Bądź na bieżąco - RSS

Sezon rusza na dobre. Od soboty gramy co 3 dni

8. Wrzesień 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Halo… Słyszysz mnie? Halo! To ja. Możesz już otworzyć oczy. Już po wszystkim. Tak jak ci mówiłem, wszystko poszło zgodnie z planem. Żadnych komplikacji. Możemy być zadowoleni. Dlatego wracajmy w spokoju do piłki klubowej. Serio… Nie żartuję… Już po wszystkim.

Ach…

Zapomniałbym…

Jest coś jeszcze…

Jest jeden drobny, niewielki i na szczęście niegroźny problem. Theo wypadł na niecałe dwa tygodnie. Ale to nie problem, prawda? To raptem tylko  jakieś 10 dni… tylko dziesięć dni…

***

Mimo wszystko możemy dziękować opatrzności, że innych Kanonierów doprowadziła nam do Londynu całych i zdrowych. Wolę nie myśleć przed jakimi kombinacjami byśmy stanęli gdyby (tfu, tfu, tfu) do kompletu, ostał nam się połamany Marouane Chamakh.

A teraz szybki przegląd stanu posiadania z ostatnich dni.

Z istotniejszych występów naszych zawodników warto odnotować wczorajsze zwycięstwo reprezentacji Anglii do lat 21. Jacek po raz drugi rozpoczął mecz w kadrze U21 na ławce rezerwowych. Jeszcze przed wczorajszym meczem, selekcjoner młodych Anglików tłumaczył prasie, że nie wystawia Wilshere’a, gdyż ten wciąż jest zaaferowany zeszłotygodniowym zajściem w nocnym klubie i nie może skupić się na futbolu. Słowa Stuarta Pearce’a to jedno, a fakty to drugie. Po bezbramkowej pierwszej połowie i „byle-jakiej” grze młodych Anglików, trener nie miał wyjścia i musiał rozpocząć drugą połówkę z 18-letnim zawodnikiem Arsenalu. Jacek momentalnie rozruszał środek pola i sytuacje bramkowe dla gospodarzy posypały się jak z rękawa. Wilshere asystował przy pierwszym golu i był zdecydowanie wyróżniającym się zawodnikiem tego spotkania (ostatecznie Anglia wygrała 3-0).

W nie najlepszych nastrojach do Londynu powrócą: Thomas Vermaelen, Andriej Arszawin i Tomas Rosicky. Verma był kapitanem Belgów w obu przegranych meczach (0-1 z Niemcami i 2-3 z Turcją). Co ciekawe – grał na pozycji lewego obrońcy. Rosji natomiast kapitanował Arszawin. O ile w pierwszym meczu nasz kieszonkowy Andrzej zaliczył asystę przy pierwszej bramce Pogrebniaka (Andora 0-2 Rosja), o tyle w drugim spotkaniu nie potrafił razem z kolegami znaleźć sposobu na pokonanie Jana Muchy (Rosja 0-1 Słowacja). Nie miałem szans na zerknięcie choćby na chwilę na mecz Czechów. Nie potrafię więc określić jak radził sobie Rosicky. Porażka na własnym stadionie z Litwą (0-1) chwały raczej nie przynosi.

Cieszą dwa reprezentacyjne występy naszych rezerwowych bramkarzy. Wojtek Szczęsny w kadrze U-20 zagrał dwa pełne spotkania (1-1 z Uzbekistanem i 1-0 z Włochami). Podobnie, dwa razy po 90 minut zaliczył Vito Mannone (zwycięstwa po 1-0 z BiH oraz z Walią).

Czyste konto Włocha w dwóch meczach oraz jedna wpuszczona bramka przez Wojtka to wyczyn, którego mógłby im pozazdrościć Łukasz Fabiański. Nasz nominalny drugi golkiper zmierzył się wczoraj w meczu rezerw z drużyną Blackburn. Jestem świeżo po obejrzeniu obszernego skrótu z tego spotkania i choć wynik (wygraliśmy 4-3) robi „spore wrażenie”, to Fabiana specjalnie winić za utratę którejś z bramek nie zamierzam. Obok Polaka, z pierwszego składu, wystąpili też: Squillaci, Djourou i Denilson. Ci, którzy byli wczoraj na Underhill i oglądali ten mecz, twierdzą, że Sebastien wygląda bardzo pewnie i solidnie. Z pewną nadzieją oczekuję więc jego debiutu w pierwszej drużynie. Niestety gorszy dzień miał Djourou. Pierwszy gol padł po jego indywidualnym błędzie (zgubił piłkę przed swoim polem karnym), natomiast bramka na 3-2 dla gości to efekt wykorzystanego rzutu karnego, po faulu Szwajcara w naszej „szesnastce”. Ostatecznie udało nam się jednak wyciągnąć zwycięstwo. Wszystko za sprawą wyjątkowo dobrej gry młodego i efektywnego ofensywnego trio: Jay Emmanuel-Thomas, Chuks Aneke i Benik Afobe.

Wracając do spotkań międzynarodowych… Cieszy gol strzelony przez Eboue, tak jak cieszy asysta Cesca w piątkowym spotkaniu z Lichtensztajnem. Największą radością jest dla mnie jednak wczorajsze zwycięstwo Francji w wyjazdowym pojedynku z Bośnią i Hercegowiną. Trójkolorowi rozpoczęli te eliminację w osłabionym składzie. Kary nałożone na czołowych francuskich zawodników spowodowały, że (jak celnie napisał Galer w komentarzu pod poprzednim wpisem) cały syf pozostawiony na tej drużynie po tragicznym występie w MŚ, zmazać muszą jej drugoplanowi zawodnicy. Porażka z Białorusią była sporą niespodzianką i dodatkowym kijem w szprychach zespołu Laurenta Blanca. Wczorajsze zwycięstwo jest niezwykle cenne z punktu widzenia dalszej drogi Trójkolorowych do ME2012. Świetną wiadomością winna być dla nas ta, że wszyscy trzej powołani do drużyny Kanonierzy (Clichy, Sagna i Diaby) znaleźli swoje miejsce w wyjściowej jedenastce obu spotkań. Skoro Blanc darzy naszych zawodników takim zaufaniem, można liczyć także na to, iż niedługo swój akces do reprezentacji złoży także Samir Nasri.

Tyle o tym, co za nami.

Wracając do piłki klubowej… Powinniśmy mieć świadomość, że prawdziwa „zabawa” zaczyna się wraz z nadchodzącym weekendem. Wkraczamy bowiem w serię gier co 3-4 dni. Jeśli mamy naprawdę silny, szeroki i stabilny skład, to powinien on się wykazać właśnie w takich chwilach jak ta. W sobotę zagramy u siebie z Boltonem. Następnie w środę (też w Londynie) czeka nas mecz Ligi Mistrzów z Bragą. Trzy dni później udajemy się na wyjazdowe spotkanie z Sunderlandem. Tę serię trzech meczów, oddzieli od następnej, mecz Carling Cup z Tottenhamem na White Hart Lane. Mam nadzieję, że uda się Wengerowi pogodzić ogień z wodą. Winniśmy dać odpocząć naszym najlepszym zawodnikom, zaś z drugiej strony wystawić nieco silniejszą drużynę, niż zazwyczaj dzieje się to w tych rozgrywkach pod kierownictwem Francuza. Po wtorkowym CC na WHL znów czekają nas trzy spotkania: West Brom (dom – sobota), Partizan Belgrad w LM (wyjazd – wtorek), Chelsea (wyjazd – niedziela).

Ten krótki maraton zapowiada się niezwykle atrakcyjnie. Co więcej, jestem naprawdę dobrej myśli. Jedyną niewiadomą pozostaje dla mnie sposób zarządzania zdrowiem Chamakha. Lubię Marokańczyka ale nie sądzę, by chłop obskoczył wszystkie spotkania w wyjściowej jedenastce Arsenalu. Czy prócz CC z Tottenhamem, JET może liczyć na dodatkowe występy w lidze?

Całe szczęście, na dniach, do pełnego treningu wrócić ma Samir. Kontuzjowanego Theo w tak wysokiej formie trudno będzie zastąpić, jednak przez te 2-3 najbliższe mecze nie powinniśmy drżeć o naszą siłę ofensywną. Nasz skład liczy sobie wystarczająco wielu świetnych zawodników, którzy tylko czekają na moment, by wskoczyć do wyjściowej jedenastki. Oby tylko dopisywała nam skuteczność.

Na koniec prośba do wszystkich Kanonierów. Kto o siłach, niech pędzi na stronę Premier League i oddaje głos na Walcotta (na dole po prawej stronie). Trwa tam ostra rywalizacja pomiędzy naszym Theo, a rudym Scholesem o miano piłkarza sierpnia EPL.

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Rozkład jazdy dla Kanoniera na piątkowy wieczór

3. Wrzesień 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Pierwsze trzy kolejki ligowe minęły tak szybko, że ani się obejrzałem a już mam przed sobą weekend z eliminacjami do ME 2012. Tym razem jednak spotkania reprezentacji nie odbywają się w sobotę i środę, jak się do tego przyzwyczailiśmy, lecz w piątek i wtorek. Cieszy mnie takie rozwiązanie, bo w ten sposób nasi (i nie tylko nasi) reprezentanci otrzymują jeden dodatkowy dzień odpoczynku przed najbliższymi spotkaniami ligowymi.

Skoro Premier League opuściła nas na najbliższy tydzień, to musimy posiłkować się tym co dostajemy na talerzu. By być na bieżąco z naszymi zawodnikami, wysłanymi gdzieś na krańce kontynentu, musimy dzisiejszego wieczoru stosować niemałe wyczyny gimnastyczne, w poszukiwaniu tych spotkań na antenach TV i w internecie.

Tradycyjnym moim życzeniem (drugim w kolejności, zaraz po: zdrowym powrocie do Klubu) jest oczywiście dobry występ naszego zawodnika w spotkaniu swojej reprezentacji. Ponieważ mamy wielu Kanonierów powołanych na dzisiejsze mecze, zmuszeni będziemy dokonywać wyborów – kogo decydujemy się oglądać, a kogo nie.

Oto zestaw piątkowych spotkań z udziałem zawodników Arsenalu (linki prowadzą do transmisji w internecie):

17.00 Bośnia i Hercegowina U21 – Włochy U21 (Vito Mannone)
18.00 Finlandia U21 – Polska U21 (Wojtek Szczęsny)
18.30 Ukraina U21 – Francja U21 (Armand Traore)
18.30 Andora – Rosja (Andriej Arszawin)
19.00 Portugalia U21 – Anglia U21 (Jack Wilshere)
20.45 Lichtensztajn – Hiszpania (Cesc Fabregas)
20.45 Belgia – Niemcy (Thomas Vermaelen)
21.00 Anglia – Bułgaria (Theo Walcott, Kieran Gibbs)
21.00 Francja – Białoruś (Gael Clichy, Bacary Sagna, Abou Diaby)

Wygląda na to, że niemal wszyscy Kanonierzy (no, może oprócz Gibbsa i Fabregasa – a akurat im, kolejne minuty gry przydałyby się najbardziej) wystąpią w pierwszych jedenastkach swoich drużyn. Nie mam pojęcia jaką formę prezentują zespoły do lat 21 BiH oraz Finalndii. Mam nadzieję, że nie jest z nimi najgorzej. Życzę naszym bramkarzom, aby mocno uwijali się dziś między słupkami. To jedna z nielicznych dla nich okazji do tego, by zagrać w spotkaniu o wysoką stawkę i zaprezentować się z jak najlepszej strony. Podobnie rzecz ma się w stosunku do Traore – wypożyczonego na najbliższy sezon do Juventusu. Mecz z Ukrainą jest dla niego przedsionkiem nowego, wymagającego sezonu.

Dla niektórych kibiców sporym zaskoczeniem może być „zesłanie” Jacka do reprezentacji Anglii U21. Ja nie jestem tym specjalnie rozczarowany. Pamiętajmy, że Wilshere ma raptem 18 lat, więc i tak będzie mierzył się z zawodnikami o 2-3 lata starszymi od siebie. Zaszczyt powołania do pierwszej reprezentacji „Trzech Lwów” i możliwość trenowania z najlepszymi zawodnikami z kraju – to chyba wszystko na co mógłby dziś liczyć Jacek. Miejsce na ławce rezerwowych lub na trybunach, nie byłoby lepszym rozwiązaniem, niż walka przez 90 minut w meczu kadry do lat 21.

Gdyby nie nakładające się na siebie mecze, chętnie obejrzałbym cały występ Vermaelena przeciw Niemcom. Jeśli nasi obrońcy chcą się rozwijać, muszą rywalizować z najlepszymi. Trudno sobie wyobrazić dziś przeciwnika trudniejszego, niż błyskotliwa drużyna Joachima Lowa. Faworytem są oczywiście goście. Nikt nie będzie więc zaskoczony silnym naporem Niemców na bramkę Belgii. Jak w tej rywalizacji poradzi sobie nasz defensor?

Największym dylematem będzie dla mnie wybór spotkania o godzinie 21. Chętnie popatrzyłbym na grę trzech naszych zawodników w reprezentacji Francji. Boczni obrońcy Arsenalu prezentują ostatnio wysoką formę (podobnie jak Diaby), więc ich występ przeciw Białorusi może być całkiem interesujący. Szkoda, że dokładnie o tej samej godzinie rozpoczyna się mecz na Wyspach. Zdecyduję się więc chyba jednak na Anglię i kolejny występ Theo Walcotta (czy ktoś ma w tej kwestii jakiekolwiek wątpliwości?). Osłabiona drużyna gospodarzy (kontuzjowani między innymi Terry i Lampard) potrzebuje zwycięstwa jak powietrza. Atmosfera wokół Capello mocno zgęstniała, więc Walcott w formie może być dla niego jedną z ostatnich desek ratunku. Warto przypomnieć, że Theo występował w reprezentacji Anglii 12 razy. Wszystkie te mecze kończyły się zwycięstwami Wyspiarzy. Czy ’13′ będzie równie szczęśliwa?

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

I po okienku. Czas na Manuela Almunię

1. Wrzesień 2010 | View Comments | Przemyślenia | Mariusz

Dokładnie 19. sierpnia, czyli niecałe dwa tygodnie temu, zamieściłem na blogu wpis, w którym jasno wyraziłem swoje ówczesne obawy. Pisałem wtedy:

Ponieważ Arsene Wenger lubuje się w dokonywaniu transferów na początku i/lub na końcu okienka transferowego, znajdujemy się dziś w pozycji tego głodnego studenta, którego zna już cały akademik i dokładnie wie w jakim celu chodzimy od drzwi do drzwi naszych sąsiadów.
(…)
Wedle najlepiej poinformowanych źródeł, sprowadzenie Schwarzera miało nastąpić w ostatnich dniach, stosunkowo szybko. Dziś natomiast dowiadujemy się o sporej rozbieżności pomiędzy klubami. Zaczynam poważnie zastanawiać się czy doświadczony GK Fulham faktycznie trafi na Emirates Stadium.

Chodziło oczywiście o ryzykowane przeciąganie transferu do ostatnich dni okienka. Uważam, że Schwarzer był dla nas na tyle ważny, iż nie powinniśmy byli doprowadzić do takiej sytuacji. Mam żal do Klubu, że rozegrał to w ten sposób. Skoro powszechnie było wiadome, że staramy się o nowego bramkarza, że składamy ofertę za Marka Schwarzera, to każdy rozgarnięty człowiek (w tym także Almunia) zdawał sobie sprawę, że zaufanie do obecnych bramkarzy bardzo podupadło. Skoro mówi się A, trzeba powiedzieć i B. My zostaliśmy dziś z Ą

Nie potrafię odgadnąć co takiego mogło się stać, że ostatecznie do porozumienia między Fulham i Arsenalem nie doszło. Z całą pewnością kontuzja Davida Stockdale’a, negocjacji nie ułatwiła. Trudno było przewidzieć ten uraz w ostatnich dniach sierpnia. Zastanawiam się jednak, czy faktycznie nie mieliśmy w tym wypadku żadnej alternatywy? Czy w ostatnich kilkudziesięciu godzinach naszym planem był „Mark albo nikt”? To tylko potwierdzałoby zbyt optymistyczne podejście Arsenalu do sprawy tego transferu.

Robiąc krok do tyłu i spoglądając na całe okienko transferowe, przyznaję że zakupy Chamakha, Koscielnego i Squillaciego wydają się być (tradycyjnie) świetnymi posunięciami. O przydatności Marouane’a zaświadczą zapewne najbliższe tygodnie, gdy nie będziemy mogli korzystać ani z Robina, ani z Nicklasa. Czwórka środka defensywy: Thomas, Laurent, Sebastien i Johan to optymalne zestawienie na początek sezonu. Szczególnie mocno trzymam kciuki za Koscielnego. Oby z każdym kolejnym meczem nabierał swobody i pewności. W parze z Vermaelenem prosperują na świetny duet obrońców. Dorzućmy do tego odejście Eduardo, wygaśnięcie umów czterem obrońcom (Gallas, Silvestre, Campbell, Senderos) oraz kilku młodszych zawodników, których wypożyczyliśmy innym klubom i już – będziemy mieli obraz minionych dwóch miesięcy kupowania i sprzedawania.

Na koniec chciałbym wrócić raz jeszcze do pozycji bramkarza. Nie łudzę się, że Arsenal w ostatniej minucie okienka, wysłał do władz ligi faks, który zostanie rozpatrzony dzisiejszego dnia. Wygląda na to, że Almunia zostaje naszym numerem 1 co najmniej przez kilka najbliższych miesięcy. Domyślam się, że ta sytuacja jest tak samo zaskakująca dla kibiców jak i dla samego Manuela. Już przed meczem z Blackpool dało się w głosie Hiszpana słyszeć rozżalenie i smutek. To całe zamieszanie toczące się za jego plecami było dla niego nad wyraz wymowne. Sytuacja się jednak zmieniła. Mamy pierwszy dzień września, do kolejnego okienka następne pół roku, więc nie pozostaje nam nic innego, jak wspólnie, siłą wszystkich kibiców, zacząć wspierać Almunię w naszej wspólnej drodze do sukcesu.

Dalsze kpienie z Almunii w niczym nam nie pomoże. Nie skusimy tym Wengera do szybszego sprowadzenia bramkarza. Ja sam czuję się na tyle odpowiedzialny za Klub, że obiecuję zmienić swoje nastawienie do Manuela. Na szczęście ostatnie spotkanie z Blackburn wlało w moje serce odrobinę nadziei, że nie wszystko jeszcze stracone. Jest nadzieja, że wspólnie zdołamy wykrzesać z Manuela te same pokłady pewności siebie, które widzieliśmy u niego przed dwoma laty. Nie bez powodu wielu publicystów zastanawiało się wtedy o możliwości powołania go do reprezentacji Anglii.

Pamiętajmy, że Arsenal Wengera nie był i nie jest klubem pokroju dzisiejszego Man City lub Realu Madryt. W naszej historii znajdziemy dzięki temu wiele przykładów, które świadczą o tym, iż Arsenal (a w dużej mierze także kibice) wspierają i pomagają swoim zawodnikom w niełatwych dla nich sytuacjach. Skoro mamy ten system tak dobrze przećwiczony, zastosujmy go raz jeszcze w przypadku Almunii.

Poinformuj znajomych:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Print
  • Gwar
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
Tagi: , , , , ,
  • TWITTER



  • KALENDARZ WPISÓW

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « sie    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  

Arsenalizacja on Facebook
Page 1 of 8512345102030...Last »