścia i musiał rozpocząć drugą połówkę z 18-letnim zawodnikiem Arsenalu. Jacek momentalnie rozruszał środek pola i sytuacje bramkowe dla gospodarzy posypały się jak z rękawa. Wilshere asystował przy pierwszym golu i był zdecydowanie wyróżniającym się zawodnikiem tego spotkania (ostatecznie Anglia wygrała 3-0).
W nie najlepszych nastrojach do Londynu powrócą: Thomas Vermaelen, Andriej Arszawin i Tomas Rosicky. Verma był kapitanem Belgów w obu przegranych meczach (0-1 z Niemcami i 2-3 z Turcją). Co ciekawe – grał na pozycji lewego obrońcy. Rosji natomiast kapitanował Arszawin. O ile w pierwszym meczu nasz kieszonkowy Andrzej zaliczył asystę przy pierwszej bramce Pogrebniaka (Andora 0-2 Rosja), o tyle w drugim spotkaniu nie potrafił razem z kolegami znaleźć sposobu na pokonanie Jana Muchy (Rosja 0-1 Słowacja). Nie miałem szans na zerknięcie choćby na chwilę na mecz Czechów. Nie potrafię więc określić jak radził sobie Rosicky. Porażka na własnym stadionie z Litwą (0-1) chwały raczej nie przynosi.
Cieszą dwa reprezentacyjne występy naszych rezerwowych bramkarzy. Wojtek Szczęsny w kadrze U-20 zagrał dwa pełne spotkania (1-1 z Uzbekistanem i 1-0 z Włochami). Podobnie, dwa razy po 90 minut zaliczył Vito Mannone (zwycięstwa po 1-0 z BiH oraz z Walią).
Czyste konto Włocha w dwóch meczach oraz jedna wpuszczona bramka przez Wojtka to wyczyn, którego mógłby im pozazdrościć Łukasz Fabiański. Nasz nominalny drugi golkiper zmierzył się wczoraj w meczu rezerw z drużyną Blackburn. Jestem świeżo po obejrzeniu obszernego skrótu z tego spotkania i choć wynik (wygraliśmy 4-3) robi „spore wrażenie”, to Fabiana specjalnie winić za utratę którejś z bramek nie zamierzam. Obok Polaka, z pierwszego składu, wystąpili też: Squillaci, Djourou i Denilson. Ci, którzy byli wczoraj na Underhill i oglądali ten mecz, twierdzą, że Sebastien wygląda bardzo pewnie i solidnie. Z pewną nadzieją oczekuję więc jego debiutu w pierwszej drużynie. Niestety gorszy dzień miał Djourou. Pierwszy gol padł po jego indywidualnym błędzie (zgubił piłkę przed swoim polem karnym), natomiast bramka na 3-2 dla gości to efekt wykorzystanego rzutu karnego, po faulu Szwajcara w naszej „szesnastce”. Ostatecznie udało nam się jednak wyciągnąć zwycięstwo. Wszystko za sprawą wyjątkowo dobrej gry młodego i efektywnego ofensywnego trio: Jay Emmanuel-Thomas, Chuks Aneke i Benik Afobe.
Wracając do spotkań międzynarodowych… Cieszy gol strzelony przez Eboue, tak jak cieszy asysta Cesca w piątkowym spotkaniu z Lichtensztajnem. Największą radością jest dla mnie jednak wczorajsze zwycięstwo Francji w wyjazdowym pojedynku z Bośnią i Hercegowiną. Trójkolorowi rozpoczęli te eliminację w osłabionym składzie. Kary nałożone na czołowych francuskich zawodników spowodowały, że (jak celnie napisał Galer w komentarzu pod poprzednim wpisem) cały syf pozostawiony na tej drużynie po tragicznym występie w MŚ, zmazać muszą jej drugoplanowi zawodnicy. Porażka z Białorusią była sporą niespodzianką i dodatkowym kijem w szprychach zespołu Laurenta Blanca. Wczorajsze zwycięstwo jest niezwykle cenne z punktu widzenia dalszej drogi Trójkolorowych do ME2012. Świetną wiadomością winna być dla nas ta, że wszyscy trzej powołani do drużyny Kanonierzy (Clichy, Sagna i Diaby) znaleźli swoje miejsce w wyjściowej jedenastce obu spotkań. Skoro Blanc darzy naszych zawodników takim zaufaniem, można liczyć także na to, iż niedługo swój akces do reprezentacji złoży także Samir Nasri.
Tyle o tym, co za nami.
Wracając do piłki klubowej… Powinniśmy mieć świadomość, że prawdziwa „zabawa” zaczyna się wraz z nadchodzącym weekendem. Wkraczamy bowiem w serię gier co 3-4 dni. Jeśli mamy naprawdę silny, szeroki i stabilny skład, to powinien on się wykazać właśnie w takich chwilach jak ta. W sobotę zagramy u siebie z Boltonem. Następnie w środę (też w Londynie) czeka nas mecz Ligi Mistrzów z Bragą. Trzy dni później udajemy się na wyjazdowe spotkanie z Sunderlandem. Tę serię trzech meczów, oddzieli od następnej, mecz Carling Cup z Tottenhamem na White Hart Lane. Mam nadzieję, że uda się Wengerowi pogodzić ogień z wodą. Winniśmy dać odpocząć naszym najlepszym zawodnikom, zaś z drugiej strony wystawić nieco silniejszą drużynę, niż zazwyczaj dzieje się to w tych rozgrywkach pod kierownictwem Francuza. Po wtorkowym CC na WHL znów czekają nas trzy spotkania: West Brom (dom – sobota), Partizan Belgrad w LM (wyjazd – wtorek), Chelsea (wyjazd – niedziela).
Ten krótki maraton zapowiada się niezwykle atrakcyjnie. Co więcej, jestem naprawdę dobrej myśli. Jedyną niewiadomą pozostaje dla mnie sposób zarządzania zdrowiem Chamakha. Lubię Marokańczyka ale nie sądzę, by chłop obskoczył wszystkie spotkania w wyjściowej jedenastce Arsenalu. Czy prócz CC z Tottenhamem, JET może liczyć na dodatkowe występy w lidze?
Całe szczęście, na dniach, do pełnego treningu wrócić ma Samir. Kontuzjowanego Theo w tak wysokiej formie trudno będzie zastąpić, jednak przez te 2-3 najbliższe mecze nie powinniśmy drżeć o naszą siłę ofensywną. Nasz skład liczy sobie wystarczająco wielu świetnych zawodników, którzy tylko czekają na moment, by wskoczyć do wyjściowej jedenastki. Oby tylko dopisywała nam skuteczność.
Na koniec prośba do wszystkich Kanonierów. Kto o siłach, niech pędzi na stronę Premier League i oddaje głos na Walcotta (na dole po prawej stronie). Trwa tam ostra rywalizacja pomiędzy naszym Theo, a rudym Scholesem o miano piłkarza sierpnia EPL.
Tagi: Benik Afobe, Blackburn Rovers, Chuks Aneke, eliminacje, Euro 2012, Francja, Jay Emmanuel - Thomas, Johan Djourou, Marouane Chamakh, Rezerwy, Samir Nasri, Sebastien Squillaci, Theo Walcott, Vito Mannone, Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański

